05.08.2024, 08:04 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.08.2024, 09:20 przez Florence Bulstrode.)
Stoję przy kocu z Cameronem i Heather
Zwichnięta, złamana, skręcona czy poraniona - co by się nie stało, założono mu temblak. Jak na plażowe warunki bardzo profesjonalnie, i zakładała, że przyłożył do tego dłoń Basilius, chyba że trzymali w którymś namiocie szwadron medyków. Na pewno nie unieruchomiono mu tej ręki bez powodów, a jeśli zrobił to Prewett, Florence nie musiała już niczego sprawdzać. Jedyne, co w tej chwili więc ją interesowało, to konieczność zmian w harmonogramie dyżurów. Nieprzewidziana i nagła.
Heather nie zwracała się do niej, Florence więc i jej nie odpowiedziała, nie odrywając spojrzenia od Lupina.
Drobna iskierka irytacji była rozdmuchana przez efekt muszli. Całe szczęście, że Bulstrode nie widziała samego wypadku. Dwóch wypadków, właściwie...
- Współczuję, panie Lupin. Doznać poważnych obrażeń na zupełnie płaskiej plaży, nie miał pan dziś szczęścia. Czy może to efekt wspinaczek na klify? - spytała, niemalże łagodnym tonem, a jej wzrok powędrował na moment ku butelkom. Czy podejrzewała, że chłopak się upił i spadł z klifu? Być może. Nawet jasnowidzenie nie sprawiło, że mogła przewidzieć wyścig miotlarski. Trudno powiedzieć, co uznałaby za głupsze. - Proszę z rana przekazać do kadr informację o terminie nieobecności na dyżurach. I nie martwić się środowym egzaminem. Zda go pan później indywidualnie. W formie ustnej. Przygotuję osobny zestaw pytań - stwierdziła i posłała Cameronowi uśmiech. Przecież biedak z taką ręką nie mógł go napisać wraz z innymi.
Zwichnięta, złamana, skręcona czy poraniona - co by się nie stało, założono mu temblak. Jak na plażowe warunki bardzo profesjonalnie, i zakładała, że przyłożył do tego dłoń Basilius, chyba że trzymali w którymś namiocie szwadron medyków. Na pewno nie unieruchomiono mu tej ręki bez powodów, a jeśli zrobił to Prewett, Florence nie musiała już niczego sprawdzać. Jedyne, co w tej chwili więc ją interesowało, to konieczność zmian w harmonogramie dyżurów. Nieprzewidziana i nagła.
Heather nie zwracała się do niej, Florence więc i jej nie odpowiedziała, nie odrywając spojrzenia od Lupina.
Drobna iskierka irytacji była rozdmuchana przez efekt muszli. Całe szczęście, że Bulstrode nie widziała samego wypadku. Dwóch wypadków, właściwie...
- Współczuję, panie Lupin. Doznać poważnych obrażeń na zupełnie płaskiej plaży, nie miał pan dziś szczęścia. Czy może to efekt wspinaczek na klify? - spytała, niemalże łagodnym tonem, a jej wzrok powędrował na moment ku butelkom. Czy podejrzewała, że chłopak się upił i spadł z klifu? Być może. Nawet jasnowidzenie nie sprawiło, że mogła przewidzieć wyścig miotlarski. Trudno powiedzieć, co uznałaby za głupsze. - Proszę z rana przekazać do kadr informację o terminie nieobecności na dyżurach. I nie martwić się środowym egzaminem. Zda go pan później indywidualnie. W formie ustnej. Przygotuję osobny zestaw pytań - stwierdziła i posłała Cameronowi uśmiech. Przecież biedak z taką ręką nie mógł go napisać wraz z innymi.