05.08.2024, 14:43 ✶
Tańcuję z Basiliusem.
Skrzywiła się nieco niepocieszona, słysząc, że drinki były raczej po słabszej stronie mocy, ale nie wyglądała na zrezygnowaną. Po prostu wypiję więcej, przeszło jej przez myśl, bo przecież wcale nie trzeba było być chemikiem, by wpaść na to, jak zwiększa się stężenie alkoholu w swoim organizmie. Jeśli nie da się jakością, to trzeba ilością.
Zrezygnowała z sięgnięcia po drugiego, gdy usłyszała, że pierwszy przefarbował jej włosy na niebieskie. Przez twarz Eden przemknął cień paniki - odstawiła szkło po drinku na jakąkolwiek najbliższą powierzchnię, nie sprawdziwszy nawet na jaką, po czym jedną ręką złapała kosmyk włosów, by się mu przyjrzeć.
Jasna cholera.
Zdenerwowała się, czując, że niechybnie wygląda nich idiotycznie. Nie była jednak wściekła, bo muszelka wciąż oddziaływała nań kojąco; Basilius co prawda powiedział, że w takich włosach jej do twarzy, ale Eden rzadko kiedy wierzyła ludziom na słowo. Głównie z autopsji, bo w niej samej próżno było szukać jakiejkolwiek szczerości.
- Dobre pytanie - odparła, słysząc refleksję na temat drinków z wkładką, którą uraczył ich jej obecny partner. Biorąc pod uwagę, że wcale nie była zadowolona ze zmiany fryzury, chyba też nie mogła pojąć, co ludzie w nich widzą. - Lekka dziecinada, nie uważasz? - Ona co prawda nie wypiła serum prawdy doprawionego syropem malinowym, ale z natury nie dbała o cudze uczucia. Prewett się przyznał, że je lubi, a ona nawet nie próbowała się bawić w udawanie, że szanuje jego upodobania.
Zmarszczyła brwi; Basilius oczywiście miał rację, że wyglądała z tymi błękitnymi kłakami jak urwana z choinki, ale zadziwiła ją taka bezpośredniość. Nawykła do tego, że ludzie dla własnego dobra nie chcieli jej urazić (poza niektórymi niereformowalnymi przypadkami, ale to była kwestia zbyt bliskiej znajomości), więc taka szczerość, po której na dodatek nastąpiły przeprosiny, wydawała się... dziwna.
- Trzeba o wiele więcej, aby mnie urazić. Nie przejmuj się - uśmiechnęła się, wcale nie kłamiąc. Słyszała gorsze od lepszych. - Nie nazwałabym się empatką, ale sądząc po formie twojej wypowiedzi, brzmisz jakby twój napój był o smaku verita serum - zasugerowała, a przyjazny uśmiech przerodził się w coś zadziornego. Poniekąd cieszyła się, że trafiła na taki, który jedynie wpływa na jej wygląd zewnętrzny, bo gdyby miała być zupełnie, nieposkromienie szczera, Basilius przeżyłby najgorszy taniec swojego życia. Oczywiście samo tańczenie szłoby im świetnie, ale Eden narzekająca na wszystko bez ogródek mogła straumatyzować nawet najsilniejsze umysły.
Kiedy pierwsza piosenka dobiegła do końca, zatrzymała się. Rozejrzała się dookoła, jakby chciała zrobić rekonesans wokół siebie, ale po chwili dotarło do niej, że poznawanie nowych ludzi wcale nie jest dzisiaj takie straszne.
- Chcesz zatańczyć jeszcze jedną? Możesz odmówić, nie zjem cię - wypaliła z niecodzienną jak na nią propozycją. Może to ta przeklęta muszla? - Pytam, bo kazali mi spróbować poznać tutaj nowe osoby, a poza twoim nazwiskiem i tym, co sądzisz o moich seledynowych włosach, nadal nic nie wiem. -
Skrzywiła się nieco niepocieszona, słysząc, że drinki były raczej po słabszej stronie mocy, ale nie wyglądała na zrezygnowaną. Po prostu wypiję więcej, przeszło jej przez myśl, bo przecież wcale nie trzeba było być chemikiem, by wpaść na to, jak zwiększa się stężenie alkoholu w swoim organizmie. Jeśli nie da się jakością, to trzeba ilością.
Zrezygnowała z sięgnięcia po drugiego, gdy usłyszała, że pierwszy przefarbował jej włosy na niebieskie. Przez twarz Eden przemknął cień paniki - odstawiła szkło po drinku na jakąkolwiek najbliższą powierzchnię, nie sprawdziwszy nawet na jaką, po czym jedną ręką złapała kosmyk włosów, by się mu przyjrzeć.
Jasna cholera.
Zdenerwowała się, czując, że niechybnie wygląda nich idiotycznie. Nie była jednak wściekła, bo muszelka wciąż oddziaływała nań kojąco; Basilius co prawda powiedział, że w takich włosach jej do twarzy, ale Eden rzadko kiedy wierzyła ludziom na słowo. Głównie z autopsji, bo w niej samej próżno było szukać jakiejkolwiek szczerości.
- Dobre pytanie - odparła, słysząc refleksję na temat drinków z wkładką, którą uraczył ich jej obecny partner. Biorąc pod uwagę, że wcale nie była zadowolona ze zmiany fryzury, chyba też nie mogła pojąć, co ludzie w nich widzą. - Lekka dziecinada, nie uważasz? - Ona co prawda nie wypiła serum prawdy doprawionego syropem malinowym, ale z natury nie dbała o cudze uczucia. Prewett się przyznał, że je lubi, a ona nawet nie próbowała się bawić w udawanie, że szanuje jego upodobania.
Zmarszczyła brwi; Basilius oczywiście miał rację, że wyglądała z tymi błękitnymi kłakami jak urwana z choinki, ale zadziwiła ją taka bezpośredniość. Nawykła do tego, że ludzie dla własnego dobra nie chcieli jej urazić (poza niektórymi niereformowalnymi przypadkami, ale to była kwestia zbyt bliskiej znajomości), więc taka szczerość, po której na dodatek nastąpiły przeprosiny, wydawała się... dziwna.
- Trzeba o wiele więcej, aby mnie urazić. Nie przejmuj się - uśmiechnęła się, wcale nie kłamiąc. Słyszała gorsze od lepszych. - Nie nazwałabym się empatką, ale sądząc po formie twojej wypowiedzi, brzmisz jakby twój napój był o smaku verita serum - zasugerowała, a przyjazny uśmiech przerodził się w coś zadziornego. Poniekąd cieszyła się, że trafiła na taki, który jedynie wpływa na jej wygląd zewnętrzny, bo gdyby miała być zupełnie, nieposkromienie szczera, Basilius przeżyłby najgorszy taniec swojego życia. Oczywiście samo tańczenie szłoby im świetnie, ale Eden narzekająca na wszystko bez ogródek mogła straumatyzować nawet najsilniejsze umysły.
Kiedy pierwsza piosenka dobiegła do końca, zatrzymała się. Rozejrzała się dookoła, jakby chciała zrobić rekonesans wokół siebie, ale po chwili dotarło do niej, że poznawanie nowych ludzi wcale nie jest dzisiaj takie straszne.
- Chcesz zatańczyć jeszcze jedną? Możesz odmówić, nie zjem cię - wypaliła z niecodzienną jak na nią propozycją. Może to ta przeklęta muszla? - Pytam, bo kazali mi spróbować poznać tutaj nowe osoby, a poza twoim nazwiskiem i tym, co sądzisz o moich seledynowych włosach, nadal nic nie wiem. -
I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show
~♦~
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show
~♦~