05.08.2024, 15:32 ✶
tańczę z samem
- I na potańcówce - przytaknęła. - Ale tam chyba nie rozmawialiśmy? - w jej głosie dało się wyczuć odrobinkę powątpiewania, bo sama już nie wiedziała. Było wtedy tak pięknie i dookoła tyle się działo, że coś mogło jej umknąć, ale gdyby tylko się tak okazało, to zaraz gotowa była go przeprosić.
- Ależ oczywiście, wpadaj kiedy tylko chcesz! Chętnie spojrzę na to co pozbierałeś i pomogę z czym tylko mogę. A co do mojego ogródka to tam też mogę ci popokazywać rzeczy i poopowiadać. Ale proszę, obiecaj mi że nie będziesz do niego zaglądał sam - Dora rzadko kiedy bywała faktycznie poważna, bo zwykle po jej ustach plątał się jakiś delikatny, łagodny uśmiech, ale na ten jeden moment z całą pewnością oczekiwała od niego tej obietnicy. - Są tam posadzone różne rzeczy, a cokokwiek kryje się teraz w ziemi, zmienia rośliny. Nie chcę, żeby komukolwiek stała się krzywda - uśmiechnęła się do niego łagodnie. - Cieszę się, że czujesz się bezpiecznie. No i oczywiście, że to co mówisz ma sens. Ziemia tak jak wszystko przyjmuje energię. Miło mi słyszeć, że tak ładnie mówisz o naszej - zarumieniła się nawet lekko bo był to jeden z najładniejszych komplementów jakie mogła usłyszeć, nawet jeśli nie był on skierowany prosto do niej, a do tego skrawka ziemi ktory zajmowali Longbottomowie.
- Oh, trochę mi go szkoda, bo skoro się zdenerwowałeś to chyba zmieniłeś się w niedźwiedzia, prawda? Musiałeś go bardzo przestraszyć- zmartwiła się nieco, zezując z troską na Basiliusa, który dotrzymywał towarzystwa jakiejś blondynce której nie znała. - Tak? To bardzo miło z jej strony, chociaż mam wrażenie że jest odrobinkę straszna. Ale no, nie będę cię zatrzymywać i mieć coś przeciwko, jeśli chcesz z nią porozmawiać.
- I na potańcówce - przytaknęła. - Ale tam chyba nie rozmawialiśmy? - w jej głosie dało się wyczuć odrobinkę powątpiewania, bo sama już nie wiedziała. Było wtedy tak pięknie i dookoła tyle się działo, że coś mogło jej umknąć, ale gdyby tylko się tak okazało, to zaraz gotowa była go przeprosić.
- Ależ oczywiście, wpadaj kiedy tylko chcesz! Chętnie spojrzę na to co pozbierałeś i pomogę z czym tylko mogę. A co do mojego ogródka to tam też mogę ci popokazywać rzeczy i poopowiadać. Ale proszę, obiecaj mi że nie będziesz do niego zaglądał sam - Dora rzadko kiedy bywała faktycznie poważna, bo zwykle po jej ustach plątał się jakiś delikatny, łagodny uśmiech, ale na ten jeden moment z całą pewnością oczekiwała od niego tej obietnicy. - Są tam posadzone różne rzeczy, a cokokwiek kryje się teraz w ziemi, zmienia rośliny. Nie chcę, żeby komukolwiek stała się krzywda - uśmiechnęła się do niego łagodnie. - Cieszę się, że czujesz się bezpiecznie. No i oczywiście, że to co mówisz ma sens. Ziemia tak jak wszystko przyjmuje energię. Miło mi słyszeć, że tak ładnie mówisz o naszej - zarumieniła się nawet lekko bo był to jeden z najładniejszych komplementów jakie mogła usłyszeć, nawet jeśli nie był on skierowany prosto do niej, a do tego skrawka ziemi ktory zajmowali Longbottomowie.
- Oh, trochę mi go szkoda, bo skoro się zdenerwowałeś to chyba zmieniłeś się w niedźwiedzia, prawda? Musiałeś go bardzo przestraszyć- zmartwiła się nieco, zezując z troską na Basiliusa, który dotrzymywał towarzystwa jakiejś blondynce której nie znała. - Tak? To bardzo miło z jej strony, chociaż mam wrażenie że jest odrobinkę straszna. Ale no, nie będę cię zatrzymywać i mieć coś przeciwko, jeśli chcesz z nią porozmawiać.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.