05.08.2024, 19:27 ✶
—02/08/72—
Odpowiedź przyszła dużo później, niemalże przed północą.
Londyn, 02.08.72
Drogi Ἀτρεύς,
Po dłuższym namyśle chciałbym Cię prosić, abyś jednak przybliżył mi powód tej sytuacji, ponieważ dnia dzisiejszego spłynęło do mnie kilka różnych wersji tego wydarzenia. Zważywszy na fakt, że Philip Nott, podobnie jak Ty mój drogi, jest stałym bywalcem moich spotkań, wolałbym wiedzieć i przede wszystkim uprzedzić Cię, że o ile tego typu bitki być może pasują do jarmarcznych igraszek, o tyle zdecydowanie nie są przeze mnie mile widziane w Little Hangleton, chyba że w specjalnie zaaranżowanej przestrzeni i czasie.
Swoją drogą - na jesieni, prócz naszego wyjazdu nad Lazurowe Wybrzeże, planuję również niewielkie przyjęcie z okazji zamieszkania przez płot mojego dawnego znajomego. Nie mogę się wciąż zdecydować między tematyką średniowiecza a starożytności, zbieram również głosy w tej sprawie. Myślałem o zorganizowaniu turnieju bez użycia magii - walk gladiatorów, albo rycerzy w zależności od wybranej epoki. Miałbyś ochotę na fizyczne zmierzenie się z oponentem w nieco bardziej cywilizowanych warunkach?
Chciałbym również powiedzieć, że bardzo cenię sobie szczerość interakcji, którą mamy między sobą wypracowaną, wolałbym jednak abyś przemyślał, że epitet "chojowo" był niezbędny do tego, aby opisać Twoje samopoczucie. Ostatecznie język, którego używamy nie tylko jest narzędziem w naszych rękach, ale też narzędziem, które kształtuje nasz umysł. Przekleństwa zwykle pozytywnie wpływają na popędliwość i szybkość reakcji, niemniej czasem potrzebujemy chłodnego osądu i opanowania, które jest cechą preferowaną na szczytach władzy, do której - zdawało mi się - aspirujesz. Nie zapominaj więc proszę, że to jak mówisz czy piszesz, przekłada się bezpośrednio na sposób w jaki myślisz i później podejmujesz decyzję. Jeśli takie będzie Twoje życzenie, podesłałbym Ci pracę Baltasara Graciana - hiszpańskiego zakonnika, który dość przenikliwie, ale zwięźle ujął kilka zasad, które mogłyby Cię wesprzeć w tej drodze, tak jak kiedyś wsparły mnie. Nie chcę teraz narzucać Ci się lekturą, nie ma ona aż tak wysokiego priorytetu, ale też z chęcią podyskutuję z Tobą o tej treści przy winie we Francji, liczę więc że do września znajdziesz czas na kilka spokojnych chwil z książką w ręku. Zajrzyj do mnie jutro do biura w porze lunchu, ale jeśli nie będzie Cię tego dnia w Ministerstwie, nie obawiaj się - pozostawię Ci ją w sekretariacie Biura Aurorów.
Anthony