Tirititi, czeresienki i takie tam. Jakieś wybuchu i pościgi. Borgin dostrzegł, że obok niego coś przeszło. Co to było? Ludzkie pojęcie, ponieważ to była tak zajebiście wolna kłótnia, że nie wiedział co zrobić. W myślach zdążył już nawet wygrać kłótnię z Brenną, chociaż do żadnej nie doszło, a szkoda, bo i tak by jej nie odpowiedział, pozwalając sobie na uśmiech w jej kierunku.
Ward chyba zapomniał, że kłótnie polegały na szybkiej wymianie słów, wzajemnym się oskarżaniu, pleceniu rzeczy bez sensu i wyciąganiu brudów na swojego przeciwnika. Gdyby Stanley musiał się listownie wyzywać z Alexandrem w takim samym tempie, co pisał Tristan, do dzisiaj mieliby pierwszą rundę, a nie finał mistrzostw. Oczywiście po takiej walce należało sobie strzelić po pysku i pójść na piwo, wszak nikt się nie obrażał. A na pewnie nie obrażał się Aleks Mulciber, którego mimo wszystko gdzieś tam lubił.
A może Tristan brał udział w jakimś turnieju kaligrafii? Cóż, być może. Szkoda tylko, że nikt nie powiedział rudowłosej i jemu, ponieważ się denerwowali, a Ward, zapewne, mógł walczyć właśnie o to, aby pani przedszkolanka pozwoliła mu pisać długopisem zamiast ołówkiem.
Nie mniej jednak, szło mu całkiem dobrze i Matthew byłby skłonny to przeczytać, ale nie było mu dane. Penny była w gorącej wodzie kąpana i ów notes mu po prostu wyrwała. To nie wróży nic dobrego... Stanley obstawiał we własnych myślach, nie widząc przyszłości dla tego konfliktu. Zwłaszcza po tym wszystkim - aktywacji ciętej gadki u Weasley i jej pomysł. Jaki? Kurwa sprytny. Wszystko wskazywało na to, że sama postanowiła zadbać o sprawiedliwość we wszechświecie.
Borgin był skłonny po prostu coś tam komentować i ewentualnie pilnować, aby Penny nie rzuciła się ze szponami w kierunku Tristana. Interwencja brygadzistów to było ostatnie czego mógł chcieć tego dnia.
Nie spodziewał się jednak tego, co się właśnie wydarzyło. Tego chyba nikt nie przewidział.
- Pojebało Cię do reszty? - zapytał kobiety, która zamierzała się przyłączyć do pojedynku. A nie, wróć. Zrobiła to, a nawet pacnęła Weasleyową w głowę. Teraz to się zacznie Swój do swego ciągnie, ponieważ teraz był pojedynek rudowłosa kontra rudowłosa. Każda też miała swojego sekundanta w postaci byłego funkcjonariusza z Ministerstwa. Do broni?
- Kurwa mać. Spokojnie - odezwał się z widocznym bulwersem na twarzy - Penny, nic Ci nie jest? - zapytał się swojej towarzyszki, spoglądając w jej kierunku - Spróbujmy to jakoś rozwiązać bez rozlewu krwi. I ten zbrodniczy przedmiot... - wskazał na zeszyt - Lepiej gdzieś schować, bo będzie draka za chwilę - próbował coś zrobić. Czy jakoś szczególnie mu zależało? Nie ale byłby straszny problem jakby Weasleyowej coś się stało. Coś więcej, niż uderzenie zeszytem w głowę.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972