05.08.2024, 21:16 ✶
Charles uśmiechnął się. Podobał mu się śmiech Olivii, tak głośny i szczery. Przeszło mu przez myśl, że ona nie musiała udawać, mogła nosić swoje emocje na zewnątrz, nie zakładać maski, którą często wymagało czystomagiczne wychowanie. Charlie sam nie wiedział, czy potrafił taką maskę przywdziać. Sprawdzi, gdy przyjdzie mu rozmawiać z innymi szlachetnie urodzonymi. Przy Olivii, mógł być jednak sobą.
- Ja w ogóle nie potrafię tańczyć, tym bardziej walca! Oboje nie znamy kroków, więc jesteśmy na tym samym poziomie. Naucz mnie czegoś, Olivio. - Poprosił, zwracając się do niej przodem. - Zabierz mnie na londyńską przytupajkę, tu i teraz. Jesteśmy w Londynie. - Przypomniał. Wystarczyłoby machnięcie dłonią, by światło nieco przygasło, brakowało tylko muzyki!
Wyłapawszy zmianę nastroju dziewczyny, Mulciber zrozumiał, że nie powinien pytać. Mogło dziać się wiele i cokolwiek zaszło między Olivią i jej rodziną, pozostanie tylko do ich wiedzy. Westchnął lekko, porzucając temat. To nie była rozmowa na ten wieczór.
- W porządku. Wiesz... staram się być dla mojego taty takim, jaki on jest dla mnie. - Powiedział wprost. - To mój wzór do naśladowania. Mam wrażenie, że w Londynie jest nieco... inny, niż był w Norwegii. Ale na pewno ma tutaj więcej zmartwień, z wujem, teraz z Sophie, i w ógole. - Zakończył koślawo.
- Ja w ogóle nie potrafię tańczyć, tym bardziej walca! Oboje nie znamy kroków, więc jesteśmy na tym samym poziomie. Naucz mnie czegoś, Olivio. - Poprosił, zwracając się do niej przodem. - Zabierz mnie na londyńską przytupajkę, tu i teraz. Jesteśmy w Londynie. - Przypomniał. Wystarczyłoby machnięcie dłonią, by światło nieco przygasło, brakowało tylko muzyki!
Wyłapawszy zmianę nastroju dziewczyny, Mulciber zrozumiał, że nie powinien pytać. Mogło dziać się wiele i cokolwiek zaszło między Olivią i jej rodziną, pozostanie tylko do ich wiedzy. Westchnął lekko, porzucając temat. To nie była rozmowa na ten wieczór.
- W porządku. Wiesz... staram się być dla mojego taty takim, jaki on jest dla mnie. - Powiedział wprost. - To mój wzór do naśladowania. Mam wrażenie, że w Londynie jest nieco... inny, niż był w Norwegii. Ale na pewno ma tutaj więcej zmartwień, z wujem, teraz z Sophie, i w ógole. - Zakończył koślawo.