11.01.2023, 20:05 ✶
- Ty masz humorzaste mikstury a na humorzaste artefakty. Naukowcy muszą mieć refleks. - zgodził się z uśmiechem i usiadł wygodniej na taborecie, który nie należał do najlepszych miejsc do siedzenia. Mimo wszystko pilnował aby porozmawiali na interesujący go temat. Z reguły nie zagłębiał się w politykę bo nie miał zbyt rozwiniętych umiejętności społecznych, nie widział wszystkich intryg, podstępów, drugiego dna. Fakt, że zaciekawiła go sytuacja Ministra było zdarzeniem odświętnym. Pytano go w pracy co o tym sądzi i starał się odpowiadać neutralnie aby nie robić kłopotów ojcu. Skoro to taki gorący temat to przy okazji odwiedzin Williama odkryje co temu siedzi w głowie gdy myśli o rodzinie swojej żony.
- Będę ci bardzo wdzięczny jeśli mnie nie zbyjesz a powiesz coś więcej.- odparł, sięgając po jedzenie i wsuwając pierwszy kęs. Podniebienie paliło, język się poparzył ale dzielnie zajadał plumpkę i odkładał napicie się lemoniady na później.
- Powtarzam tylko tobie to, co usłyszałem bo póki co tylko twoje zdanie mnie interesuje. Wyprowadź mnie z błędu, jeśli się mylę.- dodał ugodowo bo jednak nie był typem plotkarza, a i wywiady nie zawsze można było uwierzyć. Mimo wszystko dla społeczeństwa były to jedyne źródła informacji i bez dodatkowych kontaktów nie istniało zbyt wiele możliwości odkrycia prawdy.
- Skoro ktoś zgadza się na objęcie stanowiska Ministra Magii to musi umieć się z tym obchodzić. Samo poparcie nic mu nie da bo coraz więcej dostaje oskarżeń o zaniedbanie i to nie od wczoraj a od paru lat. - dlatego tylko najsilniejsze jednostki dadzą radę objąć tak wysokie, ważne i niebezpieczne stanowisko. Skoro ktoś - Leach - sobie nie radził to powinien albo zmienić taktykę albo zrezygnować zanim zostanie ostatecznie znienawidzony.
- Wiem jak to zabrzmi, ale nie mam nic do mugoli. Mimo wszystko on się nie urodził w rodzinie czarodziejów. On musiał uczyć się tej intuicji typowej dla czarodziejów, a my od dzieciaka już ją mamy. Skoro teraz pojawia się dużo problemów, a za czasów twojego teścia niekoniecznie to wniosek sam się nasuwa.- mugolaki niech sobie będą, jemu nie przeszkadzali… ale w grę wchodziło najważniejsze stanowisko w społeczeństwie czarodziejów. To jednak wymagało większej selekcji… Sięgnął po lemoniadę bo jednak gęba płonęła i obaj wyglądali jakby wdychali trujące opary eliksirów a nie zjadali pikantne danie.
- Może być dobrym i inteligentnym czarodziejem ale fakt faktem, magia nie jest do końca naturalna dla kogoś z rodziny mugoli, nawet jeśli się z tym urodził.- wolałby zaufać komuś kto naprawdę "czuje" magię i od maleńkości ma pielęgnowaną intuicję, której czarodzieje od niemagicznych muszą opanować dopiero w okresie nauki w Hogwarcie.
- No dobra, z wpływami masz rację ale Leach jest Ministrem już jakiś czas. Przez ten okres musieli sobie wyrobić pozycję. Nie sądzę aby to był główny powód niezadowolenia. - przysunął się bliżej biurka ale nie dotykał żadnych z fiolek. Oparł jedynie łokieć o pusty skrawek blatu.
- Jak już raz Minister zostanie o coś poważnie oskarżony… - zamoczył kawałek ryby w sosie i wsunął do ust, a jego oczy zalśniły od łez. Kaszlnął i wypił połowę butelki.
... to się od tego łatwo nie uwolni. A Leach ma już kilka takich na koncie. - otarł knykciami powieki i jeszcze parę razy odchrząknął. Na Merlina, im więcej jadł tym trudniejszy był każdy kolejny kęs.
- Będę ci bardzo wdzięczny jeśli mnie nie zbyjesz a powiesz coś więcej.- odparł, sięgając po jedzenie i wsuwając pierwszy kęs. Podniebienie paliło, język się poparzył ale dzielnie zajadał plumpkę i odkładał napicie się lemoniady na później.
- Powtarzam tylko tobie to, co usłyszałem bo póki co tylko twoje zdanie mnie interesuje. Wyprowadź mnie z błędu, jeśli się mylę.- dodał ugodowo bo jednak nie był typem plotkarza, a i wywiady nie zawsze można było uwierzyć. Mimo wszystko dla społeczeństwa były to jedyne źródła informacji i bez dodatkowych kontaktów nie istniało zbyt wiele możliwości odkrycia prawdy.
- Skoro ktoś zgadza się na objęcie stanowiska Ministra Magii to musi umieć się z tym obchodzić. Samo poparcie nic mu nie da bo coraz więcej dostaje oskarżeń o zaniedbanie i to nie od wczoraj a od paru lat. - dlatego tylko najsilniejsze jednostki dadzą radę objąć tak wysokie, ważne i niebezpieczne stanowisko. Skoro ktoś - Leach - sobie nie radził to powinien albo zmienić taktykę albo zrezygnować zanim zostanie ostatecznie znienawidzony.
- Wiem jak to zabrzmi, ale nie mam nic do mugoli. Mimo wszystko on się nie urodził w rodzinie czarodziejów. On musiał uczyć się tej intuicji typowej dla czarodziejów, a my od dzieciaka już ją mamy. Skoro teraz pojawia się dużo problemów, a za czasów twojego teścia niekoniecznie to wniosek sam się nasuwa.- mugolaki niech sobie będą, jemu nie przeszkadzali… ale w grę wchodziło najważniejsze stanowisko w społeczeństwie czarodziejów. To jednak wymagało większej selekcji… Sięgnął po lemoniadę bo jednak gęba płonęła i obaj wyglądali jakby wdychali trujące opary eliksirów a nie zjadali pikantne danie.
- Może być dobrym i inteligentnym czarodziejem ale fakt faktem, magia nie jest do końca naturalna dla kogoś z rodziny mugoli, nawet jeśli się z tym urodził.- wolałby zaufać komuś kto naprawdę "czuje" magię i od maleńkości ma pielęgnowaną intuicję, której czarodzieje od niemagicznych muszą opanować dopiero w okresie nauki w Hogwarcie.
- No dobra, z wpływami masz rację ale Leach jest Ministrem już jakiś czas. Przez ten okres musieli sobie wyrobić pozycję. Nie sądzę aby to był główny powód niezadowolenia. - przysunął się bliżej biurka ale nie dotykał żadnych z fiolek. Oparł jedynie łokieć o pusty skrawek blatu.
- Jak już raz Minister zostanie o coś poważnie oskarżony… - zamoczył kawałek ryby w sosie i wsunął do ust, a jego oczy zalśniły od łez. Kaszlnął i wypił połowę butelki.
... to się od tego łatwo nie uwolni. A Leach ma już kilka takich na koncie. - otarł knykciami powieki i jeszcze parę razy odchrząknął. Na Merlina, im więcej jadł tym trudniejszy był każdy kolejny kęs.