06.08.2024, 13:57 ✶
Jem, idę po drinka i krążę jak sęp, żeby w końcu dopaść Dorę na obiecany taniec
Popatrzył z zaciekawieniem na Brennę co też takiego dla nich "okrutnego" przygotowała i wybuchnął śmiechem kiedy tylko poznał jej niecny plan.
- To iście diabelski plan, ja nie wiem jak oni się po tym pozbierają - potwierdził rozbawiony.
Nieco bardziej suchy ruszył za Brenną z powrotem do miejsca gdzie toczyła się zabawa wyciskając po drodze czapkę z wody, bo jej jakoś zapomniał podsuszyć. Było względnie przyjemnie, dobrze, ze wieczór nie był wietrzny to nie czuli aż tak bardzo chłodu.
- Tak jest cała, nie potrzebuje nowej. Starej w sumie też nie - głownie to czapkę dostał, żeby go chroniła przed słońcem, więc teraz jej nie potrzebował, trzymał ją na głowie głównie z przyzwyczajenia. Zresztą byłą na tyle wygodna, że po pierwszych chwilach nie czuł jej w sumie na głowie i o niej zapomniał.
Przyglądał się jak Brenna z wprawą nakłada jedzenie na tacę, chyba faktycznie wzięła sobie do serca nakarmienie całej imprezy.
- Jak powiem, że nie, to potem będziesz za mną chodzić cały czas z tą tacą? - zapytał rozbawiony ale wziął jedną z kiełbasek, musiał ocenić czy jego eksperymenty z grillem się udały. - Jak ktoś nie będzie chciał jeść to powiedz, zaczaruję tacę żeby za nim ciagle latała - rzucił jeszcze rozbawiony i odprowadził wzrokiem kobietę, gdy ta udała się nagabywać innych do jedzenia.
Zjadł to co zabrał z tacy i był całkiem zadowolony z efektu jaki udało mu się uzyskać, kiełbasa była dobrze przypieczona, ale nie spalona. Złapał jeszcze butelkę piwa i sączące je skierował się w stronę parkietu, a raczej jego obrzeży. Wyłapał, że podczas jego kąpieli w morzu z Brenną Sam skończył już tańcowanie z Dorą, dlatego odstawił butelkę na pierwszą lepszą płaską powierzchnię - słowo się rzekło, więc teraz zamierzał go dotrzymać.
- Co powiesz na kolejny taniec? - zapytał kiedy w końcu nogi doprowadziły go w pobliże panny Crawford.
Popatrzył z zaciekawieniem na Brennę co też takiego dla nich "okrutnego" przygotowała i wybuchnął śmiechem kiedy tylko poznał jej niecny plan.
- To iście diabelski plan, ja nie wiem jak oni się po tym pozbierają - potwierdził rozbawiony.
Nieco bardziej suchy ruszył za Brenną z powrotem do miejsca gdzie toczyła się zabawa wyciskając po drodze czapkę z wody, bo jej jakoś zapomniał podsuszyć. Było względnie przyjemnie, dobrze, ze wieczór nie był wietrzny to nie czuli aż tak bardzo chłodu.
- Tak jest cała, nie potrzebuje nowej. Starej w sumie też nie - głownie to czapkę dostał, żeby go chroniła przed słońcem, więc teraz jej nie potrzebował, trzymał ją na głowie głównie z przyzwyczajenia. Zresztą byłą na tyle wygodna, że po pierwszych chwilach nie czuł jej w sumie na głowie i o niej zapomniał.
Przyglądał się jak Brenna z wprawą nakłada jedzenie na tacę, chyba faktycznie wzięła sobie do serca nakarmienie całej imprezy.
- Jak powiem, że nie, to potem będziesz za mną chodzić cały czas z tą tacą? - zapytał rozbawiony ale wziął jedną z kiełbasek, musiał ocenić czy jego eksperymenty z grillem się udały. - Jak ktoś nie będzie chciał jeść to powiedz, zaczaruję tacę żeby za nim ciagle latała - rzucił jeszcze rozbawiony i odprowadził wzrokiem kobietę, gdy ta udała się nagabywać innych do jedzenia.
Zjadł to co zabrał z tacy i był całkiem zadowolony z efektu jaki udało mu się uzyskać, kiełbasa była dobrze przypieczona, ale nie spalona. Złapał jeszcze butelkę piwa i sączące je skierował się w stronę parkietu, a raczej jego obrzeży. Wyłapał, że podczas jego kąpieli w morzu z Brenną Sam skończył już tańcowanie z Dorą, dlatego odstawił butelkę na pierwszą lepszą płaską powierzchnię - słowo się rzekło, więc teraz zamierzał go dotrzymać.
- Co powiesz na kolejny taniec? - zapytał kiedy w końcu nogi doprowadziły go w pobliże panny Crawford.