06.08.2024, 19:40 ✶
MAGICZNE RÓŻNOŚĆI
Włos mu się zjeżył kiedy w ruch poszły przekleństwa i do tego męscy mężczyźni ruszyli ratować rude wariatki. Umierał wewnętrznie, bo nie radził sobie czasami w normalnych sytuacjach, a tutaj takie coś. Wiedział, że trzeba było sobie darować i iść do domu, szczególnie, że to chyba nie pierwsze zamieszanie na targowisku. Tak, czarodzieje zdecydowanie mają w sobie... coś. Na mugolskim targu by się jedynie pokłócił o cenę i dogadał jakoś, a tutaj biją się o to kto jest większą wywłoką.
- Wiesz... Chyba się będę stąd zbierać. - rzucił do Leona, lekko się do niego nachylając. Może to było mało odważne zostawiać to tak wszystko, ale czy umiał się bić? Trochę. Czy umiał się obchodzić z kobietami? W ogóle. Czy chciał, żeby zaraz magiczna policja przyjechała i go zgarnęła z całą resztą? Brońcie bogowie! Lepiej było iść teraz, bo są przy stanowisku ludzie, którzy są bardziej zaangażowani w sprawę i przede wszystkim znają kobiety. On nie miał tu nic do gadania.