To wszystko ewoluowało zbyt szybko. Z początku, Stanley, był pozytywnie nastawiony do pomysłu Penny, które polegał na tym, że chciała wyjaśnić pewne niesnaski. Problem w tym, że z sekundy na sekundę, Rudowłosa - jedna i druga - stawała się coraz bardziej agresywna i chętna do bitki.
Tristan spróbował coś zadziałać, łapiąc w obroty swoją koleżankę. Niestety, nie przyniosło to zamierzonego skutku, a jedynie pomogło jej później wyprowadzić kolejny atak w kierunku Weasley. Towarzyszka Stanleya wcale nie była lepsza. Złapała za włosy swoją oponentkę i Borgin był w potrzasku. Powinien zacząć bić Warda, aby wszystko było po równo i sprawiedliwości stało się za dość?
No nie. Interwencja Brygady to było ostatnie czego teraz chciał, a już na pewno w momencie, kiedy on by był w samym środku zainteresowania jako ewentualny świadek czy prowodyr. Musiał coś zadziałać.
- Panie trzymaj swoją rudą, a ja spróbuję okiełznać moją - rzekł w kierunku Tristana. We dwójkę byli byłymi pracownikami Ministerstwa. Może więc powinni je po prostu spacyfikować? To był jakiś plan.
Nie czekając dłużej, spróbował pochwycić rudowłosa towarzyszkę w pasie, a następnie stanąć między nią, a czymkolwiek innym. Czymkolwiek, co mogłaby chcieć atakować.
- Penny, naprawdę. Zaraz będzie nie ciekawie - próbował raz jeszcze ją przekonać w chwili, w której starał się pójść w ślady Tristana - To na pewno da się wyjaśnić - sugerował. Czy cokolwiek z tego trafiło do Weasley? Nie miał pojęcia ale wszystko wskazywało, że miał się zaraz o tym dowiedzieć.
Dwa rzuty na próbę przytrzymania Penny. Korzystam z aktywności fizycznej.
Akcja nieudana
Sukces!
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972