06.08.2024, 23:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.08.2024, 04:45 przez Atreus Bulstrode.)
przy barze
- Oh, jak na kogoś kto nie może znaleźć innego partnera na imprezy socjety, to wydajesz się strasznie go nie doceniać - a potem, kiedy Erik wyraził swoje zdanie na ten temat, tylko wskazał go dłonią, uśmiechając się wymownie do Geraldine. - Zabolało? Nie musisz na mnie obrazować swoich bolączek, szczególnie kiedy tak ciężko pracowałem na tę reputację - wydawał się może odrobinę zawiedziony jej przytykiem, bo nie miał złudzeń co do tego jak niektórzy mogli go postrzegać w kontekście jego relacji. Zbyt wiele czasu spędził powielając te same schematy, żeby teraz się o to oburzać, szczególnie że Yaxley celowo uderzała właśnie w to, żeby go zdenerwować. I nawet jeśli tym razem myliła się co do jego intencji, nie zamierzał dać jej jakiejkolwiek satysfakcji.
Uśmiechnął się do Erika wesoło, słysząc jego słowa. Nie był pewien jak bardzo Brenna mogła być despotyczna w stosunku do niego, ale coś podpowiadało mu że nawet jeśli nie zachowywała się jak Florence w stosunku do niego, to miała podobną siłę przebicia. I umiała być dla brata w podobny sposób straszna. Instytucja Siostry wydawała się dla Bulstrode'a zawsze posiadającą specyficzne uprawnienia i przywileje, czasem nawet większe niż te rodziców czy innych członków rodziny.
- Miło mi to słyszeć - odparł całkiem szczerze, chociaż nie spodziewał się innej odpowiedzi biorąc pod uwagę od kogo dostał zaproszenie na potańcówkę. - Znaczy może nie o tym, że musisz zmagać się z tak krwiożerczą bestią, ale doceniam gest - poklepał go po ramieniu, a potem znowu uśmiechnął złośliwie do Geraldine. - Gratulacje. Szkoda by go było, ale może doczekamy się jego obecności na jakimś przyjęciu w Londynie? O ile oczywiście Erikowi nie będzie przeszkadzać, że opuści go jego zwyczajowa partnerka.
- Oh, jak na kogoś kto nie może znaleźć innego partnera na imprezy socjety, to wydajesz się strasznie go nie doceniać - a potem, kiedy Erik wyraził swoje zdanie na ten temat, tylko wskazał go dłonią, uśmiechając się wymownie do Geraldine. - Zabolało? Nie musisz na mnie obrazować swoich bolączek, szczególnie kiedy tak ciężko pracowałem na tę reputację - wydawał się może odrobinę zawiedziony jej przytykiem, bo nie miał złudzeń co do tego jak niektórzy mogli go postrzegać w kontekście jego relacji. Zbyt wiele czasu spędził powielając te same schematy, żeby teraz się o to oburzać, szczególnie że Yaxley celowo uderzała właśnie w to, żeby go zdenerwować. I nawet jeśli tym razem myliła się co do jego intencji, nie zamierzał dać jej jakiejkolwiek satysfakcji.
Uśmiechnął się do Erika wesoło, słysząc jego słowa. Nie był pewien jak bardzo Brenna mogła być despotyczna w stosunku do niego, ale coś podpowiadało mu że nawet jeśli nie zachowywała się jak Florence w stosunku do niego, to miała podobną siłę przebicia. I umiała być dla brata w podobny sposób straszna. Instytucja Siostry wydawała się dla Bulstrode'a zawsze posiadającą specyficzne uprawnienia i przywileje, czasem nawet większe niż te rodziców czy innych członków rodziny.
- Miło mi to słyszeć - odparł całkiem szczerze, chociaż nie spodziewał się innej odpowiedzi biorąc pod uwagę od kogo dostał zaproszenie na potańcówkę. - Znaczy może nie o tym, że musisz zmagać się z tak krwiożerczą bestią, ale doceniam gest - poklepał go po ramieniu, a potem znowu uśmiechnął złośliwie do Geraldine. - Gratulacje. Szkoda by go było, ale może doczekamy się jego obecności na jakimś przyjęciu w Londynie? O ile oczywiście Erikowi nie będzie przeszkadzać, że opuści go jego zwyczajowa partnerka.