07.08.2024, 00:56 ✶
Sierpień, Londyn '72
Najdroższa Mamo,
Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie w porządku. A, no i u Taty też. Chciałbym zapytać jak mijają Ci dni i czy On znajduje dla Ciebie odpowiednio dużo czasu (lub odpowiednio mało, jak preferujesz)? Myślę, że powinnaś wybrać się do mnie, do Londynu. Moglibyśmy przejść się Pokątną, odwiedzić ten park co ostatnio, pogoda dopisuje. Sadzonki kwiatów, które wysłałaś wspaniale prezentują się w moim salonie, załączam zdjęcie, abyś mogła wyobrazić sobie jak wspaniale pachną - mam nadzieję, że zachęci Cię to wystarczająco do odwiedzin. Tęsknię za naszymi rozmowami - trochę mniej za Twoim ulizywananiem moich włosów, ale wiesz, że nie potrafię Ci odmawiać jeżeli chodzi o wybory konserwatywnie pięknych kreacji.
A co najważniejsze, napisałem dla Ciebie krótki utwór, chciałbym abyś mogła go usłyszeć będąc ze mną w tym samym pomieszczeniu.
Jak idzie książka? Sam rozumiem teraz, że samodyscyplina to trudna sztuka. Godziny ćwiczenia utworów, a przede wszystkim współpraca z innymi muzykami są dla mnie wyzwaniem. Mam nadzieję, że znajdujesz odpowiednio dużo siły i samozaparcia, aby usiąść i napisać tyle, ile wydaje się odpowiednią ilością. Sama zawsze mi mówiłaś, że najważniejszym w życiu jest zadowolenie z własnych czynów i aby nie marnować okazji.
Z innej beczki - jak Ojciec sobie radzi z presją pracy? Mimo nie śledzę aktywnie polityki (i sama doskonale wiesz, że moje zainteresowanie sprawami Ministerstwa jest bliskie zerowemu) po wydarzeniach na Beltane wszystko musiało stanąć na głowie. Ale dosyć o Nim, przejdźmy do ważniejszych kwestii. Czy widzisz jak ładnie napisany jest ten list? Gdy byłem młodszy bardzo długo próbowałaś mnie nauczyć stawiać litery na pergaminie w schludny sposób. Co jest do Ciebie niepodobne, w pewnym momencie się poddałaś, w końcu mamy pióra samopiszące, prawda? Ja jednak wziąłem sobie Twoje słowa do serca, jak zazwyczaj, i poprosiłem mojego najlepszego przyjaciela, aby uchylił przede mną rąbka tajemnicy, musiałem dowiedzieć się w jaki sposób pisać ładnie. To Desmond przyczynił się do tego, że jesteś w stanie rozczytać moje pismo. Myślę, że należą mu się słowa podziękowania, toteż wspominam o tym w tym liście (nie żebyś musiała dziękować mu osobiście, myślę, że by go to onieśmieliło, ale nie zapominaj o tym, tak samo jak ja mam to w głowie, gdy kreślę te słowa!). Zwłaszcza, że jego rodzice wydają się nie doceniać go, tak jak powinni. Uważam, że tak dobra i utalentowana (i cierpliwa!!! Wyobrażasz sobie ile czasu musiał włożyć w nauczenie mnie kaligrafii skoro nawet Ty nie dałaś rady?) osoba powinna dostawać jak najprzyjemniejsze słowa w życiu, może szepniesz słowo jego ojcu? Ładnie proszę.
Muszę Ci wspomnieć, że przed wyjazdem do Austrii, Szwajcarii, Włoch i Maroka (dostałaś pocztówki, które wysłałem?) rozmawiałem z Severine. Wydawała się, jak zwykle, pochłonięta swoim własnym bałaganem, ale chciałbym też, abyś wiedziała, że całkiem dobrze sobie radzi. Zakładam, że nie rozmawiacie zbyt wiele, więc informuje Cię, iż wszystko u Twojego starszego dziecka w porządku (na tyle, na ile może być). Prawdopodobnie Ojciec Ci powiedział, ale obiło mi się o uszy, iż Sev dostała posadę w jednym z departamentów Ministerstwa. Myślisz, że to spełnienie jej marzeń? Ja osobiście nie sądzę, ale mam nadzieję, że chociaż trochę ją to usatysfakcjonuje, może zacznie się lepiej odżywiać i kupi ładniejszą kanapę (widziałaś tę jej? pewnie nie, ale może to i lepiej).
Wracając jeszcze do isototnych w moim życiu osób - Desmond. Planowałem zapytać go o rozpisanie mi biznes-planu, mam zamysł, ale kompletnie nie znam się na tych poważnych i bardzo sztywnych sprawach. Oczywiście nie chcę, aby zabrał mi ten zamysł za dużo czasu, w końcu muszę swoje dni poświęcać przede wszystkim muzyce, ale jakieś dodatkowe zajęcie nie zaszkodzi. Twoja wiedza w tym temacie, jako historyka też by mi się przydała, bo, właściwie, jak to jest ze skrzatami domowymi? Czy są jakieś hodowle? Skąd my mamy naszego skrzata? Pomyśl, jakby założyć taką hodowle i wtedy parować skrzaty ze sobą tak, aby miały umiejętności albo cechy wyglądu, jakie preferowałby kupiec. Naprawdę, powtarzam - pomyśl o tym, to jest dobry biznes, a z mózgiem Desmonda i jego rozumieniem liczb oraz ekonomii faktycznie możemy do czegoś dojść.
Ten list jest już dosyć długi, a ja wciąż mam tak dużo do powiedzenia - jak pisałem na początku, musisz mnie odwiedzić, przecież tak bardzo podobało Ci się mieszkanie kupione dla mnie w Londynie, na pewno chcesz przyjechać i zobaczyć swoje ulubione dziecko. Zanim jednak się to stanie, proszę przeczytaj kontynuację.
Europa jest piękna, ale to Maroko skradło moje serce. Architektura, muzyka, kuchnia - mógłbym wymieniać i wymieniać, ale zamiast tego bardzo dobrze zapoznałem się ze znanym koneserem muzyki i mecenasem sztuki, został moim nowym bliskim znajomym, powiedziałbym nawet, że przyjacielem - nazywa się Jamal. Jego początki były dość skromne, bo rodzina, z jakiej się wywodzi zajmowała się tworzeniem magicznych przedmiotów ze skóry. Ich przemysł i moda związana ze skórą są naprawdę warte podziwu. Jamal jest koneserem i fascynatem wszystkiego, co przepiękne, dlatego bardzo szybko polubił mnie. Razem z listem powinna do Ciebie dojść paczka ze skórzanymi rękawiczkami, w których nigdy nie marzną ręce. Same dopasowują się rozmiarem do właściciela i później zostają już takie, więc po pierwszym założeniu będą na zawsze Twoje i niczyje inne. Dodatkowo, Jamal powiedział, że skórzana torebka idealnie komponowałaby się z rękawiczkami, czy też bardziej jesiennymi strojami. Proponował mi różne modele, ale wiem, że stawiasz na piękno płynące z prostoty. Skóra torebki i rękawiczek jest miększa od typowej, którą preferujesz, ale nic nie może się równać z angielską Darby, którą ja i ty uwielbiamy. Nakłaniam Cię jednak, abyś dała tej torebce i rękawiczkom szansę, są wykonane kunsztownie i ze smakiem. Mam jeszcze parę niespodzianek dla Ciebie, które przekażę, jak się spotkamy. Uważam, że następnym razem powinnaś odwiedzić Maroko razem ze mną - do upałów idzie się przyzwyczaić, gdy leży się nad basenem na pięknej mozaice wyłożonych płytek.
Jako ostatnia kwestia, chociaż dla mnie personalnie najważniejsza, chciałbym Cię zaprosić na mój koncert. Bilety wstępu dołączam do listu. Proszę zabierz Ojca ze sobą i nie daj mu się wywinąć jak z każdego jednego konkursu oraz koncertu dotychczas. Naprawdę wolałbym nie popełniać kolejnego skandalu, aby chciał ze mną porozmawiać twarzą w twarz dłużej niż pięć sekund.
Kocham Cię i całuję,
Twój najcudowniejszy syn - Oleander
“Why can't I try on different lives, like dresses, to see which one fits best?”
♦♦♦