Schodzę z parkietu i w końcu wracam do Sama, idziemy jeść
Tak naprawdę chyba nikt nie był świadomy. Może nieliczni mogliby się domyślić, ale i Nora i Sam nie opowiadali zbyt wiele o tym, co kiedyś ich łączyło, dzięki czemu tajemnica panny Figg mogła być bezpieczna. Przynajmniej jak na razie.
- Możesz być pewny, że je dostaniesz. - Odpowiedziała z uśmiechem. W sumie to wypadałoby chyba zacząć zajmować się takimi rzeczami, jak lista gości, chociaż póki co nie ustalili z Samem oficjalnego terminu, kiedy powiedzą sobie tak. Dało jej to do myślenia, że może warto się zainteresować tematem. - Widzę, widzę, coraz bardziej ci to wychodzi. - Pewnie i wolałaby, aby wujek nie musiał się ukrywać na jej ślubie, ale miała świadomość, że robi to dla swojego bezpieczeństwa.
Skłoniła się jeszcze w stronę Woody'ego w podziękowaniu za taniec, a później, później Samuel pojawił się w pobliżu.
Poczuła ulgę, kiedy miała go znowu przy sobie. To dziwne, że można tak przywyknąć do czyjejś obecności w takim krótkim czasie. Wtuliła się w niego, gdy tylko zagarnął ją do siebie. Chciała zapytać, jak taniec, czy wszystko w porządku, jednak zaskoczył ją swoim słowotokiem.
- Nie spodziewałam się, że masz aż tylu znajomych. - Powiedziała z uśmiechem, uniosła przy tym głowę i wpatrywała się w mężczyznę. - To zależy kogo chcesz zaprosić na ślub, nie tylko ja o tym decyduje. - Nie rozmawiali o tym wcześniej, może więc nie był to wcale taki zły moment. - Najpierw chyba powinnismy wybrać jakąś datę, a później ustalić kogo zapraszamy. - Zdarzyło jej się organizować niewielkie przyjęcia ślubne w cukierni, miała więc w tym drobne doświadczenie.
- Głodny niedźwiedź, to zły niedźwiedź, chodźmy więc coś zjeść. - Warto było się posilić, bo noc była jeszcze młoda.
Uniosła głowę do góry, gdy Sam wspomniał o gwiazdach. Pomyślała życzenie, kiedy zauważyła jedną ze spadających. Nie wiadomo, czy zadziała, ale warto mieć nadzieję, że się spełni.
- Życzenie dla Mabel, to miłe, że o niej myślisz w takich sytuacjach. - Cóż, zdecydowanie traktował ich córkę jak członka stada, chociaż oficjalnie przecież nie wiedział o tym, że faktycznie jest jego.
- Chodźmy. - Wplotła swoje palce w jego dłoń i pociągnęła mężczyznę do stołu z jedzeniem.