07.08.2024, 17:10 ✶
Basilius zmierzył kuzyna spojrzeniem, jakby wiedział coś czego Atreus nie wiedział, a potem powrócił do ogarniania ręki kuzyna.
– Widać, że nigdy nie kazali ci siedzieć na wykładasz o kontuzjach w Quidditchu – mruknął, a na jego twarzy pojawił się cień złośliwego uśmiechu. – Zresztą mówisz tak, jakbyś sam kiedyś nie dostał tłuczkiem w głowę tak mocno, że zapomniałeś, że jesteś adoptowany. Chociaż racja. Nie umarłeś.
Rzucił kolejne zaklęcie, a ręką zaczęła prezentować się jeszcze lepiej i chyba już nawet nie można było jej określić mianem galaretowatej, chociaż dalej była nieco bardziej sprężysta, niż powinna być typowa kończyna. Spróbował zastanowić się o jakiej Susie Atreus mógł mówić, ale czasem miał wrażenie, że ledwo orientował się we własnych krewnych, a co dopiero w krewnych jego krewnych. Najśmieszniej było, kiedy zaglądał do sklepu Rosierów i ktoś go rozpoznawał jako syna ich kuzynki, a on pierwszy raz widział tę osobę na oczy, więc tylko uśmiechał się grzecznie i kłamał, że oczywiście doskonale wiedział z kim właśnie rozmawiał.
– Oczywiście, że tego nie powiem – zaprotestował, sięgając po kolejmy specyfik i nakładając kuzynowi na rękę niebieską maść o silnym kwiatowym zapachu, a potem odsunął się nieco, zanim dostał lizakiem w twarz. – Nie mówię, że jest najwybitniejszym Ministrem Magii w historii. Nie mówię nawet, że żadna z tych plotek nie jest jakkolwiek prawdziwa. Mówię tylko, że to bardzo wygodne dla pewnych rodzin, zwłaszcza tych które dość histerycznie zareagowały na jego elekcję, by go oczerniać, rozdmuchiwać plotki i wymyślać własne. Dziwne, że nie pojawiły się one wcześniej, a przecież jest w polityce od dawna, nie? Najpierw był zwykłym politykiem, ale kiedy doszedł do władzy nagle stał się najgorszym czarodziejem na świecie. Ciężko dbać o własną reputację, gdy ktoś inny upiera się, by ją niszczyć.
Basilius na tym etapie absolutnie nie zamierzał wplątywać się w żadne dyskusje dotyczące czystości krwi, ani tego kto mogł piastować dany urząd. A jednak pewnie podchodził do tego wszystkiego łagodniej głównie ze względu na trzymane w sekrecie pochodzenia własnego brata, bo przecież jego ojciec był pod pewnymi sprawami, jak romans i dziecko z mugolką, szalenie progresywny, tylko po to, by potem w domu krzywo patrzeć na inne dzieci, bo jak to tak potomek z problemami zdrowotnymi, albo dziewczynka?
– Zresztą sam widzisz, jak te plotki jedynie wszystkich nakręcają. No dobrze. Możesz poruszyć delikatnie palcami?
– Widać, że nigdy nie kazali ci siedzieć na wykładasz o kontuzjach w Quidditchu – mruknął, a na jego twarzy pojawił się cień złośliwego uśmiechu. – Zresztą mówisz tak, jakbyś sam kiedyś nie dostał tłuczkiem w głowę tak mocno, że zapomniałeś, że jesteś adoptowany. Chociaż racja. Nie umarłeś.
Rzucił kolejne zaklęcie, a ręką zaczęła prezentować się jeszcze lepiej i chyba już nawet nie można było jej określić mianem galaretowatej, chociaż dalej była nieco bardziej sprężysta, niż powinna być typowa kończyna. Spróbował zastanowić się o jakiej Susie Atreus mógł mówić, ale czasem miał wrażenie, że ledwo orientował się we własnych krewnych, a co dopiero w krewnych jego krewnych. Najśmieszniej było, kiedy zaglądał do sklepu Rosierów i ktoś go rozpoznawał jako syna ich kuzynki, a on pierwszy raz widział tę osobę na oczy, więc tylko uśmiechał się grzecznie i kłamał, że oczywiście doskonale wiedział z kim właśnie rozmawiał.
– Oczywiście, że tego nie powiem – zaprotestował, sięgając po kolejmy specyfik i nakładając kuzynowi na rękę niebieską maść o silnym kwiatowym zapachu, a potem odsunął się nieco, zanim dostał lizakiem w twarz. – Nie mówię, że jest najwybitniejszym Ministrem Magii w historii. Nie mówię nawet, że żadna z tych plotek nie jest jakkolwiek prawdziwa. Mówię tylko, że to bardzo wygodne dla pewnych rodzin, zwłaszcza tych które dość histerycznie zareagowały na jego elekcję, by go oczerniać, rozdmuchiwać plotki i wymyślać własne. Dziwne, że nie pojawiły się one wcześniej, a przecież jest w polityce od dawna, nie? Najpierw był zwykłym politykiem, ale kiedy doszedł do władzy nagle stał się najgorszym czarodziejem na świecie. Ciężko dbać o własną reputację, gdy ktoś inny upiera się, by ją niszczyć.
Basilius na tym etapie absolutnie nie zamierzał wplątywać się w żadne dyskusje dotyczące czystości krwi, ani tego kto mogł piastować dany urząd. A jednak pewnie podchodził do tego wszystkiego łagodniej głównie ze względu na trzymane w sekrecie pochodzenia własnego brata, bo przecież jego ojciec był pod pewnymi sprawami, jak romans i dziecko z mugolką, szalenie progresywny, tylko po to, by potem w domu krzywo patrzeć na inne dzieci, bo jak to tak potomek z problemami zdrowotnymi, albo dziewczynka?
– Zresztą sam widzisz, jak te plotki jedynie wszystkich nakręcają. No dobrze. Możesz poruszyć delikatnie palcami?