07.08.2024, 23:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.08.2024, 23:49 przez Samuel McGonagall.)
Razem z Norą
Docelowo stoły z żarciem
Docelowo stoły z żarciem
– Ja mam? Co? Nie... to Twoi znajomi przecież, a ja ich po prostu kojarzę co nie? Z pracy, czy coś. – Podrapał się po głowie jak to wyglądało z gość mi z jego strony. – No na pewno bym chciał żeby przyszedł Niko z wujem, bardzo jesteśmy zżyci ze sobą. Lysander i Ula to moi kumple z którymi robiłem Cydr, Neil w sumie prawie też obierał jabłka, ale nie wiem on chyba mnie jednak nie lubi. No Twoja babcia wiadomo, moja kuzynka i em... może ktoś z pozostałych będzie chciał przyjechać, ale nie znam ich nie wiem czy będzie ich w ogóle obchodzić to co robię. No i myślałem jeszcze o Rose. Robię dla niej badania w ogóle Rose jest drzewem, polubiłybyście się. – Dodał z przekonaniem, nie bacząc na to, że brzmi to mocno abstrakcyjnie.
– Data? No to ee... za tydzień? Bo chyba trzeba wszystkich jakoś uprzedzić, żeby mogli prawda? Moi rodzice nie mieli gości, ale widziałem w Dolinie, gdzieś w okolicy czerwca jedno weselisko i... ooo i ktoś będzie grał? Masz w ogóle białą sukienkę?– Muszelka koiła nerwy, odsuwała klątwę, ale myśli płynęły trochę jak kłoda bujająca się na kapryśnej fali. Niby coraz bliżej brzegu, a jednak wcale nie...
– Rany, jak Ty mnie dobrze znasz, nienawidzę być głodny. Czasem jak pracuje i się zapomnę, to po kilku godzinach tak mnie ssa, a taki jestem wściekły, bardzo. Łatwo zapomnieć o jedzeniu jak robota idzie. – Niby to ona ciągnęła jego w kierunku stołów, ale to on ciągnął ją wabiony zapachami. Niemalże topił się w swojej ślinie. Napchał sobie twarz pieczonym mięsem i spojrzał nieco zdziwiony na Norę w odpowiedzi na jej zdziwienie, że myśli o Mabel: – No jasne! Czemu miałbym nie myśleć? To przecież Twoje młode.