08.08.2024, 00:54 ✶
— A wasze zwierzęta były przed naszym bobrem czy dopiero po? — spytał z nutką sarkazmu w głosie. — Dobrze by było wiedzieć, kto wyprzedził trendy i wprowadził do czarodziejskiej socjety nową modę.
Ostatnie miesiące były na tyle intensywne, że czasem można było zapomnieć, co się, kiedy działo. Erik pokręcił z niedowierzaniem głową na wspomnienie tego, że Bal Longbottomów odbył się praktycznie tuż przed Ostarą i rodzina zdołała wziąć w niej dosyć aktywny udział. Nawet on podniósł się z łóżka, aby wybrać się na poszukiwanie czekoladowych jaj i obejrzenie paru straganów. Ciekawe, czy sierpień okaże się równie zajęty... Bądź co bądź, ledwo skończyły się obchody Lammas, a kalendarz zdawał się wypełniać sam z siebie.
— Nie znam za dobrze nestorów ich rodzin — przyznał z ociąganiem, bo rzadko kiedy z własnej woli okazywał swoją własną niewiedzę. — Rookwoodowie są ortodoksyjni. Przez krótki czas współpracował z ojcem Vespery przy planowaniu systemu zabezpieczeń na Polanie Ognisk przed Beltane. — Wzruszył sztywno ramionami. Dalej pamiętał sprzeczkę między pracownikami departamentu a Chesterem. Nie było to jedne z jego ulubionych wspomnień. — A z Blackami... Nigdy nic nie wiadomo. Są dobrze usytuowani, mają krewnych w wielu prominentnych rodach. To chyba znaczy, że czasem mogą sobie pozwolić na coś więcej.
Uwagę na temat poprzedniej żony Perseusza, jak i byłego partnera Vespery puścił mimo uszu. Różne plotki krążyły po mieście, ale nie chciał się w nie wdawać. Widział, że Black był zadowolony z jego układu, a nie był też z nim na tyle blisko, aby robić mu wyrzuty, że ''nie zachowywał się jak zwykle''. Każdy miał jakiś ciężar, z którym musiał sobie na co dzień radzić. Może tę dwójkę połączyły wspólne tragedie miłosne i zawiedzenie się na poprzednich towarzyszach życia? Na to pytanie mogła odpowiedzieć tylko para młoda.
Longbottom zagryzł dolną wargę, gdy Geraldine po raz kolejny udowodniła przypadkowym gościom, że doskonale sprawdza się w roli młodej Vespery. W przeciwieństwie do kobiety postanowił się nie odzywać, wychodząc z założenia, że lepiej, aby to ona podejmowała decyzję w ramach tej rozmowy. Może pójdą spać i zapomną, że w ogóle nas dzisiaj spotkali, pomyślał z nadzieją, przyspieszając nieco kroku. Gdzie ten pokój, gdzie ten pokój...
— Mhmm — Pokiwał nieśmiało głową. — Małżeństwo nie lubi ociągania się, prawda?
Uśmiechnął się krzywo, prowadząc grupę w głąb korytarza. Eh, że też padło akurat na nich. Przecież na sali kręciło się mnóstwo kelnerów, a już na pewno krewnych Blacka i Rookwoodówny. Czemu oni nie obsługiwali gości i nie dbali o to, aby wiedzieli, gdzie mogą odpocząć?
— To rezerwują ponoć na kryzys wieku średniego — odpowiedział cicho swojej partnerce przez zaciśnięte zęby.
Kiedy w końcu udało im się znaleźć odpowiednie drzwi, Erik skłonił głowę przed starszą parą. Mężczyzna poklepał go mocno po ramieniu, prosząc, aby był dla Vespery jak najlepszym mężem i dał z siebie wszystko tej nocy. W tym czasie kobieta uniosła powoli dłoń, prosząc Geraldine, aby ta się nad nią pochyliła, po czym pocałowała kobietę po dwa razy w każdy policzek. Potem do pozdrowień w stosunku do panny Yaxley dołączył niedowidzący czarodziej, błagając wręcz, aby była wyrozumiała w stosunku do swojego nowego partnera. Po tym przydługim pożegnaniu Erik i Geraldine zostali pozostawieni sami sobie na środku korytarza. Co to w ogóle miało być?, pomyślał tępo, wbijając puste spojrzenie w Gerry.
Ostatnie miesiące były na tyle intensywne, że czasem można było zapomnieć, co się, kiedy działo. Erik pokręcił z niedowierzaniem głową na wspomnienie tego, że Bal Longbottomów odbył się praktycznie tuż przed Ostarą i rodzina zdołała wziąć w niej dosyć aktywny udział. Nawet on podniósł się z łóżka, aby wybrać się na poszukiwanie czekoladowych jaj i obejrzenie paru straganów. Ciekawe, czy sierpień okaże się równie zajęty... Bądź co bądź, ledwo skończyły się obchody Lammas, a kalendarz zdawał się wypełniać sam z siebie.
— Nie znam za dobrze nestorów ich rodzin — przyznał z ociąganiem, bo rzadko kiedy z własnej woli okazywał swoją własną niewiedzę. — Rookwoodowie są ortodoksyjni. Przez krótki czas współpracował z ojcem Vespery przy planowaniu systemu zabezpieczeń na Polanie Ognisk przed Beltane. — Wzruszył sztywno ramionami. Dalej pamiętał sprzeczkę między pracownikami departamentu a Chesterem. Nie było to jedne z jego ulubionych wspomnień. — A z Blackami... Nigdy nic nie wiadomo. Są dobrze usytuowani, mają krewnych w wielu prominentnych rodach. To chyba znaczy, że czasem mogą sobie pozwolić na coś więcej.
Uwagę na temat poprzedniej żony Perseusza, jak i byłego partnera Vespery puścił mimo uszu. Różne plotki krążyły po mieście, ale nie chciał się w nie wdawać. Widział, że Black był zadowolony z jego układu, a nie był też z nim na tyle blisko, aby robić mu wyrzuty, że ''nie zachowywał się jak zwykle''. Każdy miał jakiś ciężar, z którym musiał sobie na co dzień radzić. Może tę dwójkę połączyły wspólne tragedie miłosne i zawiedzenie się na poprzednich towarzyszach życia? Na to pytanie mogła odpowiedzieć tylko para młoda.
~~*~~
Longbottom zagryzł dolną wargę, gdy Geraldine po raz kolejny udowodniła przypadkowym gościom, że doskonale sprawdza się w roli młodej Vespery. W przeciwieństwie do kobiety postanowił się nie odzywać, wychodząc z założenia, że lepiej, aby to ona podejmowała decyzję w ramach tej rozmowy. Może pójdą spać i zapomną, że w ogóle nas dzisiaj spotkali, pomyślał z nadzieją, przyspieszając nieco kroku. Gdzie ten pokój, gdzie ten pokój...
— Mhmm — Pokiwał nieśmiało głową. — Małżeństwo nie lubi ociągania się, prawda?
Uśmiechnął się krzywo, prowadząc grupę w głąb korytarza. Eh, że też padło akurat na nich. Przecież na sali kręciło się mnóstwo kelnerów, a już na pewno krewnych Blacka i Rookwoodówny. Czemu oni nie obsługiwali gości i nie dbali o to, aby wiedzieli, gdzie mogą odpocząć?
— To rezerwują ponoć na kryzys wieku średniego — odpowiedział cicho swojej partnerce przez zaciśnięte zęby.
Kiedy w końcu udało im się znaleźć odpowiednie drzwi, Erik skłonił głowę przed starszą parą. Mężczyzna poklepał go mocno po ramieniu, prosząc, aby był dla Vespery jak najlepszym mężem i dał z siebie wszystko tej nocy. W tym czasie kobieta uniosła powoli dłoń, prosząc Geraldine, aby ta się nad nią pochyliła, po czym pocałowała kobietę po dwa razy w każdy policzek. Potem do pozdrowień w stosunku do panny Yaxley dołączył niedowidzący czarodziej, błagając wręcz, aby była wyrozumiała w stosunku do swojego nowego partnera. Po tym przydługim pożegnaniu Erik i Geraldine zostali pozostawieni sami sobie na środku korytarza. Co to w ogóle miało być?, pomyślał tępo, wbijając puste spojrzenie w Gerry.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞