08.08.2024, 13:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.08.2024, 13:16 przez Enzo Remington.)
Z jakiegoś powodu Enzo wolałby, żeby w skrzyni był ser. Ser nie stanowił zagrożenia takiego, jak roślina! Merlin jeden wiedział, że tentakule, diabelskie sidła, chińska kapusta i innego rodzaju nieprzyjemne kwiatki mogą zrobić więcej, aniżeli nabić guza. A ser? Może trochę nieprzyjemnie pachniał, może i miewał zieloną pleśń, ale za to jak wybornie smakował z orzechami i wytrawnym czerwonym winem! Z dwojga złego, Lorenz wolałby kolację z Tahirą (i Jonathanem, jeśli chciałby dołączyć) niż babranie się w bulwach i pędach.
- Nie śmiałbym podlizywać się panu Shafiqowi, Tahiro! - Zaśmiał się Enzo mimo wciąż duszącego zapachu i ścisku w żołądku. Jego śmiech szybko ugrzązł w gardle, gdy zapach stał się nie do zniesienia wraz z kolejną falą. - Ale z nas dwojga, kto lepiej wyglądałby na kartach, czy też: kogo chętniej kolekcjonowałyby czystokrwiste dzieci? Pana szlachetnego, odkrywcę, badacza, czy przypadkowego Remingtona, który przypadkowo trafił na przypadkowy krwiożerczy ser? - Bo nie sądzili chyba, że laury przypadłyby im? Tahira była śliczną kobietą, ale nie wydawała się mieć osobowości gwiazdy! Pan Selwyn wydawał się lepszy w tym temacie, lecz wciąż wiele brakowało mu do wspaniałości, którą mógł poszczycić się Enzo!
Przepychanki słowne musiały zostać ucięte, gdy skrzynia podskoczyła raz i drugi pod wpływem uderzenia, a następnie z jej wnętrza wytoczyło się... coś. Wielkie niemowlę sprawiło Lorenzowi jednak mniej problemu niż smród zgnilizny, który sprawił, że ten znów zgiął się wpół, walcząc o oddech i lunch w żołądku.
- Co to ma być?! - Jęknął, nie do końca wiedząc, za co się łapać. Notować obserwacje? Nie było na to czasu! Pomagać? Ale jak zbliżyć się do takiego potwora, który zabijał nie tylko smrodem?! Co to w ogóle było? Enzo próbował znaleźć informację w pamięci. Gdyby tylko bardziej przykładał się na zielarstwie!! Ale może słyszało tym gdzieś indziej? - Tahira, uważaj!
Działał odruchowo. Chociaż kobieta mogła nie odwzajemniać uczuć, on uważał ją za bliską koleżankę i nie zamierzał pozwolić jej zostać pożartą przez maszkarę. Nie pomyślał zbytnio, nim uniósł różdżkę, by poderwać zakończone ostrą, goblińską stalówką samopiszące pióro ku górze, i z dużą siłą skierować je w sam środek paszczy stworzenia.
Spróbuj tego!, mógłby później dodać, gdyby opisywał wydarzenie w narracji swoich pamiętników, które jeszcze miały powstać. Tym się nażryj!, mogła brzmieć inna wersja, nieco bardziej zadziorna, nieco bardziej agresywna. Póki jednak była to tylko proza życia, nie miał superbohaterskich tekstów do upstrzenia swojego działania, a jedynie nazwę zaklęcia i jęk wysiłku, gdy machnął różdżką próbując pokonać mdłości.
1. Wiedza o świecie (3 kropki, Z) na rozpoznanie przeciwnika
2 + 3. Translokacja (3 kropki, Z) na posłanie pióra w kierunku potwora
- Nie śmiałbym podlizywać się panu Shafiqowi, Tahiro! - Zaśmiał się Enzo mimo wciąż duszącego zapachu i ścisku w żołądku. Jego śmiech szybko ugrzązł w gardle, gdy zapach stał się nie do zniesienia wraz z kolejną falą. - Ale z nas dwojga, kto lepiej wyglądałby na kartach, czy też: kogo chętniej kolekcjonowałyby czystokrwiste dzieci? Pana szlachetnego, odkrywcę, badacza, czy przypadkowego Remingtona, który przypadkowo trafił na przypadkowy krwiożerczy ser? - Bo nie sądzili chyba, że laury przypadłyby im? Tahira była śliczną kobietą, ale nie wydawała się mieć osobowości gwiazdy! Pan Selwyn wydawał się lepszy w tym temacie, lecz wciąż wiele brakowało mu do wspaniałości, którą mógł poszczycić się Enzo!
Przepychanki słowne musiały zostać ucięte, gdy skrzynia podskoczyła raz i drugi pod wpływem uderzenia, a następnie z jej wnętrza wytoczyło się... coś. Wielkie niemowlę sprawiło Lorenzowi jednak mniej problemu niż smród zgnilizny, który sprawił, że ten znów zgiął się wpół, walcząc o oddech i lunch w żołądku.
- Co to ma być?! - Jęknął, nie do końca wiedząc, za co się łapać. Notować obserwacje? Nie było na to czasu! Pomagać? Ale jak zbliżyć się do takiego potwora, który zabijał nie tylko smrodem?! Co to w ogóle było? Enzo próbował znaleźć informację w pamięci. Gdyby tylko bardziej przykładał się na zielarstwie!! Ale może słyszało tym gdzieś indziej? - Tahira, uważaj!
Działał odruchowo. Chociaż kobieta mogła nie odwzajemniać uczuć, on uważał ją za bliską koleżankę i nie zamierzał pozwolić jej zostać pożartą przez maszkarę. Nie pomyślał zbytnio, nim uniósł różdżkę, by poderwać zakończone ostrą, goblińską stalówką samopiszące pióro ku górze, i z dużą siłą skierować je w sam środek paszczy stworzenia.
Spróbuj tego!, mógłby później dodać, gdyby opisywał wydarzenie w narracji swoich pamiętników, które jeszcze miały powstać. Tym się nażryj!, mogła brzmieć inna wersja, nieco bardziej zadziorna, nieco bardziej agresywna. Póki jednak była to tylko proza życia, nie miał superbohaterskich tekstów do upstrzenia swojego działania, a jedynie nazwę zaklęcia i jęk wysiłku, gdy machnął różdżką próbując pokonać mdłości.
1. Wiedza o świecie (3 kropki, Z) na rozpoznanie przeciwnika
2 + 3. Translokacja (3 kropki, Z) na posłanie pióra w kierunku potwora
Rzut Z 1d100 - 87
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 30
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 36
Slaby sukces...
Slaby sukces...