09.08.2024, 20:20 ✶
Lorenz poprawił grzywkę, która fikuśnie opadła mu na czoło.
- Mamy tyle wspólnego, skarbie! - Ucieszył się, kładąc dłoń na plecach Neila, w okolicach łopatek, ale tylko na chwilę. - Moi rodzice również są mugolami. To znaczy, mama jest, ojciec był. Niedawno zmarł. - Podzielił się, choć nie mówił tego w celu zepsucia nastrojów. - To dlatego wróciłem do Anglii, moja matka nie wytrzymałaby tutaj samej. Wiele lat mieszkałem w Nowym Jorku. - Wyjaśnił, by nie było niedopowiedzeń. Lubił to, jak brzmiały jego opowieści. Wydawał się wtedy światowy, doświadczony, może nie lepszy od reszty, ale zdecydowanie bardziej... spełniony?
Poprowadziwszy kolegę chodnikiem, tylko przez moment musiał manewrować między przechodniami. Wkrótce, gdy odeszli od stacji metra, droga się przerzedziła i mogli wygodniej iść obok siebie. Nadchodził wieczór, lecz w porze letniej wciąż było jeszcze jasno. Chłodny wiatr uprzykrzał spacer.
- Doskonale! Wiedziałem, że jesteś ekspertem. - Przyznał Enzo. - Zebrałeś je w jedno miejsce, mam nadzieję? Ja... nie miałem czasu sprawdzić. - Wyjaśnił się krótko. - To ty będziesz rozpoznawał ślady na Marcie! Ja zajmę się zgodami, o to się nie martw, Neilu. Będziesz moim asystentem, czyż nie? Wszystko będzie zapisane na moje nazwisko. Nie martw się, nie odmówią mi wstępu do Hogwartu.
Za swoich czasów w szkole nie widywał reporterów w murach Hogwartu. Prawdę mówiąc, bardzo, bardzo rzadko widywał w ogóle kogokolwiek spoza uczniów i kadry! Otwarcie roku szkolnego było jednak na tyle specjalnym wydarzeniem, że musiał wierzyć, iż w tym roku uzyska pozwolenie na powrót w stare mury. Niektórzy nauczyciele z pewnością wciąż go pamiętali!
- Będziesz trzymał się mnie, przynajmniej przez jakiś czas. Później pójdziesz rozmawiać z Martą.
- Mamy tyle wspólnego, skarbie! - Ucieszył się, kładąc dłoń na plecach Neila, w okolicach łopatek, ale tylko na chwilę. - Moi rodzice również są mugolami. To znaczy, mama jest, ojciec był. Niedawno zmarł. - Podzielił się, choć nie mówił tego w celu zepsucia nastrojów. - To dlatego wróciłem do Anglii, moja matka nie wytrzymałaby tutaj samej. Wiele lat mieszkałem w Nowym Jorku. - Wyjaśnił, by nie było niedopowiedzeń. Lubił to, jak brzmiały jego opowieści. Wydawał się wtedy światowy, doświadczony, może nie lepszy od reszty, ale zdecydowanie bardziej... spełniony?
Poprowadziwszy kolegę chodnikiem, tylko przez moment musiał manewrować między przechodniami. Wkrótce, gdy odeszli od stacji metra, droga się przerzedziła i mogli wygodniej iść obok siebie. Nadchodził wieczór, lecz w porze letniej wciąż było jeszcze jasno. Chłodny wiatr uprzykrzał spacer.
- Doskonale! Wiedziałem, że jesteś ekspertem. - Przyznał Enzo. - Zebrałeś je w jedno miejsce, mam nadzieję? Ja... nie miałem czasu sprawdzić. - Wyjaśnił się krótko. - To ty będziesz rozpoznawał ślady na Marcie! Ja zajmę się zgodami, o to się nie martw, Neilu. Będziesz moim asystentem, czyż nie? Wszystko będzie zapisane na moje nazwisko. Nie martw się, nie odmówią mi wstępu do Hogwartu.
Za swoich czasów w szkole nie widywał reporterów w murach Hogwartu. Prawdę mówiąc, bardzo, bardzo rzadko widywał w ogóle kogokolwiek spoza uczniów i kadry! Otwarcie roku szkolnego było jednak na tyle specjalnym wydarzeniem, że musiał wierzyć, iż w tym roku uzyska pozwolenie na powrót w stare mury. Niektórzy nauczyciele z pewnością wciąż go pamiętali!
- Będziesz trzymał się mnie, przynajmniej przez jakiś czas. Później pójdziesz rozmawiać z Martą.