10.08.2024, 03:26 ✶
kończę tańczyć z Samem a potem tańczę z Tomkiem F.
- Tak, jutro w południe - uśmiechnęła się do niego wesoło, kiwając przy tym głową. - Myślę, że Nora raczej nie będzie miała nic przeciwko. W sensie chyba lemoniada ze znajomym to nic takiego, tak mi się zawsze wydawało. To do zobaczenia jutro - odmachała go, wciąż uśmiechając się do niego tak samo, a potem i sama zeszła z parkietu. Początkowo chciała wrócić do namiotu z barem i wreszcie zatańczyć z Tedym, ale podszedł do niej Thomas. Nie zamierzała narzekać, bo przecież przyszedł się wywiązać z wcześniej złożonej obietnicy.
- Pamiętałeś! - zaszczebiotała, wyraźnie uradowana, łapiąc go za rękę. To wcale nie było tak, że w niego wątpiła, ale jakoś zdążyła się nauczyć, że czasem później tak naprawdę oznaczało nigdy albo bliżej nieokreśloną przyszłość, która nawet nie musiała znaczyć tego samego dnia i wcale nie zamierzała mieć o to pretensji. Nie każdy musiał chcieć tańczyć, jak na przykład Erik i nie każdy miał też ochotę wprost sprawiać zawód (jak Erik). Dora też, wcale nie zamierzała przepuścić okazji, ze Figg się rozmyśli i skoro go już trzymała to pociągnęła w stronę parkietu, zaraz wpasowując się w rytm muzyki, która teraz rozbrzmiała. Ale fakt, że Thomas pamiętał, nie był jedyną przyjemną rzeczą, która właśnie się zdarzyła bo lampiony przygasły nieco i w odpowiedzi na to Crawley rozejrzała się, a potem zadarła głowę ku górze. - Oh. Szybko, pomyśl życzenie.
- Tak, jutro w południe - uśmiechnęła się do niego wesoło, kiwając przy tym głową. - Myślę, że Nora raczej nie będzie miała nic przeciwko. W sensie chyba lemoniada ze znajomym to nic takiego, tak mi się zawsze wydawało. To do zobaczenia jutro - odmachała go, wciąż uśmiechając się do niego tak samo, a potem i sama zeszła z parkietu. Początkowo chciała wrócić do namiotu z barem i wreszcie zatańczyć z Tedym, ale podszedł do niej Thomas. Nie zamierzała narzekać, bo przecież przyszedł się wywiązać z wcześniej złożonej obietnicy.
- Pamiętałeś! - zaszczebiotała, wyraźnie uradowana, łapiąc go za rękę. To wcale nie było tak, że w niego wątpiła, ale jakoś zdążyła się nauczyć, że czasem później tak naprawdę oznaczało nigdy albo bliżej nieokreśloną przyszłość, która nawet nie musiała znaczyć tego samego dnia i wcale nie zamierzała mieć o to pretensji. Nie każdy musiał chcieć tańczyć, jak na przykład Erik i nie każdy miał też ochotę wprost sprawiać zawód (jak Erik). Dora też, wcale nie zamierzała przepuścić okazji, ze Figg się rozmyśli i skoro go już trzymała to pociągnęła w stronę parkietu, zaraz wpasowując się w rytm muzyki, która teraz rozbrzmiała. Ale fakt, że Thomas pamiętał, nie był jedyną przyjemną rzeczą, która właśnie się zdarzyła bo lampiony przygasły nieco i w odpowiedzi na to Crawley rozejrzała się, a potem zadarła głowę ku górze. - Oh. Szybko, pomyśl życzenie.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.