10.08.2024, 12:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.08.2024, 19:02 przez Anthony Shafiq.)
Erik wodził na pokuszenie, drażnił i pobudzał. Coraz śmielej sobie w tym poczynał, domagając się odpowiedzi, uwagi, szermierki, w której to nie szpada, a słowa odgrywają kluczwą rolę. Anthony wyczuł zmianę tonu, rozluźnienie w głosie i postawie, gdy uspokoił go opinią zaproszonego wcześniej lekarza, ale miał też wrażenie, że uspokojony Longbottom tym chętniej ruszył do tańca z nim, kłując i nęcąc, skoro tylko dowiedział się, że stan nie jest tak poważny, aby nad nim boleć i dalej się zamartwiać. Shafiq był ciekaw, na ile celowo wykorzystuje jego stan, fakt, że w zmęczeniu i pod wpływem eliksirów język mówi więcej i uczciwiej to, co grało mu w duszy. Co śpiewało od lipcowego poranka, gdy pierwszy raz od lat obudzili się wtuleni w siebie na wzajem.
— Mój drogi — podjął chrapliwie, ze znajomą irytacją, która zwykle owocowała inicjowała skuteczne zamknięcie Erikowych ust dłuższy czas. — Jeśli chcesz na łodzi ze mną testować materace oraz moją umiejętność wiązania lin, żagiel będzie nam potrzebny tylko po to, by Cię nim owinąć i czekać, aż zmiękniesz i głupie pomysły wywietrzeją Ci z głowy. — Już w Japonii Anthony odkrył kilka kart przed Erikiem związanymi ze swoją fascynacją azjatycką torturą, która weszła na stałe do kanonu tortur, ale miłosnych. Może nie tu, może w Little Hangleton z pewnością były przywiezione z wyprawy buchty miękkich nawoskowanych więzów, umagicznione tak, by na jedno słowo rozsupływać "ofiarę" i przejść do równie przyjemnej części zaopiekowania się skruszałą duszą. Kajdanki bywały zabawnym urozmaiceniem, ale liny, były ryzykownym tematem do podejmowania, jeśli Erik nie miał na to ochoty i kilku godzin w zapasie.
Zmiął komentarz i licytację kto ma więcej problemów ze zmianami planów, bo obaj byli po jednych pieniądzach — obaj bardzo lubili harmonogramy i porządek, który niosły ze sobą procedury. Obaj lubili poczucie kontroli i świadomość tego co po czym miało nastąpić. Obaj też dawali się porwać swoim miłościom, zainteresowaniom, które zaburzały ten plan, a wtedy ciągnęli drugiego w stronę, w której zachęcające błyski i syreni śpiew ściagały ku sobie. Zwykle, nieco nieszczęśliwie, różne rzeczy lśniły dla nich kusząco, ale w tych różnicach znajdowali balans między napięciem i odprężeniem w podejmowanych aktywnosciach. Jedynym pytaniem jakie pozostawało, był fakt, że czynili to w ramach niewiele ponad tygodniowych wyjazdach. Czy byliby w stanie funkcjonować tak w dłuższym formacie?
Kiedy Erik wyszedł z łazienki, kiedy ułożył się obok, grzejąc łóżko jak niewielki koksownik, Anthony mocno zagryzł wnętrze policzka, widząc jak jego gość przesunął granicę zaproszenia do dotyku od poprzedniego razu, kiedy to sztywny kołnierz jukaty był linią nie do przekroczenia. Ułożył się na boku, pozwalając sobie złożyć niewielki pocałunek na umięsnionym barku, choć pewnie gdyby był w lepszej formie, wolałby wgryźć się w rozgrzany prysznicem mięsień, głodem toczącym go stanowczo zbyt długo. Dłoń z włosów na głowie, zsunęłą się na te pokrywające klatkę piersiową, palcami niespiesznie kręcąc z nich loczki.
— Wymagania rosną. Korepetytor, sportowiec, drwal, żeglarz i teraz kucharz do kompletu... — powiedział lekko, ale nie patrzył się na twarz swojego towarzysza, skupiając się na aktywności własnych palców. — Myślałem, że to ja mam wysokie wymagania, ale to Ty piętrzysz przede mną trudności jak rozkapryszona księżniczka. Może dla równowagi też wymyślę Ci jakieś zadanie? Przebycie największego oceanu, wejście na najwyższą górę i zejście do najciemniejszej jaskinii, na której dnie leży klucz? — opuszki zjechały niżej na brzuch, krążąc wokół pępka coraz większe kręgi, szukajac tej linii, gdzie na wrażliwych bokach mogłyby się pojawić łaskotki.
— Mój drogi — podjął chrapliwie, ze znajomą irytacją, która zwykle owocowała inicjowała skuteczne zamknięcie Erikowych ust dłuższy czas. — Jeśli chcesz na łodzi ze mną testować materace oraz moją umiejętność wiązania lin, żagiel będzie nam potrzebny tylko po to, by Cię nim owinąć i czekać, aż zmiękniesz i głupie pomysły wywietrzeją Ci z głowy. — Już w Japonii Anthony odkrył kilka kart przed Erikiem związanymi ze swoją fascynacją azjatycką torturą, która weszła na stałe do kanonu tortur, ale miłosnych. Może nie tu, może w Little Hangleton z pewnością były przywiezione z wyprawy buchty miękkich nawoskowanych więzów, umagicznione tak, by na jedno słowo rozsupływać "ofiarę" i przejść do równie przyjemnej części zaopiekowania się skruszałą duszą. Kajdanki bywały zabawnym urozmaiceniem, ale liny, były ryzykownym tematem do podejmowania, jeśli Erik nie miał na to ochoty i kilku godzin w zapasie.
Zmiął komentarz i licytację kto ma więcej problemów ze zmianami planów, bo obaj byli po jednych pieniądzach — obaj bardzo lubili harmonogramy i porządek, który niosły ze sobą procedury. Obaj lubili poczucie kontroli i świadomość tego co po czym miało nastąpić. Obaj też dawali się porwać swoim miłościom, zainteresowaniom, które zaburzały ten plan, a wtedy ciągnęli drugiego w stronę, w której zachęcające błyski i syreni śpiew ściagały ku sobie. Zwykle, nieco nieszczęśliwie, różne rzeczy lśniły dla nich kusząco, ale w tych różnicach znajdowali balans między napięciem i odprężeniem w podejmowanych aktywnosciach. Jedynym pytaniem jakie pozostawało, był fakt, że czynili to w ramach niewiele ponad tygodniowych wyjazdach. Czy byliby w stanie funkcjonować tak w dłuższym formacie?
Kiedy Erik wyszedł z łazienki, kiedy ułożył się obok, grzejąc łóżko jak niewielki koksownik, Anthony mocno zagryzł wnętrze policzka, widząc jak jego gość przesunął granicę zaproszenia do dotyku od poprzedniego razu, kiedy to sztywny kołnierz jukaty był linią nie do przekroczenia. Ułożył się na boku, pozwalając sobie złożyć niewielki pocałunek na umięsnionym barku, choć pewnie gdyby był w lepszej formie, wolałby wgryźć się w rozgrzany prysznicem mięsień, głodem toczącym go stanowczo zbyt długo. Dłoń z włosów na głowie, zsunęłą się na te pokrywające klatkę piersiową, palcami niespiesznie kręcąc z nich loczki.
— Wymagania rosną. Korepetytor, sportowiec, drwal, żeglarz i teraz kucharz do kompletu... — powiedział lekko, ale nie patrzył się na twarz swojego towarzysza, skupiając się na aktywności własnych palców. — Myślałem, że to ja mam wysokie wymagania, ale to Ty piętrzysz przede mną trudności jak rozkapryszona księżniczka. Może dla równowagi też wymyślę Ci jakieś zadanie? Przebycie największego oceanu, wejście na najwyższą górę i zejście do najciemniejszej jaskinii, na której dnie leży klucz? — opuszki zjechały niżej na brzuch, krążąc wokół pępka coraz większe kręgi, szukajac tej linii, gdzie na wrażliwych bokach mogłyby się pojawić łaskotki.