Z uśmiechem fascynacji śledził te karty. Śledził cały ten ruch, cały ten ewenement, którym jawiło się w jego głowie wróżenie. To jednak nie był ten dzień, w którym miał poznać jego tajemnice, obedrzeć z odzienia prawdę i spojrzeć pod jej powierzchnię. Dzisiaj był dzień, w którym miał usłyszeć coś zabawnego, co będzie miało przełożenie na przyszłość, ale nie w takich słowach, w jakich ujmie to Leon. Czy ma prawdziwy dar? Może, być MOŻE, dziś się tego dowie. Ale na pewno dowie się też tego, że nieprecyzyjne pytania, gdy osoba wróżąca nie zna szczegółów, mogą przynieść tylko skonfundowanie. I stąd czasem niektórzy krzyczeli, że dany wróżbita to tylko zwykły wyciągacz kasy, a druga strona przeczyła mówiąc, że przecież wizje się sprawdzają! Dzisiaj... dzisiaj Michael miał zostać człowiekiem. W sercu Laurenta nim niemal był. Jego najlepszy przyjaciel, któremu jako jedynemu powierzał wszystkie swoje sekrety.
Początkowe skonfundowanie zaraz przerodziło się więc w śmiech. Nie ten głośny, to nie był gwałtowny wybuch - jego śmiech był taki, jak jego głos: dźwięczny, melodyjny. Subtelny. Nie wyśmiewał Leona, och nie! Śmiał się z tego, jak zabawnie zabrzmiało to wszystko, kiedy wyobrażał sobie Michaela jako szalenie przystojnego rycerza - bo to musiał być rycerz. Michael miał w końcu iście rycerską duszę, w takim tonie go wychował! Przede wszystkim jednak miał charakter. Samo stworzenie z Michaela człowieka sprawiło, że Laurent jakoś nie zwrócił uwagi na to, jaka była waga tego wszystkiego - że właśnie przepowiadano mu, że wcale nie będzie wygranej... nie będzie, JEŚLI.
- Nonsens. Świat byłby lepszym miejscem, gdyby więcej ludzi posiadało dobre serce. Trzeba o to walczyć. O dobro. - Splótł dłonie w koszyczek i oparł na nich podbródek, ciepło uśmiechając się do starszego mężczyzny przed sobą. Sam był marzycielem, ale rzeczywistość wymuszała na nim stąpanie po bardziej pewnym gruncie. - A jeśli o Michaela chodzi... to abraksan. - Zachichotał cicho. - Michael to mój abraksan. Drogi przyjaciel, owszem, ponieważ wyhodowane przez moją rodzinę abraksanów są inteligentne jak ludzie i zdolne do mówienia, ale... może jego też czekają romanse?