11.08.2024, 02:16 ✶
Magiczne Różności –> Stoisko pani Zamfir
– Lorien proszę nie chwal tak nadgarstków Anthony'ego bo jeszcze zacznie reklamować nie tylko garnitury, ale i różne kremy, a wtedy nie będzie miał już zupełnie dla nas czasu. Zwłaszcza, że przecież na pewno Czarownica po czymś takim zechce przeprowadzić z nim milion wywiadów na temat pielęgnacji ich pielęgnacji. – zażartował, zerkając na Shafiqa z uśmiechem, a potem rzucił okiem na swoje własne doskonałe nadgarstki. W sumie idealnie nadawały się do modelingu. Nie za smukłe, nie za grube, od razu widać było, że ich właściciel ma w sobie jednocześnie pewien artyzm, jak i aurę pewności siebie. Może rzeczywiście i on powinien poważnie pomyśleć o zostaniu modelem. Prezentować światu nie tylko swoje nadgarstki, ale i też twarz oczywiście. Wartość estetyczna Magicznego Londynu od razu by wzrosła i kto wie? Może nawet swoimi plakatami uratowałby komuś życie, bo przecież wielce prawdopodobnym by było, że jakiś Śmierciożerca tak, by się na nie zapatrzył, że potknałby się, rozwalił głowę i nie mógł nikogo zaatakować. Tak. Powinien to zrobić. Dla bezpieczeństwa wszystkich. Chociaż osoby o innych poglądach też pewnie by się w niego zapatrywały. Eh, uroda była i darem i przekleństwem jednocześnie.
Nie do końca wiedział co odpowiedzieć Lyssie, głównie dlatego, że bardzo sam nie chciał zostawiać tej sytuacji tak po prostu, bo przecież ktoś najwidoczniej potrzebował pomocy, a ta rudowłosa czarownica zachowywała się tak, jak się zachowywała.
Anthony jednak ruszył dalej, więc zapłacił za to co miał i niechętnie oddalił się od zgromadzenia, wciąż co chwila zerkając w strobę stoiska, obiecując sobie, że jeśli sytuacja się zagęści szybko zareaguje. Nie chciał wplątywać w to zamieszanie swoich towarzyszy, ale w sumie z tego miejsca mógłby zainterweniować zaklęciami i nikt by nawet nie zauważył...
– Eh, ktoś chyba się pomylił i poprosił boginię o pomylenie, a nie pomyślość – powiedział kręcąc głową niezadowolony z tego co widział i spojrzał kontrolnie na Lyssę. – Wszystko w porządku?
Najwidoczniej jednak nie tylko on miał pewne opory przed opuszczaniem tamtego stoiska. Chyba. Może chodziło o coś innego. Nie odezwał się jednak ani słowem, dając Lorien i Shafiqowi moment by sami przepracowali to porwanie starszej Mulciber.