12.01.2023, 11:47 ✶
Grzecznie oczekiwała na pojawienie się kogoś z obsługi, przy czym jednocześnie przyglądała się wnętrzu sklepu. Im dłużej spoglądała na półki czy niektóre zakątki, tym mocniejsze miała wrażenie, że wiele rzeczy było tutaj nie tak. Ten sklep wyglądał jakby czasy swojej świetności miał już dawno za sobą, a mimo to ludzie ciągnęli tutaj i to właśnie to miejsce wszyscy polecali w kontekście najlepszej obsługi i wiedzy na temat różdżek. Nie pozostawało jej nic innego jak tylko zaufać tym wszystkim opiniom, choć prawdopodobnie gdyby to zależało tylko od niej, sama by tutaj nie weszła.
Uśmiechnęła się, może zbyt szeroko jak na Brytyjskie standardy, kiedy zobaczyła młodego chłopaka, który wynurzył się prawdopodobnie z innej części sklepu. Chciała po prostu być miłą osobą i sprawiać dobre wrażenie. Zmarszczyła jednak brwi, kiedy zyskała sposobność przyjrzenia się sprzedawcy. Wiedziała, że go skądś zna. Była tego bardziej, niż pewna. Tylko nie mogła za żadne skarby skojarzyć skąd. To było tego rodzaju irytujące uczucie, którego nie można było się pozbyć. Miała na końcu języka odpowiedź na pytanie kołatające się w jej głowie, ale nie mogła tej odpowiedzi chwycić między palce. Wiedziała, że zna chłopaka. Wiedziała, że to nie jest dla niej obca osoba, ale nie mogła skojarzyć skąd go zna. Cholera, nie lubiła takich sytuacji…
A, tak - zreflektowała się Sophie, kiedy chłopak przypomniał jej, że w sumie pojawiła się w sklepie w jakimś konkretnym celu i wcale nie było nim bezczelne przyglądanie się twarzy chłopaka. Podrapała się po głowie, jakby musiała sobie przypomnieć po co tutaj właściwie przyszła. - Chciałabym prosić o pomoc. Od kiedy przyjechałam do kraju, coś dziwnego dzieje się z moją różdżką. Jakby… utraciła część swojej mocy?
Sophie sięgnęła do kieszeni kurtki i wyciągnęła z niej różdżkę, którą następnie delikatnie położyła na rozdzielającym ich blacie. Dłuższą chwilę milczała, myśląc nad tym, co może być nie tak z jej różdżką, ale temat dziwnej znajomości uderzył ją jak obuchem.
- Przepraszam, ale jak masz na imię? - Zapytała bezpardonowo, niepomna na to, jak mogłoby to wyglądać w oczach sprzedawcy. Ona sama po prostu musiała dowiedzieć się o co chodzi, bo inaczej szlag ją jasny trafi.
Uśmiechnęła się, może zbyt szeroko jak na Brytyjskie standardy, kiedy zobaczyła młodego chłopaka, który wynurzył się prawdopodobnie z innej części sklepu. Chciała po prostu być miłą osobą i sprawiać dobre wrażenie. Zmarszczyła jednak brwi, kiedy zyskała sposobność przyjrzenia się sprzedawcy. Wiedziała, że go skądś zna. Była tego bardziej, niż pewna. Tylko nie mogła za żadne skarby skojarzyć skąd. To było tego rodzaju irytujące uczucie, którego nie można było się pozbyć. Miała na końcu języka odpowiedź na pytanie kołatające się w jej głowie, ale nie mogła tej odpowiedzi chwycić między palce. Wiedziała, że zna chłopaka. Wiedziała, że to nie jest dla niej obca osoba, ale nie mogła skojarzyć skąd go zna. Cholera, nie lubiła takich sytuacji…
A, tak - zreflektowała się Sophie, kiedy chłopak przypomniał jej, że w sumie pojawiła się w sklepie w jakimś konkretnym celu i wcale nie było nim bezczelne przyglądanie się twarzy chłopaka. Podrapała się po głowie, jakby musiała sobie przypomnieć po co tutaj właściwie przyszła. - Chciałabym prosić o pomoc. Od kiedy przyjechałam do kraju, coś dziwnego dzieje się z moją różdżką. Jakby… utraciła część swojej mocy?
Sophie sięgnęła do kieszeni kurtki i wyciągnęła z niej różdżkę, którą następnie delikatnie położyła na rozdzielającym ich blacie. Dłuższą chwilę milczała, myśląc nad tym, co może być nie tak z jej różdżką, ale temat dziwnej znajomości uderzył ją jak obuchem.
- Przepraszam, ale jak masz na imię? - Zapytała bezpardonowo, niepomna na to, jak mogłoby to wyglądać w oczach sprzedawcy. Ona sama po prostu musiała dowiedzieć się o co chodzi, bo inaczej szlag ją jasny trafi.