11.08.2024, 12:17 ✶
Darcy Lockhart chciał być bogaty i sławny – ale zupełnie nie interesowały go cudze bogactwa i cudza sława. Pragnął własnych, i chociaż był gotów wyszarpywać je w niekoniecznie etyczne sposoby, i posuwał się przy okazji do całego mnóstwa drobnych manipulacji, wykorzystywania swoich przewag (oj, jego książki nie sprzedawałaby się tak dobrze, gdyby nie polecało ich jego czarownicowe alter ego, Helga Gossip, gdyby jego matka i siostra nie były dziennikarkami i gdyby ojciec nie polecał ich każdemu klientowi księgarni, jaki tylko się pojawił) i nawet kopał dołki pod konkurencją (na przykład celowo postarał się, by egzemplarz recenzencki jego konkurenta przypadkiem „zapodział się” w redakcji), to nigdy nie przyszłoby mu do głowy uwodzenie córek bogaczy. Zresztą, przecież dopóki nie zobaczył dziś Lyssy u boku Dołohova, nawet nie wiedział, czyją jest córką – a w jego głowie dopiero milkły echa pieśni Beltane, hymnu na cześć Eunice Malfoy.
Dobrze, że nie wiedział, co Vakelowi chodzi po głowie, bo i tak zżymał się w duchu, że Lyssa się tego spaceru wstydzi, a tak to chyba by nie wytrzymał i może rzucił się wytargać mężczyznę za tę znów idealnie ułożoną grzywkę.
Wyprostował się tak dumnie, jak tylko potrafił, gdy Vakel zwrócił na niego spojrzenie.
– Darcy Lockhart – powiedział, pewien wręcz, że usta Dołohova wygną się zaraz w jakimś pełnym pogardy wyrazie, bo nie był dostatecznie czystej krwi. Phi, jakby to cokolwiek znaczyło! Jego rodzina od paru pokoleń była czarodziejska, i on przynajmniej nie biegał po jakichś tam arenach, pojedynkując się o honor siostry, co przyszła na ten pojedynek z ćpunem, albo próbując udowodnić, że była partnerka honoru nie ma – to dopiero było śmieszne i źle świadczyło o człowieku, że chciał coś takiego udowodniać! – Widziałem pana na pojedynku – przyznał, z całym spokojem, na jaki było go stać. Darcy był chłopcem całkiem charyzmatycznym, wprawionym w sztuce kłamstwa, więc te swoje przywary charakteru umiał doskonale maskować. – Poproszono mnie o zrelacjonowanie jego przebiegu, więc zwracałem uwagę na gości.
Ani myślał udawać, że nie wie, kim jest Dołohov – jeszcze czego! Jako dziennikarz i pisarz (czy raczej pisarz i dziennikarz, za pisarza uznawał się w pierwszej kolejności!) musiał być zorientowany. Zaraz jednak odwrócił się do Dołohova i skłonił lekko przed jego córką. Niech sobie Vakel nie myśli, że on tu zrobił jakieś wielkie wrażenie, i panicz Darcy będzie się mu z czegoś tłumaczył!
– Skoro ojciec już zadba o panienki bezpieczeństwo, nie będę chyba potrzebny. Za to z chęcią skontaktowałbym się w sprawie rysunku, który dostałem. Niedługo ukaże się limitowane wydanie Utkanej z mgły i myślę, że doskonale sprawdziłby się jako ilustracja – powiedział, skinął później jeszcze głową Vakelowi, po czym ruszył ulicą dalej, z zamiarem teleportowania się za rogiem…
Dobrze, że nie wiedział, co Vakelowi chodzi po głowie, bo i tak zżymał się w duchu, że Lyssa się tego spaceru wstydzi, a tak to chyba by nie wytrzymał i może rzucił się wytargać mężczyznę za tę znów idealnie ułożoną grzywkę.
Wyprostował się tak dumnie, jak tylko potrafił, gdy Vakel zwrócił na niego spojrzenie.
– Darcy Lockhart – powiedział, pewien wręcz, że usta Dołohova wygną się zaraz w jakimś pełnym pogardy wyrazie, bo nie był dostatecznie czystej krwi. Phi, jakby to cokolwiek znaczyło! Jego rodzina od paru pokoleń była czarodziejska, i on przynajmniej nie biegał po jakichś tam arenach, pojedynkując się o honor siostry, co przyszła na ten pojedynek z ćpunem, albo próbując udowodnić, że była partnerka honoru nie ma – to dopiero było śmieszne i źle świadczyło o człowieku, że chciał coś takiego udowodniać! – Widziałem pana na pojedynku – przyznał, z całym spokojem, na jaki było go stać. Darcy był chłopcem całkiem charyzmatycznym, wprawionym w sztuce kłamstwa, więc te swoje przywary charakteru umiał doskonale maskować. – Poproszono mnie o zrelacjonowanie jego przebiegu, więc zwracałem uwagę na gości.
Ani myślał udawać, że nie wie, kim jest Dołohov – jeszcze czego! Jako dziennikarz i pisarz (czy raczej pisarz i dziennikarz, za pisarza uznawał się w pierwszej kolejności!) musiał być zorientowany. Zaraz jednak odwrócił się do Dołohova i skłonił lekko przed jego córką. Niech sobie Vakel nie myśli, że on tu zrobił jakieś wielkie wrażenie, i panicz Darcy będzie się mu z czegoś tłumaczył!
– Skoro ojciec już zadba o panienki bezpieczeństwo, nie będę chyba potrzebny. Za to z chęcią skontaktowałbym się w sprawie rysunku, który dostałem. Niedługo ukaże się limitowane wydanie Utkanej z mgły i myślę, że doskonale sprawdziłby się jako ilustracja – powiedział, skinął później jeszcze głową Vakelowi, po czym ruszył ulicą dalej, z zamiarem teleportowania się za rogiem…
Postać opuszcza sesję