11.08.2024, 13:13 ✶
Bar a potem idziemy w stronę magicznej wody
Nie słyszał dokładnie o czym rozmawiała Gerry z Atreusem, podszedł więc do nich z uśmiechem na ustach. Kochał takie wieczory, pełne muzyki, wspaniałych ludzi i lekkości, która roztaczała się na nich wszystkich. Nie wiedział dziś zmartwień i trosk, nie pozwalał by się przebiły przez jego dobry humor.
Oparł się o bar obok Ger, jego oczy błyszczały radośnie, odbijając światło pobliskiego lampionu. Spojrzał na nią, z delikatnym uśmiechem i choć chęć posługiwania się tekstami piosenek zamiast zwykłymi słowami powoli go opuszczała, nie mógł się powstrzymać przed zanuceniem kolejnej.
- Girl, you really got me goin'
You got me so I don't know what I'm doin'.
Jego oczy były lekko zmrużone, w ich kącikach można było dostrzec kilka małych zmarszczek, biła od niego jednak szczera i prawdziwa radość. To był naprawdę dobry dzień. W jego oczach mógł się stać jedynie jeszcze lepszy.
- Mam nadzieję, że miło się tańczyło z innym Thomasem - uniósł brwi. - Atreusie, jak się w ogóle dziś bawisz? Chyba nie mieliśmy się nawet okazji dziś przywitać! - wyciągnął rękę, zdając sobie z tego faktu sprawę. Współpracowali ze sobą, mieli nawet wspólną, z perspektywy czasu całkiem zabawną przygodę, żałował więc, że nie znaleźli czasu dłużej dziś pogadać. Miał trochę jednak na dzisiejszy wieczór inne priorytety.
Nachylił się nad Gerry, nieco konspiracyjnie.
- Idziemy się przejść? - zapytał, chcąc spędzić z kobietą trochę czasu sam na sam.
A potem wyciągnął do niej dłoń i poprowadził w stronę skał, gdzie światło lampionów dawało jedynie nikłą poświatę, a gwiazdy, w tym ta spadająca, wydawały się jeszcze wyraźniejsze.
- Masz jakieś życzenia? - zapytał, patrząc z uśmiechem w górę, samemu wiedząc, o co sam chciał poprosić. O więcej takich wieczorów jak dziś. Pełnych beztroski, zabawy i śmiechu. Wypełnionych miłością i przyjaźnią.
O więcej wieczorów z nią.
Nie słyszał dokładnie o czym rozmawiała Gerry z Atreusem, podszedł więc do nich z uśmiechem na ustach. Kochał takie wieczory, pełne muzyki, wspaniałych ludzi i lekkości, która roztaczała się na nich wszystkich. Nie wiedział dziś zmartwień i trosk, nie pozwalał by się przebiły przez jego dobry humor.
Oparł się o bar obok Ger, jego oczy błyszczały radośnie, odbijając światło pobliskiego lampionu. Spojrzał na nią, z delikatnym uśmiechem i choć chęć posługiwania się tekstami piosenek zamiast zwykłymi słowami powoli go opuszczała, nie mógł się powstrzymać przed zanuceniem kolejnej.
- Girl, you really got me goin'
You got me so I don't know what I'm doin'.
Jego oczy były lekko zmrużone, w ich kącikach można było dostrzec kilka małych zmarszczek, biła od niego jednak szczera i prawdziwa radość. To był naprawdę dobry dzień. W jego oczach mógł się stać jedynie jeszcze lepszy.
- Mam nadzieję, że miło się tańczyło z innym Thomasem - uniósł brwi. - Atreusie, jak się w ogóle dziś bawisz? Chyba nie mieliśmy się nawet okazji dziś przywitać! - wyciągnął rękę, zdając sobie z tego faktu sprawę. Współpracowali ze sobą, mieli nawet wspólną, z perspektywy czasu całkiem zabawną przygodę, żałował więc, że nie znaleźli czasu dłużej dziś pogadać. Miał trochę jednak na dzisiejszy wieczór inne priorytety.
Nachylił się nad Gerry, nieco konspiracyjnie.
- Idziemy się przejść? - zapytał, chcąc spędzić z kobietą trochę czasu sam na sam.
A potem wyciągnął do niej dłoń i poprowadził w stronę skał, gdzie światło lampionów dawało jedynie nikłą poświatę, a gwiazdy, w tym ta spadająca, wydawały się jeszcze wyraźniejsze.
- Masz jakieś życzenia? - zapytał, patrząc z uśmiechem w górę, samemu wiedząc, o co sam chciał poprosić. O więcej takich wieczorów jak dziś. Pełnych beztroski, zabawy i śmiechu. Wypełnionych miłością i przyjaźnią.
O więcej wieczorów z nią.