11.08.2024, 15:20 ✶
Tańczę z Dorą
- Oczywiście, chyba nie podejrzewałaś, że cię spławiałem wtedy - odpowiedział z uśmiechem na ustach, zapewne niektórzy by tak postąpili. Jednak Thomasowi potem by do następnej możliwej okazji siedział w głowie chochlik cały czas przypominający o tym, ze nie dotrzymał słowa - no i najzwyczajniej w świecie nie miał ochoty przepuścić takiej okazji jaką był taniec z Dorą.
Dlatego też bez żadnych oporów dał się jej porwać już na parkiet, aby wraz z nią wpasować się w rytm muzyki. Figg nie był może wybitnym tancerzem, ale za to na pewno nie deptał stóp swoich tancerek - nie znał co prawda układów tanecznych, ale za to bazował na swoim słuchu i wczuwaniu się w rytm muzyki.
Trochę zdziwił go fakt, że lampiony przygasły, ale zaraz z pomocą Dory dowiedział się dlaczego. Podobnie do niej zadarł głowę do góry podziwiając nocne niebo i spadającą gwiazdę. Życzenie? Nigdy nie był dobry w takich sytuacjach, żeby naprędce pomysleć co może sobie życzyć. - Też nie zmarnuj okazji - powiedział jeszcze nim pomyślał, że w sumie najbardziej by sobie życzył, żeby mogli cieszyć się jak najdłużej taką beztroską jak dzisiejszego wieczoru - zdecydowanie tak. Zastanawiał się tylko czy spadająca gwiazda miałaby na tyle mocy, żeby im to zagwarantować. Przez chwilę wpatrywał się jeszcze w niebo, nim przeniosł spojrzenie bliżej ziemi, do kobiety przemierzającej wraz z nim parkiet, bał się, że gdyby dłużej wpatrywałby się w górę to jeszcze by jej przez nieuwagę na stopy nadepnął.
- Widzisz, miałem rację żeby poczekać, trafiła nam się niepowtarzalna sceneria do tańca - zauważył mając na myśli spadające gwiazdy na niebie, nie można było odmówić tego, że sceneria była wyjątkowa.
- Oczywiście, chyba nie podejrzewałaś, że cię spławiałem wtedy - odpowiedział z uśmiechem na ustach, zapewne niektórzy by tak postąpili. Jednak Thomasowi potem by do następnej możliwej okazji siedział w głowie chochlik cały czas przypominający o tym, ze nie dotrzymał słowa - no i najzwyczajniej w świecie nie miał ochoty przepuścić takiej okazji jaką był taniec z Dorą.
Dlatego też bez żadnych oporów dał się jej porwać już na parkiet, aby wraz z nią wpasować się w rytm muzyki. Figg nie był może wybitnym tancerzem, ale za to na pewno nie deptał stóp swoich tancerek - nie znał co prawda układów tanecznych, ale za to bazował na swoim słuchu i wczuwaniu się w rytm muzyki.
Trochę zdziwił go fakt, że lampiony przygasły, ale zaraz z pomocą Dory dowiedział się dlaczego. Podobnie do niej zadarł głowę do góry podziwiając nocne niebo i spadającą gwiazdę. Życzenie? Nigdy nie był dobry w takich sytuacjach, żeby naprędce pomysleć co może sobie życzyć. - Też nie zmarnuj okazji - powiedział jeszcze nim pomyślał, że w sumie najbardziej by sobie życzył, żeby mogli cieszyć się jak najdłużej taką beztroską jak dzisiejszego wieczoru - zdecydowanie tak. Zastanawiał się tylko czy spadająca gwiazda miałaby na tyle mocy, żeby im to zagwarantować. Przez chwilę wpatrywał się jeszcze w niebo, nim przeniosł spojrzenie bliżej ziemi, do kobiety przemierzającej wraz z nim parkiet, bał się, że gdyby dłużej wpatrywałby się w górę to jeszcze by jej przez nieuwagę na stopy nadepnął.
- Widzisz, miałem rację żeby poczekać, trafiła nam się niepowtarzalna sceneria do tańca - zauważył mając na myśli spadające gwiazdy na niebie, nie można było odmówić tego, że sceneria była wyjątkowa.