11.08.2024, 16:56 ✶
Dopiero kilka dni miałem fatałaszki kinderBUMowca, a już się działo. Myślałem, że BUMowiec to nuda cipa, co łazi po mieście i się nudzi, coś w stylu krawężnika, ale najwyraźniej nie. Nie tylko aurorom przypisane były przygody i walki z czarnoksiężnikami, więc stałem sobie przed tym grobowcem, słuchałem pierdolenia, które było oczywistą oczywistością. Wpatrywałem się w drzwi tego grobowca jedynie z powodu niewyspania. Przeklęte wąskie alejki śniły mi sie za każdym razem, kiedy chociażby na chwilę zamknąłem oczy, więc... pal licho. Nie miałem cierpliwości, a dziś nie miałem jej podwójnie. Rozdrażniony byłem. Może nie przez głód, bo zjadłem przynajmniej dobre, obfite śniadanko, ale rozdrażniony byłem. A rozdrażnienie było rozdrażnieniem.
A jeszcze na domiar złego, na misję szukania nieboszczyków szedłem z Brenną i tą Kimberley. Czy jak jej tam. Może do Brenny nic nie miałem, ale nie podobało mi się, że znalazła mnie w tamtej ciemnej alejce kompletnie otumanionego. Dałem się podejść. Bolała męska duma, mimo że starałem się o tym nie myśleć. Już wysłałem zresztą wici za tymi mątwami. Dorwę i rozszarpię. Złodzieja zwłok też dorwę i rozszarpię. Myślałem, że będę sobie dziś ślęczał w biurze i udawał, że uzupełniam raporty.
- Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem - stwierdziłem, przeciskając się między kobietkami. Niech no zrobią miejsca prawdziwemu szpecowi od brudnej roboty. Rzuciłem sobie zaklęcie na drzwi, żeby zbadać, co też tu się zadziało, a zaraz potem wparowałem do środka grobowca, żeby tam również rzucić to samo. Do oglądnięcia nie używałem jedynie zaklęć, ale również oczu. Ciekawy, czy może jednak wpadniemy na trop jakichś Voldemortów? A może to coś w klimacie Niewymownych? Taaa... Ta robota to ciekawość goniąca ciekawość.
- Zobaczmy, czy będzie miło zamieszkać w takim grobowcu... Może trza sobie takie kamyczki machnąć...? - pomyślałam sobie głośno, wznosząc ręce ku niebiosom i oceniając robotę. Wydurniałem się. Niezbyt się znałem na takich sprawach budowniczych, ale kiedyś przez przypadek z siostrą zrobiliśmy nowe wejście do Podziemnych Ścieżek, bo nam się komórka na miotły nieco wzięła przesunęła w przestrzeni przez nieudane zaklęcie. Może jednak miałem zadatki na budowniczego?
Rzucam na percepcję x2
A jeszcze na domiar złego, na misję szukania nieboszczyków szedłem z Brenną i tą Kimberley. Czy jak jej tam. Może do Brenny nic nie miałem, ale nie podobało mi się, że znalazła mnie w tamtej ciemnej alejce kompletnie otumanionego. Dałem się podejść. Bolała męska duma, mimo że starałem się o tym nie myśleć. Już wysłałem zresztą wici za tymi mątwami. Dorwę i rozszarpię. Złodzieja zwłok też dorwę i rozszarpię. Myślałem, że będę sobie dziś ślęczał w biurze i udawał, że uzupełniam raporty.
- Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem - stwierdziłem, przeciskając się między kobietkami. Niech no zrobią miejsca prawdziwemu szpecowi od brudnej roboty. Rzuciłem sobie zaklęcie na drzwi, żeby zbadać, co też tu się zadziało, a zaraz potem wparowałem do środka grobowca, żeby tam również rzucić to samo. Do oglądnięcia nie używałem jedynie zaklęć, ale również oczu. Ciekawy, czy może jednak wpadniemy na trop jakichś Voldemortów? A może to coś w klimacie Niewymownych? Taaa... Ta robota to ciekawość goniąca ciekawość.
- Zobaczmy, czy będzie miło zamieszkać w takim grobowcu... Może trza sobie takie kamyczki machnąć...? - pomyślałam sobie głośno, wznosząc ręce ku niebiosom i oceniając robotę. Wydurniałem się. Niezbyt się znałem na takich sprawach budowniczych, ale kiedyś przez przypadek z siostrą zrobiliśmy nowe wejście do Podziemnych Ścieżek, bo nam się komórka na miotły nieco wzięła przesunęła w przestrzeni przez nieudane zaklęcie. Może jednak miałem zadatki na budowniczego?
Rzucam na percepcję x2
Rzut Z 1d100 - 13
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 8
Akcja nieudana
Akcja nieudana