Bardzo dobrze, że skrzat został w Anglii a nie został wysłany do Francji. Najwyraźniej Stanley nie pomyślał o dość prostej metodzie wysyłania skrzatów do innego kraju, z jakiego korzystają Bracia Mulciber.
Specjalnie Richard w swoich wypowiedziach, nie używał imienia Lorien. W tej całej akcji jaką odwalił mu Robert, imię szwagierki mocno go drażniło. Nie okazywał tego po sobie, nie odzywał się nawet w tym momencie, kiedy Borgin odpowiadał na jego pytanie. Po prostu sięgnął po przysuniętą szklankę z alkoholem. Papierosa ujął w dwa palce. Upił porządny łyk napoju, przełykając, pozwalając mu na rozgrzanie przełyku. Starał się kontrolować swoje nerwowe wybuchy złości.
Stanley miał propozycję? Skierował w jego stronę swoje dość poważne spojrzenie, słuchając jego propozycji, zaciągając się zaraz papierosem. Wysyłanie listów przez Stanleya nie uśmiechało mu się tak do końca. Ale jeżeli się dobrze zastanowić nad tym. Warto to wykorzystać. Posłużyć się synem swojego brata w korespondencji. Czemu nie? Skoro to Stanley proponuje. I tak sobie życzy Robert.
Westchnął. ”Dlaczego musi wspominać moje słowa." – zastanawiał się nad tym, czy nie za szybko mu wtedy odpisał, starając się parokrotnie odpisać z należytymi podziękowaniami, zamiast zajebać przekleństwami Borgina za zatajanie informacji. Może tak miało być? Robert przewidywał reakcję brata? Czy może wręcz przeciwnie?
Jakby się tak na spokojnie zastanowić, Stanley dotrzymywał w sumie słowa. Poinformował o czym wie. A teraz jeszcze wyszedł z propozycją, która może nie do końca odpowiadała Richardowi, to jednak umowa, dzięki której dowie się tego, czego tak bardzo chce wiedzieć.
- Nie mylisz.Odparł krótko. W odpowiedzi na jego pytanie. Wpatrując się dość poważnie w bratanka. Dopalił papierosa, gasząc go w popielniczce.
- Nie dajesz mi innej możliwości, co?
Zadał pytanie, po usłyszeniu warunków umowy. Nie oczekiwał jednak odpowiedzi. Wstał i uścisnął dłoń Stanleya.
- Niech będzie.
Zgodził się na wspomnianą umowę, w celu poznania miejsca obecnego zakwaterowania Roberta. Jeżeli słowna umowa była dograna, Richard pozwolił Stanleyowi zająć się kwestią przygotowania listów z adresem.
- Daj mi przy okazji papier i pióro. Napiszę od razu i wyślesz.
Skoro już tutaj był, pozwolił sobie skorzystać z tej możliwości. Napisze list do Roberta tutaj.