• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia

[08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia
The Healing Light
some superheroes
wear a white coat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przystojny, wysoki (180 centymetrów wzrostu), trochę wychudzony uzdrowiciel o łagodnym usposobieniu. Nieśmiały, trochę za cichy, ale bardzo sympatyczny. Widać po nim od razu, że zdecydowanie za dużo czasu spędza w zaciszu swojej pracowni alchemicznej, ale pomimo kilku dziwactw wplecionych tu i ówdzie, wzbudza sympatię i szacunek. W pracy nosi szpitalny fartuch. Poza pracą również ubiera się w jasne kolory.

Cedric Lupin
#8
12.08.2024, 13:08  ✶  
Zazwyczaj był niepewny i wycofany, ale medycyna była tym jednym aspektem życia, w którym czuł się pewniej. Przynajmniej w większości przypadków. Nawet tutaj zdarzały się sytuacje, w których czuł się po prostu bezradny, co z kolei dość mocno go dołowało. Zdarzali się trudni pacjenci, którzy odmawiali współpracy czy w ogóle pomocy, a tego naprawdę nie lubił. Nie mógł nikogo do niczego zmusić, ale nie lubił świadomości, że komuś dzieje się krzywda. Chyba dlatego tak negatywnie podchodził do tego, w jaki sposób prowadziła się Brenna. Chodzi tutaj oczywiście o to, jak często działa się jej krzywda. Była zdolną i mądrą czarownicą, a i tak niepokojąco często trafiała do Munga z mniej lub bardziej poważnymi obrażeniami. Gdyby tego było mało, teraz doszło do tego jeszcze zajmowanie się nią prywatnie, w ramach organizacji, do której obydwoje należeli. Niby wiedział, na co się pisze, ale i tak przygnębiała go świadomość, jak wiele z tych osób ryzykowało swoim życiem dla lepszego jutra. Idea z pewnością szlachetna i godna podziwu, ale... naprawdę nie chciał, żeby jego przyjaciółka przesadnie kusiła los. Bo do tej pory dokładnie to robiła.
— Leczenie na ślepo czasem bywa zdradliwe, ale... niech będzie. Chociaż od razu zaznaczę. Gdyby rany nie chciał się goić, opowiesz mi wszystko. Czy tego chcę, czy nie — odparł, grożąc jej przy tym palcem. — Cieszy mnie, że obyło się bez większej ilości ofiar, ale i tak nie zachwyca mnie to, co spotkało ciebie — dodał jeszcze, patrząc na nią ze szczerą troską. Kolejna dawka zamartwiania się o pannę Longbottom z pewnością przyśpieszy u niego proces siwienia włosów, ale tym razem wyjątkowo na to nie narzekał. Skupienie się na rozmowie pomogło mu odciąć się od innych, mniej przyjemnych elementów jego życia. Co prawda temat Windermere zapewne pochłonie go, gdy tylko opuści Warownię, ale przecież nie musiał się śpieszyć, prawda? Szczególnie że zaoferowano mu poczęstunek. W sumie to był trochę głodny.
W pierwszej chwili nie skomentował jej słów, chociaż lekko się uśmiechnął. W sumie to nawet celny żart.
Upił łyk lemoniady, po czym zgarnął kanapeczkę, pochłaniając ją praktycznie bez gryzienia. Jeszcze przed chwilą się uśmiechał, ale teraz jego twarz zrobiła się zdecydowanie bardziej blada, a spojrzenie wypełniło się zmęczeniem i głębokim smutkiem.
— Dwa dni wolnego to w moim przypadku dwa dni za dużo — odparł cicho, chwilowo nie reagując na pytanie o wyjazd. No tak, przecież Brenna o tym wiedziała, więc to oczywiste, że w końcu pojawią się pytania. Problem był jednak taki, że nie do końca wiedział, co ma jej powiedzieć. Bo chociaż fakty były dość jasne, wciąż nie mógł się z nimi w pełni pogodzić.
— Nie udał — rzucił w końcu, tuż po tym jak nerwowo wcisnął w siebie kilka kolejnych kanapeczek.
Nim znowu się odezwał, minęło dość dużo czasu.
— W sumie to... nie wiem? — Mówił znacznie ciszej, a sam głos brzmiał, jakby miał się za chwilę złamać. — Chyba tak — kontynuował, zaciskając dłonie na szklance z lemoniadą. — Przyjechaliśmy do tego Windermere. Stresowałem się, ale było miło. Przez pół godziny. Potem... chyba zrobiłem coś nie tak, bo nagle wstała i wyszła z domku... a wieczorem wróciła do domu — powrót do tych wydarzeń był wyjątkowo nieprzyjemny, co zresztą zobaczyć mogła jego rozmówczyni. Ostatnie słowa wypowiedział ledwo słyszalnie, a w międzyczasie zaczął się nerwowo kołysać na drzewie. Nie patrzył jej też w oczy, bo nie chciał pokazać, jak blisko jest płaczu.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3425), Cedric Lupin (3952)




Wiadomości w tym wątku
[08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Brenna Longbottom - 08.07.2024, 10:35
RE: [08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Cedric Lupin - 15.07.2024, 15:45
RE: [08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Brenna Longbottom - 15.07.2024, 20:09
RE: [08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Cedric Lupin - 22.07.2024, 23:40
RE: [08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Brenna Longbottom - 23.07.2024, 10:17
RE: [08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Cedric Lupin - 29.07.2024, 21:12
RE: [08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Brenna Longbottom - 30.07.2024, 12:56
RE: [08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Cedric Lupin - 12.08.2024, 13:08
RE: [08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Brenna Longbottom - 12.08.2024, 22:40
RE: [08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Cedric Lupin - 16.08.2024, 19:56
RE: [08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Brenna Longbottom - 17.08.2024, 22:28
RE: [08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Cedric Lupin - 27.08.2024, 20:57
RE: [08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Brenna Longbottom - 28.08.2024, 15:00
RE: [08.08. Warownia] Wypełniona przepowiednia - przez Cedric Lupin - 03.09.2024, 01:22

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa