12.01.2023, 17:40 ✶
Uśmiechnął się do niej lekko, na tyle, na ile było go stać przy aktualnym bólu głowy. Czuł, że mógłby przespać kolejny tydzień i nic nie byłoby go w stanie dobudzić. Nawet o tym marzył, czując się zbyt osłabionym, bo chociażby usiąść. Wiedział już od uzdrowiciela, który z nim chwilę wcześniej rozmawiał, że siły wrócą mu stopniowo. Wymagało to jednak cierpliwości, a i tak przede wszystkim musieli skupić się na jego ręce, przy której aktualnym stanie z całą pewnością nie mógł powrócić do rodzinnego sklepu. Przy aktualnym natłoku pracy nie wróżyło to dobrze; nadal starali się odtworzyć różdżki, które utracili przez włamanie sprzed kilku tygodni, a czas leciał.
Przyjął z ulgą wiadomość o tym, że jedyną osobą, która ucierpiała, był on sam. Nie żeby to go uszczęśliwiało, bo nie dość, że miał być unieruchomiony na kilka następnych dni, to jeszcze stan jego zdrowia pewnie będzie ograniczał możliwości częstego ulotnienia się z domu, do czego zdążył ostatnio przywyknąć. Z dwojga złego chyba wolał zostać tutaj, gdzie od spotkań z rodziną ograniczały go wyszczególnione godziny wizyt dla gości.
Słuchał relacji Brenny, starając się poukładać sobie to wszystko w głowie, przywołać jakieś obrazy wspomnień. Nie do końca jednak rozumiał, ale głupio mu było prosić, by powtórzyła ponownie, po kolei, co się wydarzyło od chwili, gdy zemdlał. Miał dziury w pamięci, kojarzył pojawienie się Brenny i wybuch, ale nijak nie potrafił sobie przypomnieć, w jaki sposób Castiel ją wezwał, ani co działo się między jej przybyciem a wysadzeniem artefaktu. Co rusz odpływał, a szok i stres tylko potęgowały uczucie niepewności.
- Dziękuję – powiedział jej na wieść o tym, że poinformuje jego bliskich, w tym Norę, która pewnie odchodziłaby od zmysłów, gdyby przez kilka dni do niej nie zajrzał bez żadnej wiadomości, że wyjechał. Od kiedy otworzyła klubokawiarnię w okolicy sklepu Ollivanderów, ciężko było nie pojawiać się tam codziennie.
- Uwierzysz mi, jeśli powiem ci, że nie mam pojęcia? – zapytał, ale widząc powagę na jej twarzy, spodziewał się raczej odmowy, więc westchnął i zastanowił się. Co się właściwie stało? – Pamiętam, że kiedy Castiel wyszedł do łazienki, to coś… ta szkatuła… spojrzałem na to i miałem wrażenie, że mnie przyciąga. Nie miałem pojęcia, co robię. Świadomość wróciła mi dopiero wtedy, kiedy to się aktywowało. Ocknąłem się z ręką na szkatułce, a jak próbowałem się odsunąć, ugryzła mnie.
Skrzywił się na to wspomnienie. Nie wiedział, jak to wyjaśnić Brennie. Sam do końca tego nie rozumiał. Po prostu czuł potrzebę zbliżenia się do przedmiotu, najwyraźniej celową, by go uaktywnić.
Przyjął z ulgą wiadomość o tym, że jedyną osobą, która ucierpiała, był on sam. Nie żeby to go uszczęśliwiało, bo nie dość, że miał być unieruchomiony na kilka następnych dni, to jeszcze stan jego zdrowia pewnie będzie ograniczał możliwości częstego ulotnienia się z domu, do czego zdążył ostatnio przywyknąć. Z dwojga złego chyba wolał zostać tutaj, gdzie od spotkań z rodziną ograniczały go wyszczególnione godziny wizyt dla gości.
Słuchał relacji Brenny, starając się poukładać sobie to wszystko w głowie, przywołać jakieś obrazy wspomnień. Nie do końca jednak rozumiał, ale głupio mu było prosić, by powtórzyła ponownie, po kolei, co się wydarzyło od chwili, gdy zemdlał. Miał dziury w pamięci, kojarzył pojawienie się Brenny i wybuch, ale nijak nie potrafił sobie przypomnieć, w jaki sposób Castiel ją wezwał, ani co działo się między jej przybyciem a wysadzeniem artefaktu. Co rusz odpływał, a szok i stres tylko potęgowały uczucie niepewności.
- Dziękuję – powiedział jej na wieść o tym, że poinformuje jego bliskich, w tym Norę, która pewnie odchodziłaby od zmysłów, gdyby przez kilka dni do niej nie zajrzał bez żadnej wiadomości, że wyjechał. Od kiedy otworzyła klubokawiarnię w okolicy sklepu Ollivanderów, ciężko było nie pojawiać się tam codziennie.
- Uwierzysz mi, jeśli powiem ci, że nie mam pojęcia? – zapytał, ale widząc powagę na jej twarzy, spodziewał się raczej odmowy, więc westchnął i zastanowił się. Co się właściwie stało? – Pamiętam, że kiedy Castiel wyszedł do łazienki, to coś… ta szkatuła… spojrzałem na to i miałem wrażenie, że mnie przyciąga. Nie miałem pojęcia, co robię. Świadomość wróciła mi dopiero wtedy, kiedy to się aktywowało. Ocknąłem się z ręką na szkatułce, a jak próbowałem się odsunąć, ugryzła mnie.
Skrzywił się na to wspomnienie. Nie wiedział, jak to wyjaśnić Brennie. Sam do końca tego nie rozumiał. Po prostu czuł potrzebę zbliżenia się do przedmiotu, najwyraźniej celową, by go uaktywnić.