12.08.2024, 22:49 ✶
- To było zanim mi ją streściłeś przedstawiając jej makabryzm - odpowiedział bez swoich zwyczajowych wesołych nut w głosie, do prawdy, skrócona historia tej wioski nie przyprawiała o radość. Dlatego te nie tryskał humorem na prawo i lewo - dość smutna historia.
- Katastrofie, coś mi mówi, że jest to kwestia o którą lepiej nie pytać, bo albo lepiej nie wiedzieć, albo sam nie wiesz więcej - podejrzewał, że miała z tym wiele wspólnego czarna magia. Z jednej strony chciał dociekać, żeby mieć pojęcie czy jest to coś czego powinni się obawiać, jednak z drugiej strony im mniej osób wiedziało całą historię tym nawet lepiej prawda? To eliminowało fakt, że śmierciożercy mogliby coś wynieść dla siebie. Na tyle na ile poznał Cathala to nie przejawiał zapędów, aby sympatyzować z postulatami Czarnego Palanta, dlatego też nie odczuwał zbyt wielkiej potrzeby dowiedzenia się wszystkiego. Cóż, może i nie powinien, ale jednak Shafiq miał u niego dość spory kredyt zaufania, dobre wiedział, że stawiał on na pierwszym miejscu wiedzę.
- Nie dziwię im się, kto wie czy miała być to forma odpychania czy karania gdy kobiety spróbowałyby sforsować jego zabezpieczenia - zakładał, że jednak była to ta druga forma, skoro nie pałał szczególnym uwielbieniem dla płci pięknej to raczej nie dbał o takie konwenanse jak to, aby ich nie krzywdzić.
Uśmiechnął się krzywo i popatrzył na mężczyznę, który go tu ściągnął. - Chyba jednak nie do końca, skoro skończyli jak skończyli - drobna dawka czarnego humoru jeszcze nikogo nie zabiła, szczególnie, ze nie był on szczególnie krzywdzący w tej sytuacji.
- Myślę, że nie mamy na co czekać, im szybciej zapoznam się z tą klątwą, tym szybciej będę wiedział jak ją złamać. Prowadź - odpowiedział, bo zgodnie z prawdą to nie był Egipt czy inny "egzotyczny kraj" tutaj był bardziej u siebie niż gdziekolwiek indziej, dlatego nie potrzebował się aklimatyzować czy chwili na przygotowanie. Dotarł do nich już gotowy do pracy.
- Katastrofie, coś mi mówi, że jest to kwestia o którą lepiej nie pytać, bo albo lepiej nie wiedzieć, albo sam nie wiesz więcej - podejrzewał, że miała z tym wiele wspólnego czarna magia. Z jednej strony chciał dociekać, żeby mieć pojęcie czy jest to coś czego powinni się obawiać, jednak z drugiej strony im mniej osób wiedziało całą historię tym nawet lepiej prawda? To eliminowało fakt, że śmierciożercy mogliby coś wynieść dla siebie. Na tyle na ile poznał Cathala to nie przejawiał zapędów, aby sympatyzować z postulatami Czarnego Palanta, dlatego też nie odczuwał zbyt wielkiej potrzeby dowiedzenia się wszystkiego. Cóż, może i nie powinien, ale jednak Shafiq miał u niego dość spory kredyt zaufania, dobre wiedział, że stawiał on na pierwszym miejscu wiedzę.
- Nie dziwię im się, kto wie czy miała być to forma odpychania czy karania gdy kobiety spróbowałyby sforsować jego zabezpieczenia - zakładał, że jednak była to ta druga forma, skoro nie pałał szczególnym uwielbieniem dla płci pięknej to raczej nie dbał o takie konwenanse jak to, aby ich nie krzywdzić.
Uśmiechnął się krzywo i popatrzył na mężczyznę, który go tu ściągnął. - Chyba jednak nie do końca, skoro skończyli jak skończyli - drobna dawka czarnego humoru jeszcze nikogo nie zabiła, szczególnie, ze nie był on szczególnie krzywdzący w tej sytuacji.
- Myślę, że nie mamy na co czekać, im szybciej zapoznam się z tą klątwą, tym szybciej będę wiedział jak ją złamać. Prowadź - odpowiedział, bo zgodnie z prawdą to nie był Egipt czy inny "egzotyczny kraj" tutaj był bardziej u siebie niż gdziekolwiek indziej, dlatego nie potrzebował się aklimatyzować czy chwili na przygotowanie. Dotarł do nich już gotowy do pracy.