13.08.2024, 03:16 ✶
Basilius zawsze starał się być tym spokojnym i rozważnym uczniem, który raczej cieszył się poprawną reputacją, uczył się dobrze i nie dawał nauczycielom zbyt wielu powodów, by na niego narzekali. I teraz pewnie, gdyby któryś profesor akurat usłyszał jego myśli, pewnie doznałby zawału słysząc, jak ten zdecydowanie za blady spokojny Krukon, rozmyśla w głowie o tym, jak na milion różnych sposobów wrobić sprawców tego głupiego żartu w takie kłopoty, aby groziło im wyrzucenie ze szkoły, nawet jeśli jeszcze nie miał pojęcia, kto za tym psikusem stał. Oczywiście nigdy czegoś takiego, by nie zrobił, ale tego typu knucie w myślach potrafiło go odstresować. Może podrzuciłby im jakąś nielegalną roślinę do szafy... Nie, to by raczej nie wystarczyło.
Basilius przejął od Peregrinusa świstek papieru I skrzywił się nieznacznie.
–Przezabawne – mruknął zgryźliwie, wpatrując się w ich zanimowane podobizny, a potem zerknął na umęczonego Krukona o ciemnych lokach, który akurat nie był nim. – Najwidoczniej humorem można rekompensować sobie też ubytki w mózgu.
Tylko kto by był tak głupi? Owsze, możliwe, że w ciągu jego całego pobytu w Hogwarcie znalazł się idiota, lub dwóch, którzy naśmiewali się z braku energii Prewetta i możliwe, że Basilius potrafił się wtedy odgryźć, ale nie był przecież z nikim w otwartej wojnie. Nie wydawało mu się też, aby ani on, ani Peregrinus zostali naznaczeni na typowe kozły ofiarne, bo to raczej, by zauważyli. Skąd więc ten durny pomysł i kto był jego pomysłodawcą? Ogólnie obstawiałby Gryfonów, bo Gryfonów często mieli głupiego pomysły, ale oczywiście nic nie było pewne.
– Drugie piętro – wymamrotał pod nosem, tak aby i Peregrinus go usłyszał. Drugie piętro. Sedesy. Toalety. Różowe kokardki. Zacisnął usta. Na myśl przyszło mu głównie jedno miejsce, idealne z perspektywy żartownisiów, by podrzucić tam ich rzeczy. Chyba, że te kokardki nie miały być wskazówką, a z jakiegoś powodu obrażać ich samych. Chociaż... Udając, że wciąż się zastanawia, przyjrzał się nieco dokładniej burzy loków jego kolegi z niższego roku. W sumie to nie wyglądałby on najgorzej w kokardkach, ale wątpił, czy autorzy rysunku też się nad tym zastanawiali.
Basilius przejął od Peregrinusa świstek papieru I skrzywił się nieznacznie.
–Przezabawne – mruknął zgryźliwie, wpatrując się w ich zanimowane podobizny, a potem zerknął na umęczonego Krukona o ciemnych lokach, który akurat nie był nim. – Najwidoczniej humorem można rekompensować sobie też ubytki w mózgu.
Tylko kto by był tak głupi? Owsze, możliwe, że w ciągu jego całego pobytu w Hogwarcie znalazł się idiota, lub dwóch, którzy naśmiewali się z braku energii Prewetta i możliwe, że Basilius potrafił się wtedy odgryźć, ale nie był przecież z nikim w otwartej wojnie. Nie wydawało mu się też, aby ani on, ani Peregrinus zostali naznaczeni na typowe kozły ofiarne, bo to raczej, by zauważyli. Skąd więc ten durny pomysł i kto był jego pomysłodawcą? Ogólnie obstawiałby Gryfonów, bo Gryfonów często mieli głupiego pomysły, ale oczywiście nic nie było pewne.
– Drugie piętro – wymamrotał pod nosem, tak aby i Peregrinus go usłyszał. Drugie piętro. Sedesy. Toalety. Różowe kokardki. Zacisnął usta. Na myśl przyszło mu głównie jedno miejsce, idealne z perspektywy żartownisiów, by podrzucić tam ich rzeczy. Chyba, że te kokardki nie miały być wskazówką, a z jakiegoś powodu obrażać ich samych. Chociaż... Udając, że wciąż się zastanawia, przyjrzał się nieco dokładniej burzy loków jego kolegi z niższego roku. W sumie to nie wyglądałby on najgorzej w kokardkach, ale wątpił, czy autorzy rysunku też się nad tym zastanawiali.