13.08.2024, 05:39 ✶
- Cóż... - zaczęła, wyraźnie pesząc się na swoją odpowiedź, która jednak finalnie nie nadeszła. Oczywiście, że tak myślała, ale nawet jeśli wcześniej przed sama sobą nie widziała w tym nic złego, to kiedy została na tym przyłapana, nagle było jej bardzo głupio. Uśmiechnęła się do niego jeszcze, trochę przepraszająco.
Zmiana atmosfery była całkiem przyjemna, szczególnie że można było się teraz o wiele lepiej zapatrzyć w niebo, bez potrzeby odchodzenia od miejsca zabawy. Ciemne niebo przecinały gwiazdy, teraz o wiele lepiej widoczne nawet przy dryfujących lampionach.
- Chyba nie jestem zbyt dobra w takie życzenia - wyznała Thomasowi, zadzierając głowę ku górze i z delikatnym uśmiechem przyglądając się kolejnym smugom przecinającym firmament. Gdyby to był jakiś konkurs i musiałaby na szybko wymyślić, czego sobie życzy, rzuciłaby jakimś prostym 'pokoju na świecie'. Ale teraz, podobnie z resztą jak Figg, nie była pewna jakie moce przerobowe miały w sumie takie gwiazdy. - Ale mogę ci powiedzieć coś innego na ten temat. Wiesz, czemu w ogóle życzy się sobie czegoś na widok spadających gwiazd? - na moment opuściła na niego spojrzenie, uśmiechając się wesoło. - Kiedyś wierzyło się, że spadająca gwiazda to tak naprawdę ludzka dusza, która opuszcza limbo, wreszcie wracająca do cyklu. Mugole mają swoje wersje tego, które różnią się w zależności od religii, ale przekaz zawsze jest ten sam; dusza opuszcza miejsce przejściowe, by wejść do tego wyższego, obiecanego po śmierci. - Thomas może nie nadepnął jej na stopę, ale ona jemu i owszem, szczególnie że uwagę dzieliła między jego twarzą, a spadającymi gwiazdami migającymi nad nimi. Szybko jednak zreflektowała się i przeprosiła za swoją niezdarność.
Jak tak teraz sobie o tym myślała, chyba tknięta tym co sama powiedziała, życzyła sobie żeby więcej ludzi mogło liczyć na szczęśliwe zakończenie, cokolwiek to dla nich znaczyło.
Robiło się coraz później i zmęczenie dopadało powoli coraz więcej osób. Ona sama, kiedy Tedy wreszcie znalazł dla niej czas, zatańczyła z nim jeszcze, zanim uciekła do Warowni, chcąc jeszcze przygotować w posiadłości parę rzeczy dla osób, które zdecydowałyby się skorzystać z gościnności Longbottomów po zabawie.
Zmiana atmosfery była całkiem przyjemna, szczególnie że można było się teraz o wiele lepiej zapatrzyć w niebo, bez potrzeby odchodzenia od miejsca zabawy. Ciemne niebo przecinały gwiazdy, teraz o wiele lepiej widoczne nawet przy dryfujących lampionach.
- Chyba nie jestem zbyt dobra w takie życzenia - wyznała Thomasowi, zadzierając głowę ku górze i z delikatnym uśmiechem przyglądając się kolejnym smugom przecinającym firmament. Gdyby to był jakiś konkurs i musiałaby na szybko wymyślić, czego sobie życzy, rzuciłaby jakimś prostym 'pokoju na świecie'. Ale teraz, podobnie z resztą jak Figg, nie była pewna jakie moce przerobowe miały w sumie takie gwiazdy. - Ale mogę ci powiedzieć coś innego na ten temat. Wiesz, czemu w ogóle życzy się sobie czegoś na widok spadających gwiazd? - na moment opuściła na niego spojrzenie, uśmiechając się wesoło. - Kiedyś wierzyło się, że spadająca gwiazda to tak naprawdę ludzka dusza, która opuszcza limbo, wreszcie wracająca do cyklu. Mugole mają swoje wersje tego, które różnią się w zależności od religii, ale przekaz zawsze jest ten sam; dusza opuszcza miejsce przejściowe, by wejść do tego wyższego, obiecanego po śmierci. - Thomas może nie nadepnął jej na stopę, ale ona jemu i owszem, szczególnie że uwagę dzieliła między jego twarzą, a spadającymi gwiazdami migającymi nad nimi. Szybko jednak zreflektowała się i przeprosiła za swoją niezdarność.
Jak tak teraz sobie o tym myślała, chyba tknięta tym co sama powiedziała, życzyła sobie żeby więcej ludzi mogło liczyć na szczęśliwe zakończenie, cokolwiek to dla nich znaczyło.
Robiło się coraz później i zmęczenie dopadało powoli coraz więcej osób. Ona sama, kiedy Tedy wreszcie znalazł dla niej czas, zatańczyła z nim jeszcze, zanim uciekła do Warowni, chcąc jeszcze przygotować w posiadłości parę rzeczy dla osób, które zdecydowałyby się skorzystać z gościnności Longbottomów po zabawie.
Postać opuszcza sesję
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.