Spojrzała na Erika i przewróciła oczami. Oczywiście, że jego wypowiedź w stosunku do Atreusa była jak zawsze neutralna, nie powinna się spodziewać niczego więcej. Niektórzy mieli właśnie taki styl bycia.
- Cóż, wybór nie jest przypadkowy, ale na to mogłeś nie wpaść. - Rzuciła jeszcze do Bustrode'a. Może dla niego to nie było takie oczywiste, ale wybór Erika był bardzo wygodny. Nie ma się co oszukiwać, dobrze razem wyglądali, kiedy się gdzieś razem pojawiali, byli z odpowiednich rodzin, no i miała pewność, że nic się między nimi nie wydarzy. Idealny układ, bardzo bezpieczny, to nie tak, że nie doceniała Longbottoma, ale czasem trochę przeszkadzało jej to, że niektórzy próbowali być mili dla wszystkich, bo tak się przecież nie da.
- Nie bardzo, nie tak łatwo mnie zranić, ale powinieneś o tym wiedzieć. - Wbrew pozorom i ona zdawała sobie sprawę o tym, że byli do siebie podobni. Zresztą ją też rzadko kiedy obchodziło zdanie innych, może bardziej bolało, gdy ktoś o podobnych zainteresowaniach do niej wytykał jej to, co robiła, ale czy nie byli po prostu siebie warci? Nie miała pojęcia, co kierowało Atreusem w jego wyborach, właściwie średnio ją to obchodziło. Na swoje zachowanie zawsze miała jakieś wytłumaczenie, tak było prościej, mogła nieco się wybielić przynajmniej przed samą sobą.
- Jeśli tylko nadarzy się okazja na pewno zabiorę go ze sobą. - Uśmiechnęła się niezbyt szczerze, bo wiedziała do czego zmierza Bulstrode, Thomas był mugolakiem, na pewno ich wspólna obecność na którymś z przyjęć wzbudziłaby kontrowersje, jednak średnio się tym przejmowała, nie takie rzeczy już zdarzało jej się robić.
W końcu dotarł do niej Thomas. Oczy jej błysnęły, gdy oparł się o bar tuż obok niej. Sama jego obecność uspokajała ją. Jej bojowy nastrój nieco opadł. Wolała cieszyć się tym, że są tutaj razem, a nie przejmować osobami, które nie życzyły jej zbyt dobrze.
- Nie tak miło jak z tobą. - Rzuciła rozbawiona. Dało się wyczuć jej zmianę nastroju, kiedy pojawił się Hardwick.
Thomas okazał się być jej wybawieniem. Złapała go za rękę, to zdecydowanie był świetny pomysł, aby się stąd oddalić. Skinęła jedynie głową towarzystwu przy barze i ruszyła w stronę skał.
Ledwie zdążyli się ruszyć, zaczepił ich Morpheus. - Zawsze na siebie uważam. - Rzuciła jedynie w odpowiedzi, chociaż była to zdecydowanie nieprawda. Ostatnio zdarzało jej się korzystać z pomocy wróżbitów, więc na pewno te słowa dadzą jej do myślenia, zabrzmiały jak ostrzeżenie, ale czy faktycznie spowodują, że zacznie zastanawiać się nad swoimi wyborami i decyzjami? Pewnie nie.
Było już dosyć ciemno, uniosła głowę, aby obejrzeć ten spektakl, który trwał na niebie. Dawno nie widziała tylu gwiazd, do tego spadających. - Mam, mam. - Miała wiele życzeń, chciała, żeby chwile jak te zdarzały się częściej, jednak mimo wszystko przyćmiło to myśl o tym, żeby wreszcie zabić swojego wyimaginowanego brata bliźniaka, miała wrażenie, że jeśli się go pozbędzie to wszystko inne samo się ułoży.