13.08.2024, 11:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.08.2024, 11:45 przez Anthony Shafiq.)
Przysłuchiwał jej się z entuzjazmem i życzliwością, którą obdarzał specjalistów w swoich godzinach. Być może wykład na temat bawolego prącia by go tak nie interesował, ale sposób w jaki działała i w jaki działał jej mózg, świadczył o tym, że warto było sprawdzić ją lepiej, prześwietlić, czy nadawałaby się do jakiś zespołów badawczych, kto wie, może jako specjalistka biura, skoro docierały do niego wieści, że Harold Bymfuzzle coraz bardziej niedomagał. O tym jednak czy byłby to dobry pracownik nie powinien decydować kaprys, a rzetelne prześwietlenie. O ile o takim Isaacu wiedział nieco więcej nim złożył mu propozycję nie do odrzucenia, o tyle o Urlette wiedział tylko tyle ile sama mu powiedziała, a to wiadomo, mogło być mocno podkolorowane.
Jej wywód na własny temat rozbawił go.
– Winszuję dedukcji, owszem, ten sygnet noszę na znak lojalności Ministerstwu, w którym na co dzień pełnię służbę wobec mojego kraju – skłamał, mimowolnie obracając złocistą błyskotkę na palcu. – Jestem szefem Oddziału Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego, – nie widział powodu, by tego nie powiedzieć, skoro i tak się przedstawił a jego funkcja była powszechnie znana. – ale język islandzki na moich ustach gości raczej hobbystycznie. Na wyspie znajduje się jeden z najwspanialszych smoczych rezerwatów, a ja... cóż, nie ma istot na świecie, które byłyby piękniejsze i godniejsze uwielbienia niż te wielkie, latające jaszczury – przyznał bez najmniejszego skrępowania. – Chętnie bywałbym tam częściej, ale niestety praca uniemożliwia mi spełnianie tego typu zachcianek. – Pominął fakt, że praca umożliwiała mu spełnianie o wiele większej ilości zachcianek, no ale akurat na Islandii rzeczywiście był przed pięcioma laty. I to nie sam. Wzrok mimowolnie uciekł mu do wnętrza, wzrok szukający rosłego mężczyzny, który jak magnes ściągał większość jego myśli. Pociągnął raz jeszcze tytoniowy dym z ustnika cygaretki, po czym pozostawił śmiecia w wydzielonej żeliwnej popielniczce.
– Pani wybaczy, chyba tam wewnątrz ktoś mnie wzywa do siebie. Bardzo miło było poznać, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będziemy mieć okazję porozmawiać dłużej o badaniach. – Skłonił się w lekkim rozkojarzeniu i umknął do środka wiedząc, że nawet jeśli nazwisko mu umknie, przez Eden będzie w stanie dotrzeć do nowo poznanej kobiety. A wtedy się zastanowi, wtedy rozważy, dziś już jednak nie chciał o tym dłużej rozmyślać.
Jej wywód na własny temat rozbawił go.
– Winszuję dedukcji, owszem, ten sygnet noszę na znak lojalności Ministerstwu, w którym na co dzień pełnię służbę wobec mojego kraju – skłamał, mimowolnie obracając złocistą błyskotkę na palcu. – Jestem szefem Oddziału Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego, – nie widział powodu, by tego nie powiedzieć, skoro i tak się przedstawił a jego funkcja była powszechnie znana. – ale język islandzki na moich ustach gości raczej hobbystycznie. Na wyspie znajduje się jeden z najwspanialszych smoczych rezerwatów, a ja... cóż, nie ma istot na świecie, które byłyby piękniejsze i godniejsze uwielbienia niż te wielkie, latające jaszczury – przyznał bez najmniejszego skrępowania. – Chętnie bywałbym tam częściej, ale niestety praca uniemożliwia mi spełnianie tego typu zachcianek. – Pominął fakt, że praca umożliwiała mu spełnianie o wiele większej ilości zachcianek, no ale akurat na Islandii rzeczywiście był przed pięcioma laty. I to nie sam. Wzrok mimowolnie uciekł mu do wnętrza, wzrok szukający rosłego mężczyzny, który jak magnes ściągał większość jego myśli. Pociągnął raz jeszcze tytoniowy dym z ustnika cygaretki, po czym pozostawił śmiecia w wydzielonej żeliwnej popielniczce.
– Pani wybaczy, chyba tam wewnątrz ktoś mnie wzywa do siebie. Bardzo miło było poznać, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będziemy mieć okazję porozmawiać dłużej o badaniach. – Skłonił się w lekkim rozkojarzeniu i umknął do środka wiedząc, że nawet jeśli nazwisko mu umknie, przez Eden będzie w stanie dotrzeć do nowo poznanej kobiety. A wtedy się zastanowi, wtedy rozważy, dziś już jednak nie chciał o tym dłużej rozmyślać.
Postać opuszcza sesję