13.08.2024, 18:46 ✶
Enzo nie miał pojęcia, że ktoś może sprawdzać nici, które łączą go z Isaaciem. Szpieg nie dostrzegł w nich nic niepokojącego, bo i Enzo nie czuł w stosunku do Bagshota żadnych nieczystych emocji. Jasna, intensywna zieleń przeplatana była pojedynczymi, ledwie zauważalnymi nićmi czerwieni, sugerując głęboką przyjaźń.
Bardziej, niż gapiami, Lorenz przejmował się Tahirą, nie tylko dlatego, że ta deptała mu po piętach! Jej słodki głosik skutecznie rozpraszał starszego inspektora.
- Najpierw kwiaty i kolacja, później możesz patrzeć na mój tyłeczek! - Odpowiedział butnie kobiecie, ale uśmiechał się. Nie przeszkadzały mu tego typu żarty. - Trzymam cię za słowo, wygram i zabiorę cię gdzieś!
Nie miał czasu na rozmowy! Jego dywan wcale nie był taki trudny do okiełznania i Enzo nachylił się, by przełamać opór powietrza jeszcze bardziej (a przy okazji mocniej wypiąć pośladki, choć nieintencjonalnie). Pędził, a teraz miał jeszcze dodatkową motywację, bo jeśli Tahira nie będzie w stanie zaprzeczyć, to nie będzie miała wyjścia, jak tylko pójść z nim na kolację. Dywan był już rozpędzony, ale Remington był pewien, że da radę wycisnąć z niego jeszcze więcej! Nie zwracał uwagi na papiery, które pęd powietrza podrywał z biurek i rozsypywał po biurze jak białe, diabelnie ważne konfetti, ani na lampy, które niebezpiecznie bujały się pod sufitem, grożąc spadnięciem komuś na głowę, ani nawet wieszakiem na ubrania, który przewrócił się z hukiem i pchnięty wiatrem, wysmarował wszystkie wierzchnie okrycia w pyle podłogi. Drzwi zatrzasnęły się przez jego harce, przewróciło się nawet jakieś krzesło, a obtartą fragmentem pepitki ścianę zdobił teraz czarna smuga, na zawsze pozostawiając dowód wyścigu - i rychłej wygranej Lorenza Remingtona!
- Z drogi! - Wrzasnął, przelatując nad głowami gapiów. Pęd powietrza musiał wszystkim przynajmniej rozwiać fryzury! - Nadlatuje książę Ali!
Koszula Isaaca spadła mu z głowy. Może oślepi Tahirę!! Enzo gnał po wygraną!
1. Rzut na aktywność fizyczną (2 kropki, N)
Bardziej, niż gapiami, Lorenz przejmował się Tahirą, nie tylko dlatego, że ta deptała mu po piętach! Jej słodki głosik skutecznie rozpraszał starszego inspektora.
- Najpierw kwiaty i kolacja, później możesz patrzeć na mój tyłeczek! - Odpowiedział butnie kobiecie, ale uśmiechał się. Nie przeszkadzały mu tego typu żarty. - Trzymam cię za słowo, wygram i zabiorę cię gdzieś!
Nie miał czasu na rozmowy! Jego dywan wcale nie był taki trudny do okiełznania i Enzo nachylił się, by przełamać opór powietrza jeszcze bardziej (a przy okazji mocniej wypiąć pośladki, choć nieintencjonalnie). Pędził, a teraz miał jeszcze dodatkową motywację, bo jeśli Tahira nie będzie w stanie zaprzeczyć, to nie będzie miała wyjścia, jak tylko pójść z nim na kolację. Dywan był już rozpędzony, ale Remington był pewien, że da radę wycisnąć z niego jeszcze więcej! Nie zwracał uwagi na papiery, które pęd powietrza podrywał z biurek i rozsypywał po biurze jak białe, diabelnie ważne konfetti, ani na lampy, które niebezpiecznie bujały się pod sufitem, grożąc spadnięciem komuś na głowę, ani nawet wieszakiem na ubrania, który przewrócił się z hukiem i pchnięty wiatrem, wysmarował wszystkie wierzchnie okrycia w pyle podłogi. Drzwi zatrzasnęły się przez jego harce, przewróciło się nawet jakieś krzesło, a obtartą fragmentem pepitki ścianę zdobił teraz czarna smuga, na zawsze pozostawiając dowód wyścigu - i rychłej wygranej Lorenza Remingtona!
- Z drogi! - Wrzasnął, przelatując nad głowami gapiów. Pęd powietrza musiał wszystkim przynajmniej rozwiać fryzury! - Nadlatuje książę Ali!
Koszula Isaaca spadła mu z głowy. Może oślepi Tahirę!! Enzo gnał po wygraną!
1. Rzut na aktywność fizyczną (2 kropki, N)
Rzut N 1d100 - 65
Sukces!
Sukces!