13.08.2024, 21:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.08.2024, 21:41 przez Erik Longbottom.)
Nieprzenikniona mina Erika mogła być wielorako odbierana. Niektórzy mogliby stwierdzić, że próbował w ten sposób ukryć swoją frustrację wywołaną wiadomością, że ktoś śmiał zaatakować w gniewie jego siostrę w trakcie służby. Z drugiej strony zaś mogło to sugerować, że w gruncie rzeczy niezbyt go interesował sam incydent, skoro obie strony wyszły z niego ze znikomym uszczerbkiem na zdrowiu. Jaka była jednak prawda?
Cóż, na pewno kazało mu to zwrócić większą uwagę na posunięcia Sauriela. Wiedział, że siostra potrafiła być nieco obcesowa w pracy, jednak utarczka między tą dwójką sugerowała, że stojący przed nim czarodziej był dosyć łatwy do sprowokowania, skoro startował z łapami do brygadzistów. Niebezpieczna cecha. Po nerwowych ludziach można było spodziewać się wszystkiego i mogli człowieka zaskoczyć zarówno w pozytywny, jak i negatywny sposób. I nigdy nie wiadomo było, co ich sprowokuje.
Ani myślał się podłożyć dla własnego bezpieczeństwa, jednak był ciekaw, jak daleko będzie w stanie pchnąć Sauriela. To jest, o ile magia tym razem będzie po jego stronie. Doświadczenie zawodowe i lata treningów w Srebrnych Różdżkach teoretycznie robiły z niego całkiem niezłego czarodzieja, tyle że... W ostatecznym rozrachunku najbardziej liczył się instynkt. Emocje przelane w magiczne sploty. Czasem wiązania lubiły spokój i chirurgiczną precyzję, podczas gdy w innych przypadkach lgnęły do osób, z której pasja wręcz kipiała.
Jak do tej pory wszelkie znany wskazywały na to, że magia była tego dnia nadzwyczaj niezdecydowana, chociaż zdawała się baczniej przyglądać Rookwoodowi niźli Longbottomowi. Transformacja wodnego strumienia w rój motyli się nie udało, podobnie jak zmiana właściwości podłoża... To zdecydowanie nie wróżyło dobrze. A jakby tego było mało, Sauriel sięgnął po magię z którą Erik miał wyjątkowo mało wspólnego: uroki. Cholerna magia Zauroczenia. W pierwszej chwili spanikował, nie wiedząc, co zrobić, aż różdżka automatycznie uniosła się do góry, próbując wystrugać w powietrzu tarczę obronną.
Cóż, na pewno kazało mu to zwrócić większą uwagę na posunięcia Sauriela. Wiedział, że siostra potrafiła być nieco obcesowa w pracy, jednak utarczka między tą dwójką sugerowała, że stojący przed nim czarodziej był dosyć łatwy do sprowokowania, skoro startował z łapami do brygadzistów. Niebezpieczna cecha. Po nerwowych ludziach można było spodziewać się wszystkiego i mogli człowieka zaskoczyć zarówno w pozytywny, jak i negatywny sposób. I nigdy nie wiadomo było, co ich sprowokuje.
Ani myślał się podłożyć dla własnego bezpieczeństwa, jednak był ciekaw, jak daleko będzie w stanie pchnąć Sauriela. To jest, o ile magia tym razem będzie po jego stronie. Doświadczenie zawodowe i lata treningów w Srebrnych Różdżkach teoretycznie robiły z niego całkiem niezłego czarodzieja, tyle że... W ostatecznym rozrachunku najbardziej liczył się instynkt. Emocje przelane w magiczne sploty. Czasem wiązania lubiły spokój i chirurgiczną precyzję, podczas gdy w innych przypadkach lgnęły do osób, z której pasja wręcz kipiała.
Jak do tej pory wszelkie znany wskazywały na to, że magia była tego dnia nadzwyczaj niezdecydowana, chociaż zdawała się baczniej przyglądać Rookwoodowi niźli Longbottomowi. Transformacja wodnego strumienia w rój motyli się nie udało, podobnie jak zmiana właściwości podłoża... To zdecydowanie nie wróżyło dobrze. A jakby tego było mało, Sauriel sięgnął po magię z którą Erik miał wyjątkowo mało wspólnego: uroki. Cholerna magia Zauroczenia. W pierwszej chwili spanikował, nie wiedząc, co zrobić, aż różdżka automatycznie uniosła się do góry, próbując wystrugać w powietrzu tarczę obronną.
(Rozproszenie) Tarcza obronna x1
Rzut N 1d100 - 36
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Za późno. W pojedynkach czarodziejów każdy ruch się liczył i... Sauriel doskonale wiedział co z tym zrobić. Erik może i próbował walczyć z własnym ciałem, odepchnąć od siebie mieszające mu w głowie zaklęcia, jednak koniec końców nie był w stanie powstrzymać nieuniknionego. Jego różdżka wylądowała na dywanie, tocząc się powoli na bok i dopiero wtedy zaklęcie Sauriela wypuściło Longbottoma ze swych sideł.
— Muszę przyznać... Nadajesz się do tego — rzucił głośno Erik, zabierając różdżkę z ziemi. Nie był to naturalnie koniec ich treningu; skoro trafił na godnego rywala, zamierzał wykorzystać jego obecność tak bardzo, jak tylko mógł. Nie przeszkadzało mu to jednak w tym, aby obdarzyć Sauriela paroma ciepłymi słowami. — Na pewno nigdy nie kandydowałeś do Klubu Pojedynków? Wydajesz się wręcz idealnym kandydatem.
Z tego, co pamiętał, w stowarzyszeniu pojedynkowiczów był już jeden Rookwood, więc kto wie, może znalazłoby się tu także miejsce dla drugiego, gdyby tylko Sauriel wyraził zainteresowanie dołączeniem do tego jakże elitarnego grona? Po ukróceniu tej małej pogawędki Longbottom dał znak swojemu oponentowi, aby tym razem to on rozpoczął kolejną rundę.
— Muszę przyznać... Nadajesz się do tego — rzucił głośno Erik, zabierając różdżkę z ziemi. Nie był to naturalnie koniec ich treningu; skoro trafił na godnego rywala, zamierzał wykorzystać jego obecność tak bardzo, jak tylko mógł. Nie przeszkadzało mu to jednak w tym, aby obdarzyć Sauriela paroma ciepłymi słowami. — Na pewno nigdy nie kandydowałeś do Klubu Pojedynków? Wydajesz się wręcz idealnym kandydatem.
Z tego, co pamiętał, w stowarzyszeniu pojedynkowiczów był już jeden Rookwood, więc kto wie, może znalazłoby się tu także miejsce dla drugiego, gdyby tylko Sauriel wyraził zainteresowanie dołączeniem do tego jakże elitarnego grona? Po ukróceniu tej małej pogawędki Longbottom dał znak swojemu oponentowi, aby tym razem to on rozpoczął kolejną rundę.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞