Jako prawie automatyczna sekretarka Roberta, przekazuje od niego list.
Tak jak możesz zauważyć, jest on zapięczetowany - nie ruszałem.
Do koperty został załączony drugi list od Roberta.
Rick
Nie udawaj, proszę, że nie wiesz z jakiego powodu zdecydowałem się na ten wyjazd. Doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, jak duże zamieszanie wywołał w ostatnich dniach Twój syn. Nie jestem odpowiedzialny za to, żeby ten cały bałagan prostować. Twój dzieciak, to Twój obowiązek. I liczę, że odpowiednio się tym wszystkim zajmiesz.
Skoro uważasz, że ze względu na moją sytuacje, jestem zobowiązany Ci o wszystkim mówić, pozwolę sobie przypomnieć, że jesteś moim bratem, nie opiekunką. Doceniam Twoją troskę, ale najlepiej dla mnie będzie, jeśli przez kilka najbliższych dni będę znajdywał się z daleka od tego bagna. Nie chce mieć z tym styczności. Nie czuje się też w obowiązku do tłumaczenia się Tobie... z czegokolwiek.
Skoro ten zarzut padł, pozwolę sobie sprostować również to, jakobym zamienił się na mózg z Alexandrem. Cokolwiek uważasz na temat decyzji związanej z przeprosinami, oczekuje że postąpisz zgodnie z przekazanymi instrukcjami. TWÓJ SYN MUSI NAUCZYĆ SIĘ TEGO, ŻE ZA SWOJE CZYNY NALEŻY BRAĆ ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Inaczej nigdy nie dorośnie i przede wszystkim - nie nauczy się korzystać z mózgu. Nie będę bawet wnikać w to czy mózg Charles posiada. Jestem gotów kolejny raz umieścić nasze nazwisko w gazecie, jeśli tylko otrzyma w związku z tym odpowiednią nauczkę. Powinno być mu cholernie wstyd w związku z tym, co zrobił. Nie powinien szybko o tym zapomnieć.
Ostatnim co ma dla mnie znaczenie w sprawie Charlesa, jest zdanie Sophie oraz Twojego starszego syna. Muszą się pogodzić z sytuacją, ponieważ ja wycofywać się z niczego nie zamierzam.
PS. Jeśli fotel nie przetrwa, odkupujesz nowy. TY. NIE LORIEN. Może dzięki temu choć raz DASZ swojemu nieudolnemu synowi ODPOWIEDNI PRZYKŁAD.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972