14.08.2024, 00:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.08.2024, 09:15 przez Anthony Shafiq.)
Człowiekowi, który większość życia spał sam, bardzo trudno przywyknąć do obecności drugiej osoby w łóżku. Regularność ich spotkań kiedyś posiadała okres półroczny, by później zupełnie wygasnąć. Anthony traktując jedną odmowę i brak kontrpropozycji, jako definitywne rozstanie, nawet jeśli próbował przejść nad tym do jakiegokolwiek porzadku, to dwóch nieudanych próbach uznał, że nie zamierza znajdować sobie substytutu kogoś, kto rozświetlał dotąd jego dni. Wolał pozostawać w mroku i nie czuć nic, niż udawać, że czuje cokolwiek w czyjąkolwiek inną stronę. A jednak, pomimo owej nienawykłości do bliskości, niezręczności w uściskach, które od czasu do czasu serwowali mu najbliżsi, mimo w końcu różnicy wzrostu działającej na jego niekorzyść, mimo tego wszystkiego bardzo lubił być chociaż na moment wielką łyżeczką. Lubił też być małą, znikać w uścisku potężnych ramion, które samym swoim ciężarem wypychały z niego oddech i utrudniały jakiekolwiek poruszanie się. Lubił to uczucie, gdy Erik zabierał z niego odpowiedzialność i inicjatywę, zabierał konieczność planowania kolejnych kroków, wyznaczania trajektorii dłoni, optymalizacji ułożenia ciała, gdy odbierał mu to prostym działaniem praw fizyki swojego uścisku. I tak jak jego towarzysz fantazjował na temat wspólnych poranków, tak Anthony zastanawiał się, czy może z czasem nauczyliby się siebie na tyle, by umieć się przytulać nawet wtedy, gdy świadomość ulatuje, gdy wola odwiesza sama siebie na hak, oddając się regeneracyjnym zabiegom snu. W niezliczonych książkach, które przeczytał do tej pory, nigdy nie było to na tyle interesujące dla autorów, by poświęcili temu chociażby jedno zdanie. A jednak teraz, było to bardzo interesujące dla niego.
Erik przekręcił się, ale zdecydowanie nie pozbył się intruza spod swojej ciepłej kołderki. Tyle dobrego, że intruz asymilował się do panujących w tym mikroklimacie temperatur i jego obecność nie była już tak drażniąca. Nie licząc palców biegnących po plecach, zahaczających o gumkę spodni, ugniatających boki w leniwym, nieco chaotycznym masażu. Gdy zaczął mówić, Anthony też się dźwignął, tak by część jego głowy wychynęła w okolicach barku, okazjonalnie całowanego w miejscach, w których kilka godzin temu składał hołd drugiej ręce.
– Napar z żeńszenia na drugie śniadanie – zaopiniował życzliwie, przesuwając się w górę, po przełęczy barkowej sunąc kolejnymi pocałunkami do karku, wspinając się nań znów w porannej pieszczocie, co jakiś czas kąsając go łagodnie, skoro już tak bardzo potrzebował przypomnienia. – Ale pamiętasz mój drogi, że to ja oberwałem w głowę wczoraj a nie Ty, prawda? Zaraz pozazdroszczę Ci tej amnezji i będziesz musiał mnie uczyć świata od nowa. – Ciekawy to był koncept teoretyczny do obracania w głowie, cóż też Erik by mu pokazał, i czy przypadkiem nie byłaby to Ersa i wmawianie Anthony'emu, że tak właśnie kochał spędzać każdą wolną chwilę razem z nim przy sterze. Mgliście przeczuwał, że pojawiłaby się w tej fantazji również koszula w kratę - jedyny element, na który ewentualnie mógłby przystać, tylko po to, by równie szybko się go pozbyć z grzbietu.
Erik przekręcił się, ale zdecydowanie nie pozbył się intruza spod swojej ciepłej kołderki. Tyle dobrego, że intruz asymilował się do panujących w tym mikroklimacie temperatur i jego obecność nie była już tak drażniąca. Nie licząc palców biegnących po plecach, zahaczających o gumkę spodni, ugniatających boki w leniwym, nieco chaotycznym masażu. Gdy zaczął mówić, Anthony też się dźwignął, tak by część jego głowy wychynęła w okolicach barku, okazjonalnie całowanego w miejscach, w których kilka godzin temu składał hołd drugiej ręce.
– Napar z żeńszenia na drugie śniadanie – zaopiniował życzliwie, przesuwając się w górę, po przełęczy barkowej sunąc kolejnymi pocałunkami do karku, wspinając się nań znów w porannej pieszczocie, co jakiś czas kąsając go łagodnie, skoro już tak bardzo potrzebował przypomnienia. – Ale pamiętasz mój drogi, że to ja oberwałem w głowę wczoraj a nie Ty, prawda? Zaraz pozazdroszczę Ci tej amnezji i będziesz musiał mnie uczyć świata od nowa. – Ciekawy to był koncept teoretyczny do obracania w głowie, cóż też Erik by mu pokazał, i czy przypadkiem nie byłaby to Ersa i wmawianie Anthony'emu, że tak właśnie kochał spędzać każdą wolną chwilę razem z nim przy sterze. Mgliście przeczuwał, że pojawiłaby się w tej fantazji również koszula w kratę - jedyny element, na który ewentualnie mógłby przystać, tylko po to, by równie szybko się go pozbyć z grzbietu.