Wiedziała, że to się może skończyć w ten sposób. Mimo wszystko poczuła ulgę, pozbyła się tego, co ciążyło jej przez tyle lat. Póki co nie było jej może z tym wszystkim tak lekko, jakby chciała, ale miała to za sobą. Udało jej się wyrzucić to z siebie, to był spory sukces. Miała świadomość, że to może być spory cios dla Sama, ale wolała podzielić się z nim tym teraz, niż później. Chciała być z nim szczera.
Dostrzegła jak raptownie zmienił się jego nastrój, zdawała sobie sprawę, że może to przynieść też inne konsekwencje. Pamiętała o klątwie, wiedziała, że w każdej chwili może pojawić się jej działanie.
Spoglądała jedynie na Samuela nieco zaczerwienionymi oczami, zaczęły schodzić z niej emocje, była bardzo bliska płaczu, szczególnie, że nie do końca potrafiła stwierdzić co dalej, czy jej wybaczy, czy to zaakceptuje? Nie miała poznać tych odpowiedzi. Nie w tej chwili. Wiedziała, że dbał w ten sposób również o jej bezpieczeństwo, ale to nie było dla niej w tej chwili istotne. - Przepraszam. - Powiedziała jeszcze cicho, nim zamienił się krogulca i zniknął, to znaczy wzbił się w powietrze i odleciał gdzieś daleko.
Norka siedziała jeszcze chwilę sama na piasku. Nie chciała już się bawić, nie chciała zostac tu dłużej. Był jednak pewien problem, ona nie umiała zamienić się w ptaka, nie potrafiła też sama po prostu zniknąć i się teleportować.
Postanowiła wrócić do towarzystwa i znaleźć jedną z osób, która mogła jej pomóc. Nie miała zamiaru psuć zabawy swoim przyjaciołom, widziała, że Erik jest zajęty zabawianiem gości, Brenna pewnie będzie pilnowała, aby każdy bezpiecznie dotarł do domu. Dlatego też właśnie postanowiła podejść do swojego brata, miała nadzieję, że wybaczy jej to, że padło na niego. Podeszła do Thomasa i złapała go za rękę. - Zabierz mnie stąd, proszę. - Głos jej się łamał, zdecydowanie była zdesperowana i naprawdę chciała się już znaleźć w domu.