Rita była zadowolona, że Cedric, jej nowy kolega postanowił wziąć udział w wyścigu. Nie musiała go nawet jakoś specjalnie namawiać, najwyraźniej wystarczyło kilka słów i był skłonny zabawić się z jej kolegami z departamentu. Może BUMowcy wcale nie mieli kija w tyłku? Dobrze było to sprawdzić, tak po prostu, żeby wiedzieć, jak wygląda sytuacja. Odprowadziła go, przedstawiła wszystkim i szepnęła mu na ucho, że życzy mu powodzenia i będzie trzymać za niego kciuki.
W końcu odwróciła się na pięcie i zamierzała oddalić, aby mieć lepszy widok na całe zamieszanie.
Dostrzegła wuja, który stał w drzwiach, postanowiła więc do niego podejść, żeby nie oglądać tego wyścigu w samotności, jakoś zawsze razem przyjemniej było kibicować.
Udało jej się stanąć obok Jonathana nim rozpoczął się wyścig. - Jak myślisz, kto wygra? - Rzuciła na wejściu, mogliby się podzielić swoimi przemyśleniami.
Kiedy wreszcie wystartowali dosyć głośno skandowała imię BUMowca, przecież jako jedyny był spoza departamentu, jemu faktycznie przydałby się wierny kibic. Nie chciała, żeby poczuł się samotny, czy coś. Panna Kelly chyba naprawdę go polubiła, wydawał się być całkiem uroczy i nieszkodliwy, dobrze było mieć znajomych w innych departamentach, kto wie kiedy ponownie przydadzą jej się takie układy. Zresztą obiecała mu, że później pójdzie z nim na kawę, on wsiadł na ten dywan tylko dlatego, że ona go do tego przekonała, wypadało dodać mu nieco otuchy.
Nie zamierzała jednak ingerować w ten wyścig żadnymi zaklęciami, zawody to zawody, niech wygra lepszy.