14.08.2024, 21:09 ✶
Świeczki Mulciberów
Charlie był grzeczny. Stanowił tło dla Richarda, stał za ladą, podawał i pakował to, co kupowano, uśmiechał się i starał być tak niecharakterystyczny, jak to tylko możliwe. Miał być idealnym synem, idealnym pomocnikiem na straganie, jakby wcale nie wywołał kontrowersji jakiś czas wcześniej.
Nie mógł jednak zachować spokoju, gdy dostrzegł, że jego świeczki poszły w ruch po raz kolejny. Nie widział dokładnie całej sceny, gdy pochylał się nad skrzynką ze świeczkami.
- Tato? - Starał się zwrócić uwagę ojca, ale ten chyba zauważył już, co się działo. Charles uniósł dłoń do ust, by ukryć uśmiech, gdy mężczyzna zmiażdżył świeczkę pod butem i wdał się w rozmowę z Leonardem.
Jakieś zamieszanie działo się w innej części i Charlie może zainteresowałby się również nim, ale zwrócił uwagę na Sophie, która wyraźnie zaczęła płakać.
- Tato, pomóż im. - Poprosił, bezwiednie dotykając ramienia ojca. - Ja tu zostanę.
Charlie był grzeczny. Stanowił tło dla Richarda, stał za ladą, podawał i pakował to, co kupowano, uśmiechał się i starał być tak niecharakterystyczny, jak to tylko możliwe. Miał być idealnym synem, idealnym pomocnikiem na straganie, jakby wcale nie wywołał kontrowersji jakiś czas wcześniej.
Nie mógł jednak zachować spokoju, gdy dostrzegł, że jego świeczki poszły w ruch po raz kolejny. Nie widział dokładnie całej sceny, gdy pochylał się nad skrzynką ze świeczkami.
- Tato? - Starał się zwrócić uwagę ojca, ale ten chyba zauważył już, co się działo. Charles uniósł dłoń do ust, by ukryć uśmiech, gdy mężczyzna zmiażdżył świeczkę pod butem i wdał się w rozmowę z Leonardem.
Jakieś zamieszanie działo się w innej części i Charlie może zainteresowałby się również nim, ale zwrócił uwagę na Sophie, która wyraźnie zaczęła płakać.
- Tato, pomóż im. - Poprosił, bezwiednie dotykając ramienia ojca. - Ja tu zostanę.