15.08.2024, 12:08 ✶
Basilius szczerze wierzył, że gdyby już miał zabijać Brennę, byłoby to z jakiegoś mniej żenujacego powodu, niż desperacja. Oczywiście i tak najlepiej by było, aby nie musiał zabijać Brenny wcale, bo pomijając te wszystkie piątki trzynastego, dziwne plamy na dłoni, gigantyczne robaki, pradawne klątwy, bójki w kasynie, zamknięcie w izolatce, wykrawanie się przed jego domem, odurzenie dziwnymi narkotykami i kolejne klątwy, to całkiem Brennę lubił, a przynajmniej darzył na tyle duża sympatią, że nie chciałby być odpowiedzialny za jej śmierć, ani musieć zjawiać się na jej pogrzebie.
I właśnie dlatego nie odpowiadał na początku na jej relacjonowanie przebiegu wydarzeń, chociaż słuchał wszystkiego uważnie. Po prostu nie za bardzo chciał się rozpraszać, gdy rzucał zaklęcia, a świat przecież w każdej chwili mógł postanowić ją tymi zaklęciami zabić.
– Dobrze, że mówisz co się stało – zapewnił ją, gdy już przeprowadził wstępne badania i opuścił różdżkę, tak by nawet przypadkiem nie wycelować jej w Brennę. Szkoda, że nie wiedział dokładnie, co wywołało tę klątwę, ale i tak będzie w stanie ją złamać, chociaż z jego oględzin wynikało, że była to naprawdę wredna klątwa.
– No dobrze Brenno. Musiałaś dotknąć czegoś naprawdę mocno przekletego. Wydaje mi się, że był to przedmiot, który mógł przekląć raz, ale porządnie stąd... twoja dzisiejsza przypadłość. Wiesz, czasem ktoś nie jest w stanie wytworzyć tak silnej klątwy, aby przyczepiała się do każdego, ale jednorazowo już tak. Złamanie jej zajmie mi trochę czasu, zwłaszcza że patrząc na to co się z tobą dzieje, muszę zrobić to bardzo powoli i używać spokojniejszych zaklęć, tak by nie obróciły się one przeciwko tobie. – Więc pewnie trochę tutaj posiedzisz. – Potem jeszcze przepisze ci jeszcze eliksiry na dolecznie i pewnie będzie konieczna przynajmniej jedna wizyta kontrolna. Jednak usiądź na kozetce. To chwilę potrwa. Proszę mów mi jeśli cokolwiek będzie się działo. I nie idziesz jutro do pracy. Nie ma co ryzykować. – Basilius przybrał ton profesjonalnego uzdrowiciela, który chciał po prostu udzielić jak najlepszej profesjonalnej pomocy medycznej i powoli zaczął tłumaczyć Brennie co dokładnie planuje zrobić i jakie jest postępowanie w takich przypadkach. Szkoda tylko, że przy tym nie zauważył, jak lampa w jego gabinecie powoli zaczyna się ruszać.
I właśnie dlatego nie odpowiadał na początku na jej relacjonowanie przebiegu wydarzeń, chociaż słuchał wszystkiego uważnie. Po prostu nie za bardzo chciał się rozpraszać, gdy rzucał zaklęcia, a świat przecież w każdej chwili mógł postanowić ją tymi zaklęciami zabić.
– Dobrze, że mówisz co się stało – zapewnił ją, gdy już przeprowadził wstępne badania i opuścił różdżkę, tak by nawet przypadkiem nie wycelować jej w Brennę. Szkoda, że nie wiedział dokładnie, co wywołało tę klątwę, ale i tak będzie w stanie ją złamać, chociaż z jego oględzin wynikało, że była to naprawdę wredna klątwa.
– No dobrze Brenno. Musiałaś dotknąć czegoś naprawdę mocno przekletego. Wydaje mi się, że był to przedmiot, który mógł przekląć raz, ale porządnie stąd... twoja dzisiejsza przypadłość. Wiesz, czasem ktoś nie jest w stanie wytworzyć tak silnej klątwy, aby przyczepiała się do każdego, ale jednorazowo już tak. Złamanie jej zajmie mi trochę czasu, zwłaszcza że patrząc na to co się z tobą dzieje, muszę zrobić to bardzo powoli i używać spokojniejszych zaklęć, tak by nie obróciły się one przeciwko tobie. – Więc pewnie trochę tutaj posiedzisz. – Potem jeszcze przepisze ci jeszcze eliksiry na dolecznie i pewnie będzie konieczna przynajmniej jedna wizyta kontrolna. Jednak usiądź na kozetce. To chwilę potrwa. Proszę mów mi jeśli cokolwiek będzie się działo. I nie idziesz jutro do pracy. Nie ma co ryzykować. – Basilius przybrał ton profesjonalnego uzdrowiciela, który chciał po prostu udzielić jak najlepszej profesjonalnej pomocy medycznej i powoli zaczął tłumaczyć Brennie co dokładnie planuje zrobić i jakie jest postępowanie w takich przypadkach. Szkoda tylko, że przy tym nie zauważył, jak lampa w jego gabinecie powoli zaczyna się ruszać.