• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold

[03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#3
15.08.2024, 14:08  ✶  

To chyba była jakaś pozostałość strachu, jaka zakorzeniła się w Atreusie jeszcze w szkole, tak jak w Stanleyu i lata później nadal się odzywało, jakby Victoria miała nagle wynurzyć się z jakiegoś cienia i zapytać czy zadanie domowe odrobione, skoro zajmują się jakimiś pierdołami. Czasami było to przydatne, czasami zabawne (głównie było właśnie takie), ale w dużej mierze Victoria miała w nosie, co dokładnie Atreus sobie pisał, czy to był raport, czy nie, czy dokumenty, czy coś prywatnego, bo – to był jego przydział, a ona nie zamierzała kiwnąć palcem i zrobić nic więcej ponad to, ile sama tego miała do zrobienia. Nie nazywała się Brenna i nie miała na nazwisko Longbottom, żeby zostawać na nadgodzinach i robić jakieś nudne prace związane z dokumentami. Zresztą ogólnie – jak nie musiała, to nie robiła nadgodzin (chociaż ta praca to czasem wymuszała… wiadomo). Czasami zerkała na Atreusa, ale nie na tyle uważnie, by zauważyć, że jakoś zadziwiająco dużo tam pisał, zresztą tak się okopał tymi papierami… Teraz zresztą pełnię jej uwagi pochłonęło to nieszczęsne pióro, które zmusiło ją do wstanie i wywalenia go do kosza, bo by przecież nie zniosła ani momentu bałaganu wokół siebie podczas tego jakże ważnego zadania. Zresztą cały czas wokół niej panował pewien porządek i wszystko było poustawiane równiutko jak od linijki, której wcale ze sobą nie miała.

– Nie widziałam tam żadnego goblina – powiedziała z zastanowieniem, na moment przenosząc uwagę na Atreusa. Też zmrużyła oczy, ale nie podejrzliwie, a dlatego, że wysilała pamięć, by sobie przypomnieć, czy widziała biegającego pomiędzy straganami choć jednego goblina…. Ale nie. Żadnych goblinów. Jedyne, jakie ostatnio widziała, to te w banku Gringotta. – Nie, na pewno nie widziałam – dodała i kiwnęła jeszcze na potwierdzenie głową. – Może im się już skończył budżet. Wiesz, widziałam, że ludzie wyciągali z tej loterii naprawdę różne rzeczy i to nie mogło być tanie. Może musieli dorzucić takiego zwyklaczka – tam było aż za dużo przydatnych, drogich rzeczy. Wystarczyło popatrzeć na to, co sama stamtąd wyciągnęła: nawet pieprzone veritaserum, widziała też dokładnie co udało się wylosować Saurielowi i kilkoro innym ludziom, którzy stali w kolejce przed nimi. – Hehe, na to akurat nie trafiłam, ale też mi nie potrzeba. Takie to robiłam tylko dla innych – rzuciła, kiedy znowu siedziała i obracała to nowe pióro w palcach, próbując dostrzec, czy było w nim coś specjalnego, ale nie. To było po prostu pióro. Eleganckie, ładne, ale normalne pióro. – Trafiłam na lusterka dwukierunkowe, kilka eliksirów, jakiś kapelusz… – no i TO. – Adoptowałam na Lammas kota, wiesz? – i to był jej największy skarb.

Uniosła na moment brwi, kiedy samolocik uniósł się i poleciał, ale nic na ten temat nie powiedział. Westchnęła głośno i cierpiętniczo patrząc na ten zalany raport, potem zerknęła jeszcze raz na Atreusa, któremu udało się wydobyć niemalże identyczne pióro, uśmiechnęła się do niego krótko i umoczyła stalówkę w kałamarzu, by w końcu przyłożyć je do czystej kartki papieru i zacząć od przepisania na czysto dzisiejszej daty.

Pióro miękko sunęło po pergaminie i Lestrange zaraz przeniosła się linijkę niżej, by zacząć pisać Dnia 23.07.1972 o godzinie 19.20 w Chis  i na tym urwała i syknęła z bólu. Miała wrażenie, że coś jest nie tak, że już przed przejściem do próby napisania godziny powinna umoczyć pióro w atramencie, ale to nadal pisało, coś zapiekło ją na wierzchu lewej dłoni, a napis na kartce, wcale nie był granatowy. To znaczy z początku był, ale im dalej, tym był bardziej karmazynowy. Czerwony. Krwisty.

– Co jest… – spojrzała też na wierzch swojej lewej dłoni, tam, gdzie ją zapiekło, i dostrzegła szybko blednący napis – wszystko, co właśnie napisała. Victoria zamarła, nie wiedząc w pierwszej chwili, co z tym w ogóle zrobić, poruszała palcami dłoni, potem spojrzała na Atreusa. – O ja pier…

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1972), Victoria Lestrange (2390)




Wiadomości w tym wątku
[03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Victoria Lestrange - 31.07.2024, 13:38
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Atreus Bulstrode - 15.08.2024, 02:43
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Victoria Lestrange - 15.08.2024, 14:08
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Atreus Bulstrode - 29.08.2024, 18:49
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Victoria Lestrange - 10.09.2024, 08:43
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Atreus Bulstrode - 26.09.2024, 06:17
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Victoria Lestrange - 01.10.2024, 13:55
RE: [03.08.1972, Biuro Aurorów] Blood runs cold - przez Atreus Bulstrode - 17.10.2024, 13:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa