15.08.2024, 22:21 ✶
Spojrzała na mężczyznę z zaskoczeniem. Nauczyć go? Przecież przed chwilą sama się przyznała do tego, że nie potrafi tańczyć, tyle co chodziła po klubach i dosłownie wymykała się do mugolskiej części Londynu po to, by pobawić się przy banjo i innym akordeonie. Przez dobrą chwilę Olivia wyglądała na mocno zaskoczoną, ale zaraz roześmiała się.
- Masz aż tak słabą głowę, że to jedno piwo ci do niej uderzyło? Czy może to przez to, że to pierwsze wylądowało na tobie? Absorbujesz alkohol przez skórę? - zapytała rozbawiona, ale wyciągnęła różdżkę, a i owszem. Machnęła nią kilka razy, a przed nimi pojawiła się harmonijka i banjo, a także... skrzypce. - Ostrzegam jednak, że wyczarowanie muzyki to jedno, gorzej z wyczarowaniem DOBREJ muzyki.
Powiedziała filuternie, chowając różdżkę tam, skąd ją wzięła. I... Cóż, miała rację, bo gdy stanęła naprzeciwko Charlesa i złapała go za ręce, magiczne instrumenty zafałszowały okropnie. Ale Olivii chyba to nie przeszkadzało, bo uniosła jego rękę przy pomocy swojej i zrobiła jeden, a potem drugi obrót.
- Mówiłeś, że wychowałeś się w Norwegii. A kojarzysz może belgijkę? - roześmiała się, gdy skrzypce wygrały pierwsze takty. - Trzeba stać obok siebie i po prostu... Podskakiwać. Tutaj dwa kroki, o tak, potem do siebie i od siebie. Potem do muzyki trzeba zamienić się miejscami.
Starała mu się to wytłumaczyć najlepiej, jak potrafiła, ale po prawdzie belgijkę powinno się tańczyć w więcej osób. I na pewno trzeba było patrzeć na kogoś, kto potrafił tańczyć.
- Masz aż tak słabą głowę, że to jedno piwo ci do niej uderzyło? Czy może to przez to, że to pierwsze wylądowało na tobie? Absorbujesz alkohol przez skórę? - zapytała rozbawiona, ale wyciągnęła różdżkę, a i owszem. Machnęła nią kilka razy, a przed nimi pojawiła się harmonijka i banjo, a także... skrzypce. - Ostrzegam jednak, że wyczarowanie muzyki to jedno, gorzej z wyczarowaniem DOBREJ muzyki.
Powiedziała filuternie, chowając różdżkę tam, skąd ją wzięła. I... Cóż, miała rację, bo gdy stanęła naprzeciwko Charlesa i złapała go za ręce, magiczne instrumenty zafałszowały okropnie. Ale Olivii chyba to nie przeszkadzało, bo uniosła jego rękę przy pomocy swojej i zrobiła jeden, a potem drugi obrót.
- Mówiłeś, że wychowałeś się w Norwegii. A kojarzysz może belgijkę? - roześmiała się, gdy skrzypce wygrały pierwsze takty. - Trzeba stać obok siebie i po prostu... Podskakiwać. Tutaj dwa kroki, o tak, potem do siebie i od siebie. Potem do muzyki trzeba zamienić się miejscami.
Starała mu się to wytłumaczyć najlepiej, jak potrafiła, ale po prawdzie belgijkę powinno się tańczyć w więcej osób. I na pewno trzeba było patrzeć na kogoś, kto potrafił tańczyć.