16.08.2024, 00:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.08.2024, 00:16 przez Thomas Figg.)
- Owszem, ale wiesz, tylko krowa nie zmienia zdania - odpowiedział wzruszając ramionami i pociągnął nieco dogłębniej swoją myśl. - Na początku nie stawiasz przecież wniosków tylko założenia i wraz z postępem pracy dowodzisz ich prawdy albo je najzwyczajniej w świecie obalasz i zajmują ich miejsca inne, bardziej doprecyzowane już - wiedział jak ważne jest poznanie prawdy i odkrycie całkowicie tajemnicy danego miejsca, ale na początku przecież nikt im nie bronił nieco puścić wodzę fantazji. No ale też nie zamierzał się z Cathalem kłócić bo w sumie obaj mówili o czymś innym jednak, jeden o założeniach, drugi o wnioskach. - Lepiej będzie jak zajmę się pracą - skwitował to wszystko krótkim zdaniem.
- Bardzo ładna parafraza mitu o Ikarze - uśmiechnął się półgębkiem i rozglądał po okolicy kiedy tak był prowadzony na miejsce swojej pracy. Ząb czasu bardzo mocno nadgryzł te wioskę, być może gdyby nie wspomniana wcześniej katastrofa to kto wie jak wyglądałaby ta wioska. Czy nadal tęskniłaby życiem mimo tak długiego okresu izolacji od reszty świata? Westchnął przyglądając się murom i starym runom, które miały utrzymywać zaklęcia zabezpieczające wioskę.
- Wiecie co to był za budynek? O jego przeznaczenie mi chodzi - doprecyzował swoje pytanie przyglądając się i zerknął na Shafiqa. Przestał już przyglądać się otaczającym ich ruinom i skinął głową.
- Dlaczego oni zawsze muszą prowadzić nas pod ziemię, zupełnie jakby wszyscy nienawidzili świeżego powietrza - zamarudził dla samej zasady, bo przecież nie siedział w tym od wczoraj i swoje już pod ziemią spędził - mimo to nadal nie był fanem tego typu miejsc. Całe szczęście, że nie nabawił się jeszcze klaustrofobii, choć w sumie było blisko po przeżyciach z Peru - wzdrygnął się na samo wspomnienie tamtych wydarzeń.
- Dobra, klątwa nie przełamie się sama od stania i patrzenia się na nią - mruknął poprawiając torbę na ramieniu i ruszając pod ziemię. Czas było się zabrać do pracy.
- Bardzo ładna parafraza mitu o Ikarze - uśmiechnął się półgębkiem i rozglądał po okolicy kiedy tak był prowadzony na miejsce swojej pracy. Ząb czasu bardzo mocno nadgryzł te wioskę, być może gdyby nie wspomniana wcześniej katastrofa to kto wie jak wyglądałaby ta wioska. Czy nadal tęskniłaby życiem mimo tak długiego okresu izolacji od reszty świata? Westchnął przyglądając się murom i starym runom, które miały utrzymywać zaklęcia zabezpieczające wioskę.
- Wiecie co to był za budynek? O jego przeznaczenie mi chodzi - doprecyzował swoje pytanie przyglądając się i zerknął na Shafiqa. Przestał już przyglądać się otaczającym ich ruinom i skinął głową.
- Dlaczego oni zawsze muszą prowadzić nas pod ziemię, zupełnie jakby wszyscy nienawidzili świeżego powietrza - zamarudził dla samej zasady, bo przecież nie siedział w tym od wczoraj i swoje już pod ziemią spędził - mimo to nadal nie był fanem tego typu miejsc. Całe szczęście, że nie nabawił się jeszcze klaustrofobii, choć w sumie było blisko po przeżyciach z Peru - wzdrygnął się na samo wspomnienie tamtych wydarzeń.
- Dobra, klątwa nie przełamie się sama od stania i patrzenia się na nią - mruknął poprawiając torbę na ramieniu i ruszając pod ziemię. Czas było się zabrać do pracy.