16.08.2024, 09:24 ✶
Stoisko Potterów, kończę obsługiwać Basiliusa i Electrę
Brenna, absolutnie nieświadoma, jakie to podejrzenia wzbudziła w sercu biednego Basiliusa – cóż, były powody, dla których na co dzień nie pracowała u Potterów, i nie chodziło tylko o to, że nie umiała używać tych poetyckich formułek, o których wspominał Atreus – zapakowała dla niego perfumy, a potem uśmiechnęła się jeszcze szerzej, kiedy Electra wybrała pierwszą propozycję.
– Myślę, że naprawdę najbardziej do ciebie pasuje – powiedziała. – Tedy, zapakuj jedną sztukę, proszę, odbiorę zapłatę! – zawołała, bo uznała, że chociaż Basiliusowi albo będzie wszystko jedno, jak opakuje jego, a nawet jakby nie, będzie mu głupio marudzić, to chyba te dla Prewettówny dobrze opakować profesjonalnie… no i Brenna faktycznie zajęła się rozliczeniem oraz dorzucaniem im hojną ręką próbek.
Dobrze, że wybrała po prostu próbki nowego kremu do rąk, bo pewnie gdyby zdecydowała się dorzucić niedawno wprowadzony na rynek środek wybielający zęby, bo Basilius też uznałby to za jakąś aluzję.
– Udanych zakupów i miłego Lammas – stwierdziła, a kiedy obróciła się do Basiliusa, mrugnęła do niego łobuzersko. – Takiego bez żadnych wypadków- dodała jeszcze, na tyle głośno, żeby mógł w tym całym harmiderze usłyszeć, a na tyle cicho, by nie było to słyszalne dla wszystkich innych na stoisku.
Potem rozejrzała się, ale widząc, że matka z kimś rozmawia, postanowiła jeszcze moment poczekać, zanim zostanie zwolniona „z obowiązków”. Zerknęła na zegarek – miała z godzinę do odbioru kluczy, i trzy do dyżuru, powinna więc spokojnie zdążyć.
Brenna, absolutnie nieświadoma, jakie to podejrzenia wzbudziła w sercu biednego Basiliusa – cóż, były powody, dla których na co dzień nie pracowała u Potterów, i nie chodziło tylko o to, że nie umiała używać tych poetyckich formułek, o których wspominał Atreus – zapakowała dla niego perfumy, a potem uśmiechnęła się jeszcze szerzej, kiedy Electra wybrała pierwszą propozycję.
– Myślę, że naprawdę najbardziej do ciebie pasuje – powiedziała. – Tedy, zapakuj jedną sztukę, proszę, odbiorę zapłatę! – zawołała, bo uznała, że chociaż Basiliusowi albo będzie wszystko jedno, jak opakuje jego, a nawet jakby nie, będzie mu głupio marudzić, to chyba te dla Prewettówny dobrze opakować profesjonalnie… no i Brenna faktycznie zajęła się rozliczeniem oraz dorzucaniem im hojną ręką próbek.
Dobrze, że wybrała po prostu próbki nowego kremu do rąk, bo pewnie gdyby zdecydowała się dorzucić niedawno wprowadzony na rynek środek wybielający zęby, bo Basilius też uznałby to za jakąś aluzję.
– Udanych zakupów i miłego Lammas – stwierdziła, a kiedy obróciła się do Basiliusa, mrugnęła do niego łobuzersko. – Takiego bez żadnych wypadków- dodała jeszcze, na tyle głośno, żeby mógł w tym całym harmiderze usłyszeć, a na tyle cicho, by nie było to słyszalne dla wszystkich innych na stoisku.
Potem rozejrzała się, ale widząc, że matka z kimś rozmawia, postanowiła jeszcze moment poczekać, zanim zostanie zwolniona „z obowiązków”. Zerknęła na zegarek – miała z godzinę do odbioru kluczy, i trzy do dyżuru, powinna więc spokojnie zdążyć.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.