16.08.2024, 11:43 ✶
Przy rysunkach
Atreus jeszcze przez moment przyglądał się rozłożonym na stoliku rysunkom, ale stracił wobec nich większość zainteresowania, kiedy wreszcie podniósł ten przedstawiający jego i Basiliusa grających w karty i schował do kieszeni. Panna ci to rysowała ewidentnie była utalentowana, ale czego jej brakowało to chyba poczucie humoru bo Bulstrode z chęcią wyciągnąłby stąd szkic przedstawiający dokładny moment upadku Camerona, kiedy zarył w piasek niczym szmaciana laleczka. Oprawiłby go potem ładnie i wręczył mu jako prezent ślubny, żeby pamiętał że jego dziewczyna miała w życiu priorytety i Priorytety.
Doskonale też zdawał sobie sprawę, że trzymana pod pachą miotła mogła niektórym niekoniecznie się podobać i wzbudzać podejrzliwość. Brenna już wcześniej wykonała jej konfiskatę, Basilius mówił mu, żeby na nią ranem nie wsiadał, a Florence... Florence patrzyła. Atreus uśmiechnął się do niej w którymś momencie, całkiem niewinnie, a potem zwyczajnie odwrócił. Tak naprawdę to czekał na nią, ale wciąż rozmawiała z Patrickiem i nie chciał im zwyczajnie przeszkadzać.
Spojrzał jeszcze raz na morze, barwiące się odcieniami czerwienią i fioletów, jednocześnie nieśmiało zapraszając błękit powoli jaśniejącego nim nieba. To była całkiem miła zabawa i nie spodziewał się przychodząc tutaj, ze będzie z sympatią wspominał wysypaną piaskiem plażę.
Zapatrzył się, obserwując nierówna powierzchnię plaży, rozrzucone na niej skarby morza wyrzucone na brzeg czy górki i osuwiska większych fałd piachu. Bawił się tak dobrze, więc czemu nagle czuł się taki... samotny? Miał wrażenie jakby to uczucie obmyło go niczym fala, której ani nie widział, ani tym bardziej się w tym momencie nie spodziewał. Zaintrygowało go, ale tylko trochę, bo ciekawość nie mogła konkurować z pustką, która powoli rosła w nim, kiedy patrzył na barwne łachy piasku.
Wzdrygnął się, słysząc swoje nazwisko, trochę zagubionym spojrzeniem oglądając się na Brennę, ale zaraz na twarzy zagościł zaczepny uśmiech, kiedy w pełni dotarło do niego o co jej chodziło.
- Jak mnie tak teraz do tego zachęcasz, Longbottom, to się wręcz nie mogę powstrzymać! - oznajmił, teatralnie zamaszystym gestem wyciągając te miotłę spod pachy i przerzucając przez nią nogę.
Wspomnienie uciekło, pozostawiając go w dziwnym miejscu, gdzieś pomiędzy wszystkim tym co czuł do tej pory, a nagłą zmianą emocji i nawet nie wiedział jaka historia się za tym kryła. Czemu akurat piasek, a może chodziło o całą plażę? I czemu akurat teraz, po całej nocy spędzonej tutaj? Ale skoro wszystko związane z tą samotnością uciekło, to może nie było to nic ważnego.
Atreus jeszcze przez moment przyglądał się rozłożonym na stoliku rysunkom, ale stracił wobec nich większość zainteresowania, kiedy wreszcie podniósł ten przedstawiający jego i Basiliusa grających w karty i schował do kieszeni. Panna ci to rysowała ewidentnie była utalentowana, ale czego jej brakowało to chyba poczucie humoru bo Bulstrode z chęcią wyciągnąłby stąd szkic przedstawiający dokładny moment upadku Camerona, kiedy zarył w piasek niczym szmaciana laleczka. Oprawiłby go potem ładnie i wręczył mu jako prezent ślubny, żeby pamiętał że jego dziewczyna miała w życiu priorytety i Priorytety.
Doskonale też zdawał sobie sprawę, że trzymana pod pachą miotła mogła niektórym niekoniecznie się podobać i wzbudzać podejrzliwość. Brenna już wcześniej wykonała jej konfiskatę, Basilius mówił mu, żeby na nią ranem nie wsiadał, a Florence... Florence patrzyła. Atreus uśmiechnął się do niej w którymś momencie, całkiem niewinnie, a potem zwyczajnie odwrócił. Tak naprawdę to czekał na nią, ale wciąż rozmawiała z Patrickiem i nie chciał im zwyczajnie przeszkadzać.
Spojrzał jeszcze raz na morze, barwiące się odcieniami czerwienią i fioletów, jednocześnie nieśmiało zapraszając błękit powoli jaśniejącego nim nieba. To była całkiem miła zabawa i nie spodziewał się przychodząc tutaj, ze będzie z sympatią wspominał wysypaną piaskiem plażę.
Zapatrzył się, obserwując nierówna powierzchnię plaży, rozrzucone na niej skarby morza wyrzucone na brzeg czy górki i osuwiska większych fałd piachu. Bawił się tak dobrze, więc czemu nagle czuł się taki... samotny? Miał wrażenie jakby to uczucie obmyło go niczym fala, której ani nie widział, ani tym bardziej się w tym momencie nie spodziewał. Zaintrygowało go, ale tylko trochę, bo ciekawość nie mogła konkurować z pustką, która powoli rosła w nim, kiedy patrzył na barwne łachy piasku.
Wzdrygnął się, słysząc swoje nazwisko, trochę zagubionym spojrzeniem oglądając się na Brennę, ale zaraz na twarzy zagościł zaczepny uśmiech, kiedy w pełni dotarło do niego o co jej chodziło.
- Jak mnie tak teraz do tego zachęcasz, Longbottom, to się wręcz nie mogę powstrzymać! - oznajmił, teatralnie zamaszystym gestem wyciągając te miotłę spod pachy i przerzucając przez nią nogę.
Wspomnienie uciekło, pozostawiając go w dziwnym miejscu, gdzieś pomiędzy wszystkim tym co czuł do tej pory, a nagłą zmianą emocji i nawet nie wiedział jaka historia się za tym kryła. Czemu akurat piasek, a może chodziło o całą plażę? I czemu akurat teraz, po całej nocy spędzonej tutaj? Ale skoro wszystko związane z tą samotnością uciekło, to może nie było to nic ważnego.