16.08.2024, 14:31 ✶
Basilius nie mógł się powstrzymać od krótkiego parsknięcia, gdy usłyszał uwagę drugiego Krukona.
– No to może jedynie próbują sobie rekompensować – powiedział odwzajemniając słaby uśmiech, z trudem przebijający się przez te wszystkie warstwy zirytowania, które ciężko było mu ukryć.
Oczywiście nie znał myśli Peregrinusa, ale sam Prewett był trochę ucieszony z faktu, że to nie tylko jemu zgotowano taki los, bo jednak łatwiej było ogarnąć ten problem w dwójkę. No i wskazywało to na to, że prawdopodobnie po prostu ci idioci, celowali w osoby, które akurat zostawiły swoje rzeczy, a nie konkretnie w któregoś z nich. Chociaż... Daliby radę tak szybko narysować ten głupi obrazek, gdyby to nie było zaplanowane? W sumie, Basilius zniknął na trochę czasu, a rysunek nie wyglądał, jakby ktoś musiał ślęczeć nad nim długie godziny.
– Tak, na to wygląda – mruknął pod nosem, nie do końca zadowolony z tej perspektywy. Oczywiście sam słyszał legendy krążące wokół tej konkretnej łazienki i chyba nie miał szczególnej ochoty na spotkanie z problematycznym duchem, bo na taką zawsze w tych historiach kreowano Martę. Basilius doskonale pamiętał, jak na pierwszym roku ostrzegano go przed tym miejscem, co w sumie sprawiło, że przez chwilę bardzo chciał tam iść, ale ostatecznie... Jakoś tak wyszło, że zrezygnował.
– Wypracowanie na temat społecznych, ekonomicznych i politycznych skutków wojen olbrzymów i podręcznik. A tobie? – powiedział, próbując zabrzmieć jakkolwiek entuzjastycznie, kiedy to mówił, ale było to naprawdę trudne, zwłaszcza gdy pomyślał o tym, jak długo nad tym pracował, aby teraz ktoś mu to po prostu zabrał. Przeklęta historia magii. Przeklęci historycy magii. Prewett, spochmurniał jeszcze bardziej, ale zanim wyszli z biblioteki, zatrzymał się jeszcze przy jednej półce, sięgnął po książkę o wdzięcznym tytule Encyklopedia Pomniejszych Klątwy i Uroków (potrzebował na zajęcia, naprawdę) i w drodze do wyjścia jeszcze poprosił o jej wypożyczenie.
Korytarz przemierzał dość szybkim, jak na siebie krokiem, mocno spowalniając jedynie na schodach, gdy musieli wejść na kolejne piętro, dziękując w duchu, że ta przeklęta łazienka nie znajdowała się jeszcze wyżej. Już i tak było szalenie zabawnie to, że musiał mieszkać w wieży.
Sam Prewett nie miał podobnych skojarzeń wobec kokardek, jako że absolutnie nigdy przenigdy, ale to nigdy, nigdy nie musia przejmować się podejrzeniami, że ktoś mógłby pomyśleć, że nie podobają mu się tylko dziewczyny, bo przecież tak nie było, a to że właśnie pomyślał, że Peregrinus wyglądałby w tych ozdobach we włosach całkiem sympatycznie, to była zupełnie inna kwestia, bo przecież to chyba było normalne, że mógł określić że ktoś wyglądał obiektywnie estetycznie przyjemnie dla oka, nie ważne, czy chodziło o chłopaka, dziewczynę, czy dzieło sztuki. Chociaż nie, z dziewczynami było przecież inaczej, a nie tak samo, jak z chłopakami, bo gdyby było tak samo to... I czemu on w ogóle o tym teraz myślał? Jaka była ta początkowa myśl? O. Są już na miejscu.
Drzwi do damskiej łazienki na drugim piętrze wyglądały... Bardzo normalnie. Żadnych ostrzeżeń, żadnej wypływającej spod nich krwi. Po prostu zwykłe drzwi, które pewnie oszukały już nie jedną młodszą uczennicę, że prowadzą do zwyczajnej, bezpiecznej łazienki bez duchów i kto wie czego jeszcze.
Basilius zerknął na swojego towarzysza.
– To co? Wchodzimy? Słyszałeś coś w ogóle o tym duchu?
– No to może jedynie próbują sobie rekompensować – powiedział odwzajemniając słaby uśmiech, z trudem przebijający się przez te wszystkie warstwy zirytowania, które ciężko było mu ukryć.
Oczywiście nie znał myśli Peregrinusa, ale sam Prewett był trochę ucieszony z faktu, że to nie tylko jemu zgotowano taki los, bo jednak łatwiej było ogarnąć ten problem w dwójkę. No i wskazywało to na to, że prawdopodobnie po prostu ci idioci, celowali w osoby, które akurat zostawiły swoje rzeczy, a nie konkretnie w któregoś z nich. Chociaż... Daliby radę tak szybko narysować ten głupi obrazek, gdyby to nie było zaplanowane? W sumie, Basilius zniknął na trochę czasu, a rysunek nie wyglądał, jakby ktoś musiał ślęczeć nad nim długie godziny.
– Tak, na to wygląda – mruknął pod nosem, nie do końca zadowolony z tej perspektywy. Oczywiście sam słyszał legendy krążące wokół tej konkretnej łazienki i chyba nie miał szczególnej ochoty na spotkanie z problematycznym duchem, bo na taką zawsze w tych historiach kreowano Martę. Basilius doskonale pamiętał, jak na pierwszym roku ostrzegano go przed tym miejscem, co w sumie sprawiło, że przez chwilę bardzo chciał tam iść, ale ostatecznie... Jakoś tak wyszło, że zrezygnował.
– Wypracowanie na temat społecznych, ekonomicznych i politycznych skutków wojen olbrzymów i podręcznik. A tobie? – powiedział, próbując zabrzmieć jakkolwiek entuzjastycznie, kiedy to mówił, ale było to naprawdę trudne, zwłaszcza gdy pomyślał o tym, jak długo nad tym pracował, aby teraz ktoś mu to po prostu zabrał. Przeklęta historia magii. Przeklęci historycy magii. Prewett, spochmurniał jeszcze bardziej, ale zanim wyszli z biblioteki, zatrzymał się jeszcze przy jednej półce, sięgnął po książkę o wdzięcznym tytule Encyklopedia Pomniejszych Klątwy i Uroków (potrzebował na zajęcia, naprawdę) i w drodze do wyjścia jeszcze poprosił o jej wypożyczenie.
Korytarz przemierzał dość szybkim, jak na siebie krokiem, mocno spowalniając jedynie na schodach, gdy musieli wejść na kolejne piętro, dziękując w duchu, że ta przeklęta łazienka nie znajdowała się jeszcze wyżej. Już i tak było szalenie zabawnie to, że musiał mieszkać w wieży.
Sam Prewett nie miał podobnych skojarzeń wobec kokardek, jako że absolutnie nigdy przenigdy, ale to nigdy, nigdy nie musia przejmować się podejrzeniami, że ktoś mógłby pomyśleć, że nie podobają mu się tylko dziewczyny, bo przecież tak nie było, a to że właśnie pomyślał, że Peregrinus wyglądałby w tych ozdobach we włosach całkiem sympatycznie, to była zupełnie inna kwestia, bo przecież to chyba było normalne, że mógł określić że ktoś wyglądał obiektywnie estetycznie przyjemnie dla oka, nie ważne, czy chodziło o chłopaka, dziewczynę, czy dzieło sztuki. Chociaż nie, z dziewczynami było przecież inaczej, a nie tak samo, jak z chłopakami, bo gdyby było tak samo to... I czemu on w ogóle o tym teraz myślał? Jaka była ta początkowa myśl? O. Są już na miejscu.
Drzwi do damskiej łazienki na drugim piętrze wyglądały... Bardzo normalnie. Żadnych ostrzeżeń, żadnej wypływającej spod nich krwi. Po prostu zwykłe drzwi, które pewnie oszukały już nie jedną młodszą uczennicę, że prowadzą do zwyczajnej, bezpiecznej łazienki bez duchów i kto wie czego jeszcze.
Basilius zerknął na swojego towarzysza.
– To co? Wchodzimy? Słyszałeś coś w ogóle o tym duchu?