• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
lato 1972, 6 sierpnia // smutny kruk odwiedza rejwach

lato 1972, 6 sierpnia // smutny kruk odwiedza rejwach
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#5
18.08.2024, 13:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.08.2024, 13:49 przez The Edge.)  
Znów ściągnął brwi ku sobie. Pytanie faktycznie było niezbyt subtelne i chociaż spodziewał się go prędzej czy później, tak czy siak Woody'emu udało się zbić mu z mimiki resztki dobrego humoru, o ile jakiekolwiek w sobie posiadał. Balonik, z którego ktoś właśnie spuszczał powietrze - takimi słowami można było określić to, jak pobladł, wydychając wszystko, co miał w płucach i rozglądając się nerwowo. Tak - przytył, wyglądał zdrowiej, ewidentnie dbał o siebie lepiej, ale w tym spojrzeniu pełnym paniki znów było widać dzieciaka, który ciągle potrzebował pomocy w ratowaniu sytuacji wymykającej mu się spod kontroli.

- W gównie...? - Nie powiedział tego, on to wymamrotał. Zapewne niewiele brakowało do tego, aby zaczął się jąkać. Milczał kilka długich sekund, zapewne rozważając wszelkie za i przeciw, po czym oparł ręką spoconą twarz. - W cyrku. - Tylko ten cyrk stał się gównem. - Jak Fontaine wygrała, to wróciłem do rodziny. - I to była jedna z lepszych decyzji, jakie podjął. To była decyzja, która dosłownie uratowała mu życie - jego instynkt przetrwania mówił do tej pory, że zrobił dobrze, ale... Ściągnął ze sobą na dno dobrego człowieka. Dobrego człowieka tak zniechęconego do dalszego wysiłku emocjonalnego, że dobrym rozwiązaniem stało się bicie Flynna po twarzy, a Flynn nie chciał już być bity. Miał tego serdecznie dosyć. Czasami sobie myślał - a gdybym wrócił wtedy do Caina? Tylko gdyby wrócił wtedy do Caina, to Cain by pewnie nie żył, więc...

Jak się pogodzić z niszczeniem żyć osób, na których ci zależy?

Niby nie wyjawił, co go dokładnie tu trzymało, z drugiej strony ta rodzina wybrzmiała dość jasno, nawet kiedy niewyraźnie mówił. Ludzie. Nawet w najgorszych momentach egzystencji, kiedy naprawdę brał pod uwagę odejście w niebyt, zawsze trzymali go przy ziemi ludzie. Byli jak kajdany na szyi i mód na serce.

Crow kochał ludzi.

Takich biednych, zagubionych, młodych złodziei w szczególności. On nie widział żadnego powodu do krzyków, gróźb, obelg, bicia - bardziej go to rozbawiło, niż rozzłościło. Kiedy chłopaczek nie chciał mu oddać tej sakiewki, cmoknął z dezaprobatą i przekręcił głowę.

- Weź sobie te pieniądze, zwisa mi to. Po prostu oddaj mi klucze, które są w środku. - I chociaż wierzył, że po jakiejś dłuższej gadaninie faktycznie by te klucze odzyskał, to nie zamierzał testować swojej charyzmy (zawsze w tym przegrywał...) i widząc cień zwątpienia, zwyczajnie szybkim ruchem mu tę sakiewkę wyrwał.

Rzut PO 1d100 - 96
Sukces!

Chłopaczka to najwyraźniej przeraziło, cofnął się na kolejny krok, drżąc nieco, a Crow faktycznie - otworzył woreczek, wyciągnął z niego klucze, schował je do swojej kieszeni, odebrał jałmużnę na piwo i resztę oddał kieszonkowcowi. Cisza, jaka pomiędzy nimi nastała, była czymś totalnie spodziewanym.

- To jest ten moment, kiedy dajesz nogę. Tylko zapamiętaj moją twarz, bo ja nie zamierzam przechodzić tego drugi raz w tej samej formie. - Dmuchnął w te swoje krucze loki, odsłaniając smutne, przećpane oblicze.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów The Edge (2275), Woody Tarpaulin (2506)




Wiadomości w tym wątku
lato 1972, 6 sierpnia // smutny kruk odwiedza rejwach - przez The Edge - 24.07.2024, 13:22
RE: lato 1972, 6 sierpnia // smutny kruk odwiedza rejwach - przez Woody Tarpaulin - 07.08.2024, 19:17
RE: lato 1972, 6 sierpnia // smutny kruk odwiedza rejwach - przez The Edge - 08.08.2024, 21:36
RE: lato 1972, 6 sierpnia // smutny kruk odwiedza rejwach - przez Woody Tarpaulin - 14.08.2024, 13:36
RE: lato 1972, 6 sierpnia // smutny kruk odwiedza rejwach - przez The Edge - 18.08.2024, 13:46
RE: lato 1972, 6 sierpnia // smutny kruk odwiedza rejwach - przez Woody Tarpaulin - 28.08.2024, 12:26
RE: lato 1972, 6 sierpnia // smutny kruk odwiedza rejwach - przez The Edge - 22.09.2024, 14:05
RE: lato 1972, 6 sierpnia // smutny kruk odwiedza rejwach - przez Woody Tarpaulin - 29.09.2024, 11:19
RE: lato 1972, 6 sierpnia // smutny kruk odwiedza rejwach - przez The Edge - 09.10.2024, 07:13
RE: lato 1972, 6 sierpnia // smutny kruk odwiedza rejwach - przez Woody Tarpaulin - 14.10.2024, 20:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa